Krew komputera, magiczny ruch elektronów dający się odczuć najlepiej przy strojeniu choinki jak wyjdzie z uszkodzonego kompletu światełek i przebiegnie po naszych palcach — wiecie już o czym będzie mowa?
Na co dzień mało kto zdaje sobie sprawę co to znaczy brak prądu, zakładamy że jest zawsze i niemal bez ograniczeń. Wszelkie awarie traktujemy jako dopust boży i jesteśmy oburzeni gdy trwają ponad kilkanaście minut. Osoby mające na wszelki wypadek latarkę lub świeczki w łatwo dostępnym miejscu są raczej w mniejszości. Pytać o ilość komputerów domowych zabezpieczonych przed zanikiem napięcia? Myślę że procent będzie mniejszy niż osób robiących regularnie kopie zapasowe swoich najcenniejszych danych. Wszelkie przygody związane z napięciem w gniazdku maja dodatkowy, sprzętowy posmak. Kupiony za niemałe pieniądze maczek może stać się jedynie ekskluzywną ozdobą gdy po jego wnętrzu przebiegnie fala elektronów o nieodpowiednich parametrach. Współcześnie budowane komputery mają założoną w projekcie barierę na tego rodzaju dramaty ale są granice wewnętrznej odporności. Do ochrony przed wrogiem w kablu służyć może na przykład to:

APC Back UPS 550 wygląda jak szeroka listwa komputerowa. Urządzenie ma 8 gniazd z których połowa jest podłączona do wbudowanej baterii i w razie potrzeby zasilana z niej, a reszta umieszczona w obwodzie zabezpieczającym przed przepięciami. Dodatkowo możemy ochronić sprzęt poprzez podłączenie sieci lub kabla telefonicznego do filtrowanego gniazda. Tym sposobem gdy pojawi się w naszej sieci (energetycznej czy komputerowej) ewentualne zakłócenie mamy duże szanse że będzie zatrzymane zanim zdąży poważnie narozrabiać. W razie wyjątkowego pecha ryzykujemy utratę UPSa którego cena najczęściej jest fragmentem wartości komputera. APC Back-UPS ES 550 to połączenie znanej wszystkim na pewno listwy filtrująco-zasilającej oraz układu własnego zasilania opartego o baterię ołowiowo-kwasową. UPS jest moim zdaniem znacznie zgrabniejszy, ładniejszy i wygodniejszy w użyciu niż typowe skrzynki z którymi termin “UPS” jest kojarzony. Z pewnością nie jest mały — zdjęcia dają mylące wrażenie. Nie jest także lekki — bateria swoje waży i z tego co wiem nie zanosi się na jakiś skok technologiczny który spowoduje że tego rodzaju osprzęt będzie znacznie lżejszy. Waży około 6,5 kg czyli można go przesunąć w pojedynkę (czego nie mogę powiedzieć o pewnych upsach APC w serwerowni…) ale chodzenie z nim po domu to sport dla wytrwałych.
Na górze widoczne są gniazda podzielone na dwie sekcje — 4 zasilane w razie potrzeby z baterii oraz 4 zawierające jedynie filtrowane napięcie które zniknie w razie awarii. Z boku znajdziemy jeszcze port danych do wymiany komunikatów z komputerem, bezpiecznik oraz dwa gniazda RJ45 do ochrony przed zagrożeniem biegnącym przez łącza komunikacyjne (modem, Ethernet). Poprzez kabel USB płyną do systemu informacje o stanie zasilania i konieczności podjęcia działań zabezpieczających. Po zainstalowaniu małej paczki oprogramowania w System Preferences pojawia się dodatkowy panel w którym można ustalić co ma się dziać gdy komputer zostanie przełączony na zasilanie bateryjne. Jednak w Leopardzie i Tigerze nawet bez instalowania oprogramowania firmowego mamy dostęp do pełnej palety opcji. Właściwie, sądząc po dacie ostatniej aktualizacji softu na stronach firmowych APC, zdałbym się od razu na rozwiązania systemowe płytkę zostawiając na inne okazje.
Do wyboru mamy podtrzymanie maksymalnie długo lub wyłączenie systemu gdy do wyczerpania baterii zostanie określona ilość czasu. Gdy już wszystko poustawiamy możemy spokojniej pracować nie martwiąc się o ciągłość zasilania. Warto sprawdzić co jakiś czas czy system w razie awarii zachowuje się poprawnie przeprowadzając próbne alarmy — zupełnie jak w wojsku — aby zachować “wartość bojową”. Po testowym lub „bojowym” odcięciu zasilania komputer przechodzi na zasilanie z baterii. Długość pracy na niej zależy bardzo od specyficznych ustawień komputera ponieważ rzeczy takie jak zmiana jasności ekranu lub spowolnienie pracy procesora zmieniają poziom zużycia prądu. Kto ma laptopa na pewno ma te „sztuczki” przećwiczone na pamięć. Stacjonarny komputer siłą rzczy pobiera znacznie więcej prądu, co prawda głośno wszyscy mówią o energooszczędności i ekologii jednak gdy przychodzi co do czego każdy chce mieć potwora na biurku. Mało kto pomyśli jak prądożerne jest to stworzenie. Dlatego praca na bateryjnym zasilaniu w przypadku biurkowych maszyn jest liczona w minutach, nie w godzinach. Mój iMac G5 może pracować na awaryjnym prądzie do 20 minut. Sądzę że nawet 10 minut jest wystarczającą ilością czasu dla każdego aby zdążył zapisać istotne rzeczy i zamknąć poprawnie system.

Nie potrafię zdecydować za każdego z Was czy warto inwestować w UPSa do domu. Trzeba sobie odpowiedzieć na podobne pytanie jak w przypadku tworzenia kopii zapasowych — ile są dla Ciebie warte dane znajdujące się w tej chwili na dysku? Wyobraź sobie że nagle i nieodwracalnie zniknęły. Zapłaczesz wtedy czy wzruszysz ramionami? W moim przypadku sprawa jest jasna dzięki starej sieci energetycznej w bloku czy w okolicy. Awarie przechodzą falami, raz jest to pojedyńczy epizod a w kolejnym miesiącu dwa tygodniowo. Dwa razy coś musiało dziać się w sieci energetycznej bo na 2 – 3 minuty komputer przeszedł na zasilanie bateryjne chociaż oświetlenie działało. To “coś” zamiast biegać i psuć w komputerze zostało zatrzymane niczym słoń przed składem porcelany. Dzięki temu mój iMac G5 powinien posłużyć mi dłużej niż pierwotnie planowałem. I to bezawaryjnie. Urządzenia APC zwróciły mi się już kilka razy — pod ich ochroną żaden element nie uległ uszkodzeniu, nie straciłem ani jednego bajta danych. System każdorazowo jest poprawnie zamykany, a ja z książką w ręku czekam na wznowienie zasilania. I poważniejszy remont sieci energetycznej…
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!
