Scandyna Micropod SE i The dock

Sia­dam wy­god­nie w fo­telu w po­koju peł­nym pó­łek z książ­kami o nie­rów­no­mier­nie roz­sta­wio­nych grzbie­tach aby nie two­rzyły jed­no­li­tej ściany dla fali aku­stycz­nej, cięż­kie za­słony na oknach tłu­miące zbędne od­bi­cia i z tego sa­mego po­wodu pu­szy­sty dy­wan na pod­ło­dze. Tego wie­czoru znów od­ci­nam się od sza­rej co­dzien­no­ści, pracy, pro­ble­mów.
 Za jed­nym ski­nie­niem prze­no­szę się do La Scali, gdzie oczom sze­roko za­mknię­tym ukaże się sam Gianni Ra­imondi śpie­wa­jący arię z Tra­wiaty. Po chwili udaję się na kon­cert Ni­gh­twish, a gdy wy­brzmi „Bye Bye Be­au­ti­ful” ko­lejny skok w cza­sie i prze­strzeni: tra­fiam na ple­ne­rowy wy­stęp Sta­rego Olsy, bia­ło­ru­skiego ze­społu gra­ją­cego mu­zykę dawną, ale jakże bli­ską sło­wiań­skiej du­szy. Się­gam do mu­zyki z ko­lebki ro­dzaju ludz­kiego: Ismaël Lô. Jego „Jammu Africa” po­zwala za­po­mnieć o desz­czu za oknem, jest ide­al­nym wy­ra­że­niem tę­sk­noty za kon­ty­nen­tem na który jesz­cze wiele razy będę wra­cał. Zmiana na­stroju, przede mną jest Ed­die Van Ha­len za­wie­ra­jący pakt z dia­błem aby bez­błęd­nie wy­ko­nać „Erup­tion”. Da­lej ko­lejne skoki mię­dzy miej­scami, ga­tun­kami, na­stro­jami: Anna Ma­ria Jo­pek, The Green Car Mo­tel, Dire Stra­its, Tia­mat, Il Divo, An­ge­li­que Ki­djo… 
Czy­tam po­wieść o po­dró­żach w cza­sie? O te­le­por­ta­cji? Nie, te­stuję sta­cję do­ku­jącą dla iPo­dów ze wzmac­nia­czem i ze­staw gło­śni­ków Mi­cro­pod SE firmy Scandyna.

Nie mogę o so­bie po­wie­dzieć au­dio­fil. Z pew­no­ścią nie speł­niam wy­ma­gań fi­nan­so­wych: nie wy­da­łem na sprzęt au­dio wie­lo­cy­fro­wej kwoty. Co gor­sza — z punktu wi­dze­nia fa­nów do­sko­na­łego brzmie­nia — nie od­czu­wam chęci po­nie­sie­nia wy­dat­ków ce­lem po­pra­wie­nia stanu obec­nego. Po­trzeby mu­zyczne za­spo­ka­jam przy po­mocy ze­stawu zło­żo­nego ze wzmac­nia­cza lam­po­wego ro­dzi­mej pro­duk­cji (Am­pli­fon) wraz z dwu­droż­nymi ko­lum­nami Trian­gle Co­mete — dla wy­ja­śnie­nia pa­lą­cej kwe­stii: za­ła­pa­łem się na pro­mo­cję co znacz­nie zmie­niło cenę. Ja­kim ka­blem wszystko spięte? Zwy­czaj­nym — nie sły­szę róż­nicy mię­dzy prze­wo­dem za 10 i 1000zł za metr. To też nie­wąt­pli­wie po­wód do wy­klu­cze­nia mnie z ka­sty ry­ce­rzy szu­ka­ją­cych dźwię­ko­wego speł­nie­nia. Je­stem na­to­miast pe­wien jed­nej rze­czy — do­brze do­brany i wy­ko­nany ze­staw ste­reo po­kona w ka­te­go­rii od­słu­chów mu­zyki bez wy­siłku każdy kom­plet zło­żony z “X+1” gło­śni­ków. Od­twa­rza­nie dźwięku do filmu to zu­peł­nie inna konkurencja.

Nie umiem rów­nież jed­no­znacz­nie i za każ­dym ra­zem od­róż­nić do­brze zro­bio­nej (pod­kre­ślam — do­brze zro­bio­nej) “em­pe­trojki” od kom­pre­sji bez­strat­nej. Po pu­bli­ka­cji pier­wot­nej wer­sji ar­ty­kułu ko­lega zro­bił mi szybki po­kaz na moim osprzę­cie, już wiem czego szu­kać — czło­wiek uczy się całe życie. Bez­spor­nie więk­szość z tego co krąży po Sieci mniej lub bar­dziej le­gal­nie — nie będę się te­raz spie­rał, nie o tym jest ar­ty­kuł — ni­jak nie da się za­kwa­li­fi­ko­wać w ka­te­go­rii “do­brze zro­bione”. Wad i nie­do­ró­bek nie da się usły­szeć na ko­lu­mien­kach ze sklepu nie (na pewno nie?) dla idio­tów. Na ta­kich “gło­śnicz­kach” wła­ści­wie nic nie da się usły­szeć, trudno jed­nak mieć o to pre­ten­sje do pro­du­centa — zmie­ścił się w ce­nie, a o to cho­dziło. Nie mam za­miaru także oce­niać skali po­trzeb dźwię­ko­wych Czy­tel­ni­ków — o gu­stach się nie dys­ku­tuje, to pro­blem pro­du­cen­tów aby za­spo­koić na­sze, jakże roz­bieżne cza­sem, wy­ma­ga­nia. Ten tekst jest dla osób które lu­bią usły­szeć wię­cej, wi­dzieć scenę z za­mknię­tymi oczami, nie­mal do­strze­gać jak Re­becca Pid­geon po­ru­sza ustami śpie­wa­jąc Spa­nish Har­lem. Za­pra­szam do lek­tury także osoby chcące prze­ko­nać się na wła­snych uszach (być może po raz pierw­szy) co to zna­czy jakość.

Co w pu­dełku i jak wygląda

Do te­stów otrzy­ma­łem ze­staw zło­żony z dwóch osobno ku­po­wa­nych pro­duk­tów. Będę je opi­sy­wał w kom­ple­cie, ale pa­mię­taj­cie o tym, że na półce w skle­pie znaj­dzie­cie dwie rze­czy. In­for­ma­cja ta jest szcze­gól­nie ważna dla ko­goś kto ma już na czym słu­chać i szuka spo­sobu na pod­łą­cze­nie iPod’a. Na opa­ko­wa­niu jest wy­mie­niona cała gama ob­słu­gi­wa­nych iPo­dów, co prawda nie ma na li­ście naj­now­szych mo­deli ale miej­sca w sta­cji do­ku­ją­cej prze­wi­dziano tyle, że o ile iPody ja­koś zna­cząco nie „spuchną” bę­dzie pa­so­wał każdy bie­żący i przy­szły mo­del zgodny ze złą­czem 30-pinowym. Nie­mniej przed sa­mym za­ku­pem warto dla pew­no­ści spraw­dzić czy kon­kretny eg­zem­plarz za­działa. Na li­ście nie ma iPhone’a i iPoda To­uch ale tego ostat­niego uży­wa­łem do te­stów bez problemu.

Zestaw do kupienia w komplecie, w tle inne produkty firmy Scandyna

Ze­staw do ku­pie­nia w kom­ple­cie, w tle inne pro­dukty firmy Scandyna

Ko­lu­mienki przy­szły od­dziel­nie za­pa­ko­wane każda w swoim kar­to­niku z wy­peł­nia­czem ze zde­mon­to­wa­nymi nóż­kami któ­rych spo­sób mo­co­wa­nia z pew­no­ścią Was za­sko­czy. Nie będę psuł ewen­tu­al­nej nie­spo­dzianki opi­su­jąc to roz­wią­za­nie. Po za­ło­że­niu ko­lumny stoją pew­nie choć po­cząt­kowo wy­da­wało mi się, że łatwo bę­dzie je prze­wró­cić. Wer­sja która do mnie do­tarła wy­maga po­sia­da­nia wzmac­nia­cza czy to w for­mie pro­duktu in­nej firmy czy w po­staci te­sto­wa­nej sta­cji do­ku­ją­cej. W ka­ta­logu firmy Scan­dyna jest nie­mal iden­tyczny ze­staw Mi­cro­pod SE Ac­tive wy­po­sa­żony we wła­sny wzmac­niacz ukryty w jed­nej z ko­lu­mie­nek. Dzięki temu zy­sku­jemy więk­szą nie­za­leż­ność od źró­dła dźwięku któ­rym może być kom­pu­ter czy iPod shuf­fle. Mi­cro­pody są dwu­drożne, mają gło­śniki 70mm od­po­wie­dzialny za śro­dek pa­sma i ka­wa­łek ba­sów (wię­cej o tym za chwilę) i 19mm zaj­mu­jący się wy­so­kimi dźwiękami.

Micropody SE są dostępne w kilku wersjach kolorystycznych - także czerwone.
Mi­cro­pody SE są do­stępne w kilku wer­sjach ko­lo­ry­stycz­nych — także czerwone.

Sta­cja do­ku­jąca jest scho­wana w dość du­żym — jak na roz­miary sa­mej sta­cji — pu­dle. Po jego otwar­ciu wi­dać dla­czego. Sam za­si­lacz sie­ciowy zaj­muje ka­wa­łek miej­sca — jest wiel­ko­ści za­si­la­czy do PCto­wych lap­to­pów, do tego kom­plet 8 wkła­dek osobno za­pa­ko­wa­nych za­pew­nia­ją­cych kom­pa­ty­bil­ność z ko­lej­nymi ge­ne­ra­cjami iPo­dów, pi­lot i już prze­strzeń jest wy­peł­niona. The dock — po­dob­nie jak Mi­cro­pody — wy­stę­puje w dwóch wer­sjach. Jedna jest wy­po­sa­żona je­dy­nie w wyj­ścia do gło­śni­ków, druga po­zwala na pod­łą­cze­nie sy­gnału vi­deo na przy­kład do te­le­wi­zora. Wbu­do­wany wzmac­niacz to jed­nostka 4-omowa o mocy 15W.

W kom­ple­cie ze sta­cją są dwa ele­menty po­wo­du­jące lekki dy­so­nans: biały za­si­lacz („moja” sta­cja jest czarna, do­stępna także biała) oraz pi­lot na pod­czer­wień. Do za­si­la­czy od­sta­ją­cych ko­lo­ry­stycz­nie od reszty pro­duktu przy­zwy­cza­jani je­ste­śmy przez wszyst­kich z Ap­ple na czele — wi­docz­nie je­dy­nie biały ko­lor po­zwala na pra­wi­dłową pracę trans­for­ma­tora. Pi­lot na­to­miast to inna sprawa, we­dług mnie wy­gląda jak wy­cią­gnięty z in­nej bajki. Gdyby nie logo na wierz­chu po kilku dniach nie był­bym pe­wien który był w kom­ple­cie — dziwny styl pła­skich, ni­ja­kich pły­tek do ste­ro­wa­nia urzą­dze­niami za­ta­cza co­raz szer­sze kręgi. Nie wiem dla­czego zde­cy­do­wano się na za­trzy­ma­nie śmia­łej ręki pro­jek­tanta li­nii ko­lu­mie­nek w chwili gdy za­sia­dał do na­daj­nika zdal­nego ste­ro­wa­nia. Biały za­si­lacz jesz­cze da się umie­ścić tak, aby nie rzu­cał się w oczy. Co jed­nak zro­bić z pilotem?

Wy­gląd ze­wnętrzny nie jest dla dźwięku naj­waż­niej­szy, jed­nak pa­mię­tać na­leży że de­fi­niuje on kształt wnę­trza od któ­rego za­leży już bar­dzo wiele. Po­śred­nio okre­śla także nas sa­mych wpi­su­jąc się (lub nie) w two­rzone wo­kół nas oto­cze­nie. We­dług pro­jek­tan­tów li­nii Pod­spe­akers wy­brany kształt nie jest przy­pad­kowy. Sta­no­wić ma do­sko­nałe po­łą­cze­nie no­wo­cze­snej li­nii wzor­ni­czej oraz naj­now­szych osią­gnięć z dzie­dziny aku­styki. We­wnętrzne kształty po­zwa­lają po­dobno na osią­gnię­cie wyż­szej ja­ko­ści dzięki spe­cjal­nie ukształ­to­wa­nym po­wierzch­niom wpły­wa­ją­cym bez­po­śred­nio na spo­sób roz­cho­dze­nia się fal dźwiękowych.

Nie są­dzę aby kto­kol­wiek zo­stał obo­jętny gdy zo­ba­czy Mi­cro­pody jak i resztę człon­ków  ro­dziny Pod­spe­akers na przy­kład na stro­nie fir­mo­wej. Myśl prze­wod­nią da się stre­ścić w jed­nym zda­niu: mó­wimy “nie” wszel­kim kan­tom. Obu­dowy sko­ja­rzyły mi się od razu z hutą szkła i pro­ce­sem wy­dmu­chi­wa­nia bom­bek. A także z bo­ha­te­rem filmu ani­mo­wa­nego “Po­twory i spółka” Mike Wazowskim.

Mi­cro­pody są pełne krą­gło­ści, kanty wi­dać do­piero w naj­bar­dziej wsty­dli­wym re­jo­nie każ­dego sys­temu na­gło­śnie­nio­wego: z tyłu, wo­kół złącz (po dwa dla pod­łą­cze­nia sy­gnału w tej wer­sji). Pa­trząc na Mi­cro­pody od przodu nie wi­dać ich rze­czy­wi­stej wiel­ko­ści. Nie są wcale aż ta­kie ma­lut­kie, ważą wię­cej niż można by się spo­dzie­wać na pierw­szy rzut oka. Wpa­damy w po­dobną pu­łapkę jak w cza­sie pa­trze­nia na te­le­wi­zory w skle­pie: od przodu nie da się okre­ślić na ile są roz­bu­do­wane z tyłu.

Sta­cja do­ku­jąca The dock na tle Mi­cro­po­dów wy­pada bar­dzo do­brze, choć prze­cież w ma­łej obu­do­wie mu­siał zmie­ścić się port dla iPod’a, wzmac­niacz oraz złą­cza dla gło­śni­ków. Pod­świe­tlane dio­dami oczka — jedno ozdobne, dru­gie jako od­bior­nik pod­czer­wieni — do­dają kli­matu i in­for­mują o sta­nie za­si­la­nia. Także tu z tyłu jest na tyle ład­nie na ile po­zwala kon­struk­cja gniazd: dwie pary pro­fe­sjo­nal­nych złącz dla prze­wo­dów prze­no­szą­cych dźwięk oraz jedno wy­glą­da­jące jak wyj­ście li­niowe — na co dało się na­brać kilku nie­uważ­nych re­cen­zen­tów. Jest to jed­nak złą­cze po­zwa­la­jące na pod­łą­cze­nie opcjo­nal­nego gło­śnika niskotonowego.

Pod­łą­czamy i gramy

Jak w przy­padku wszyst­kich roz­wią­zań pro­fe­sjo­nal­nych także tu nie na­leży ocze­ki­wać od pro­du­centa do­star­cze­nia ka­bli gło­śni­ko­wych. Sprawa jest wielce dys­ku­syjna z punktu wi­dze­nia spe­cja­li­stycz­nych po­mia­rów i tak zwa­nych “śle­pych te­stów”, nie­któ­rzy jed­nak zdają się na wła­sny osąd pod­czas ich do­boru. Pro­du­cenci zgod­nie przy­jęli za­sadę re­ago­wa­nia na po­trzeby klien­tów, czę­sto w re­kla­mach wma­wiają ol­brzy­mie róż­nice ja­kie usły­szymy wy­da­jąc 1000$ za metr “spe­cjal­nego stopu”. Nie od­ma­wia­jąc ni­komu prawa do po­sia­da­nia lep­szego słu­chu od mo­jego (nie je­stem mu­zy­kiem! nie gram na żad­nym in­stru­men­cie! wstyd mi, cóż jed­nak po­cząć…) po­zo­stanę oko­pany na sta­no­wi­sku „ja róż­nic nie sły­szę”. Dru­gim, bar­dziej pro­za­icz­nym po­wo­dem jest trudna do osza­co­wa­nia dłu­gość jaka bę­dzie od­po­wied­nia w kon­kret­nym roz­sta­wie­niu. Wnio­sek jest je­den: ka­ble ku­pu­jemy sami, ta­kie jak chcemy i dłu­gie jak po­trze­bu­jemy. Je­śli nie chcemy ba­wić się w za­ra­bia­nie koń­có­wek można po­pro­sić o to w skle­pie, ob­sługa na pewno po­może do­brać koń­cówkę gdy zo­ba­czą co z czym chcemy spiąć. Za­le­cana ostroż­ność aby nie po­my­lić bie­gu­nów — prze­wody po­winny być od­po­wied­nio ozna­czone, o ile wiem na­wet naj­tań­sze są łatwe do rozróżnienia.

Gdy już wszystko roz­sta­wimy i po­łą­czymy można wsu­nąć iPod’a i za­nu­rzyć się w cał­ko­wi­cie no­wym świe­cie do­znań. Za­nim uto­niemy jedna uwaga — pi­lot choć nie­szcze­gól­nie uro­dziwy działa do­brze. Nie da się jed­nak za jego po­śred­nic­twem po­ru­szać się po menu iPoda. Za­trzy­mać, włą­czyć, prze­sko­czyć w przód i w tył, wy­łą­czyć chwi­lowo dźwięk — tak, ale nie wy­ko­namy żad­nej czyn­no­ści którą można uznać za za­awan­so­waną ob­sługę od­twa­rza­cza. Jed­nym to prze­szka­dza, in­nym wcale — za­li­czam się do dru­giej ka­te­go­rii. Jak już włą­czę przy­go­to­waną wcze­śniej li­stę od­twa­rza­nia nie mam nic prze­ciwko wy­słu­cha­niu jej do końca. A po­tem od początku.

Za­my­kamy oczy i słu­chamy. 
Mi­cro­pody za­chwy­ciły mnie kla­row­no­ścią dźwięku oraz — co rzad­kie nie­zmier­nie w tej kla­sie pro­duk­tów — obec­no­ścią zu­peł­nej ci­szy. Zwróć­cie uwagę przy naj­bliż­szej oka­zji na to, czy ko­lumny które się wam po­do­bają po­tra­fią (włą­czone) za­grać ładną ci­szę, wbrew po­zo­rom nie jest to łatwe i za­leży od kilku czyn­ni­ków o któ­rych rzecz ja­sna nie będę te­raz pi­sał.
 Wszyst­kie dźwięki od­na­la­złem tam gdzie się ich spo­dzie­wa­łem w utwo­rach które znam i lu­bię. Za­równo środ­kowe re­je­stry jak i wy­so­kie par­tie skali od­wzo­ro­wane zo­stały wię­cej niż za­do­wa­la­jąco jak na moje wy­ma­ga­nia. Go­rzej sprawa wy­gląda w dol­nej stre­fie. To zna­czy go­rzej dla ko­goś kto lubi po­czuć jak basy roz­bie­gają się po pod­ło­dze wy­ga­nia­jąc kłębki ku­rzu z za­ka­mar­ków po­koju. Je­śli je­steś jedną z tych osób licz się z ko­niecz­no­ścią za­kupu jed­nego z opcjo­nal­nych gło­śni­ków ni­sko­to­no­wych. Kon­struk­cja dwu­drożna ma to do sie­bie, że pro­jek­tant musi wy­brać jaką część pa­sma chce „po­kryć”. Na­kła­da­jąc na to ogra­ni­cze­nia ce­nowe wy­cho­dzą dwie moż­li­wo­ści w pro­duk­cie na sze­roki ry­nek kon­su­mencki (pro­szę mnie po­pra­wić je­śli się mylę). Po pierw­sze uzy­ska­nie pra­wi­dło­wego od­wzo­ro­wa­nia to­nów wy­so­kich, zo­sta­wie­nie mniej­szej lub więk­szej „dziury” w środku pa­sma (jej roz­miar w znacz­nej mie­rze za­le­żeć bę­dzie od ja­ko­ści za­sto­so­wa­nych gło­śni­ków) i uzy­ska­nie do­brego po­ziomu to­nów ni­skich. Nie­stety wła­śnie w zo­sta­wio­nej pu­stce mie­ścić się będą wo­kale co mo­men­tal­nie rzuci się w uszy. Druga opcja to po­go­dze­nie się ze stratą czę­ści ni­skich to­nów i sku­pie­nie się na uzy­ska­niu jak naj­lep­szych efek­tów z za­kresu to­nów wy­so­kich, śred­nich i czę­ściowo ni­skich. Ludz­kie ucho jest dla dru­giego wa­riantu sprzy­mie­rzeń­cem po­nie­waż jego czu­łość ma­leje wraz z ma­le­jącą czę­sto­tli­wo­ścią dźwię­ków. Ewo­lu­cja za­dbała o jak naj­lep­sze sły­sze­nie w pa­śmie śred­nim co ma swoje uza­sad­nie­nie z ra­cji wa­run­ków w ja­kich przy­szło nam do­ra­stać jako gatunkowi.

Dla mnie ni­skich dźwię­ków było wy­star­cza­jąco, ale wśród zna­jo­mych znany je­stem z braku mi­ło­ści do usta­wicz­nego “bum, bum, bum”. Zde­cy­do­wa­nie wolę od­bie­rać dźwięk uszami, nogi są od cho­dze­nia.  Ko­lega upiera się, że wy­ła­pał mo­ment od­ci­na­nia ni­skich dźwię­ków przez wzmac­niacz sta­cji do­ku­ją­cej jakby w ocze­ki­wa­niu na pod­pię­cie “bra­ku­ją­cego” ele­mentu ze­stawu. Jak mówi od­niósł wra­że­nie że pro­du­cent de­li­kat­nie su­ge­ruje na­by­cie sub­wo­ofera. Nie chcia­łem się kłó­cić, obie­ca­łem że to zda­nie po­jawi się w tek­ście aby dać lep­sze wra­że­nie obiek­ty­wi­zmu. Co nie zmie­nia prze­sła­nia ogól­nego — nie ku­puj­cie źró­dła dźwięku do domu bez prze­słu­cha­nia go lub za­pew­nie­nia so­bie moż­li­wo­ści wymiany.

Pod­su­mo­wa­nie

Do tej pory są­dzi­łem, że nie da się wy­krze­sać z tak zwa­nych ma­łych, “kom­pu­te­ro­wych” gło­śni­ków za­kresu czę­sto­tli­wo­ści który spełni moje — może ama­tor­skie lecz wy­so­kie — wy­ma­ga­nia. My­śla­łem so­bie: JBL gra na­prawdę ład­nie, nie ide­al­nie ale prze­cież to ta­kie małe ze­stawy, nie mogę ocze­ki­wać cu­dów. Oka­zało się, że w żad­nym te­ma­cie w życiu nie można się pod­da­wać. Obo­jęt­nie czy szu­ka­jąc dróg na speł­nie­nie swo­ich ma­rzeń, czy sta­ra­jąc się usły­szeć moż­li­wie wiele z na­grań. 
We­dług mnie z chwilą po­ja­wie­nia się firmy Scan­dyna na rynku pol­skim JBL straci wielu klien­tów, szcze­gól­nie wy­zna­ją­cych za­sadę ja­kość dźwięku przede wszyst­kim. W opar­ciu o moje  do­tych­cza­sowe do­świad­cze­nia z całą od­po­wie­dzial­no­ścią mó­wię, że chętni na po­rów­na­nia mogą Mi­cro­pody po­sta­wić je­dy­nie koło ze­stawu Har­man Kar­don So­und­sticks. Wa­szej de­cy­zji po­zo­sta­wiam to czy do­łą­czać gło­śnik ba­sowy czy nie — rzecz in­dy­wi­du­al­nych upodobań.

Wśród opcjonalnych akcesoriów jest uchwyt do montażu na ścianie

Wśród opcjo­nal­nych ak­ce­so­riów jest uchwyt do mon­tażu na ścianie

Pa­mię­taj­cie: de­cy­du­jąc się na za­kup Mi­cro­po­dow prze­su­wa­cie gra­nice wła­snej to­le­ran­cji na zgubne skutki kom­pre­sji au­dio do pu­łapu który bę­dzie nie­osią­galny dla wielu pro­duk­cji, z cza­sem być może na­uczy­cie się od­róż­niać pliki z kom­pre­sją stratną i bez­stratną. Otwie­ra­cie bramę ku dro­dze do świata czy­stego dźwięku, zrów­no­wa­żo­nych to­nów, nie­mal nie­zmą­co­nej ci­szy oraz kry­sta­licz­nych wo­kali. Świat ten jest piękny ale i zdra­dliwy. Sami nie wie­dząc kiedy mo­że­cie prze­kro­czyć ma­giczną gra­nicę po­mię­dzy tym co wi­dzialne i nie­wi­dzialne, sły­szalne i nie­sły­szalne. Mię­dzy świa­tem mi­ło­śni­ków do­brego dźwięku stą­pa­ją­cych wciąż twardo po ziemi i ulot­nymi mi­ra­żami sły­sza­nymi je­dy­nie przez wybrańców — audiofili.

Da­leki je­stem od kry­tyki za­in­te­re­so­wań in­nych. Pa­trząc obiek­tyw­nie ku­po­wa­nie ko­lej­nych szkieł do apa­ratu za grube ty­siące rów­nież nie musi ucho­dzić po­wszech­nie za „nor­malne”, choć ja tą czyn­ność za ta­kową uwa­żam. Ktoś inny sły­szy róż­nice w dźwięku spo­wo­do­wane wy­mianą ka­bli za­si­la­ją­cych — i niech mu na zdro­wie bę­dzie! Scan­dyna praw­do­po­dob­nie nie za­do­woli wszyst­kich. Ktoś po­wie że kształt jest bez­na­dziejny, inny nie usły­szy róż­nicy mię­dzy Mi­cro­po­dami i zwy­czaj­nymi ko­lu­mien­kami jesz­cze ktoś doda że drogo. Życzę jed­nak wszyst­kim aby mo­gli na pod­sta­wie wła­snych od­słu­chów oce­nić czy warto za­in­we­sto­wać w świetne brzmienie.

Chce­cie po­znać li­stę utwo­rów które słu­żyły za ma­te­riał te­stowy czy ra­czej ni­kogo to nie zainteresuje?

Ze­staw Mi­cro­pod SE + The dock tra­fił do mnie pro­sto od przed­sta­wi­ciela Scan­dyny na Pol­skę firmy La Pa­oli De­sign. Wiem już, że na tym ze­sta­wie się nie skoń­czy i w bli­żej nie­okre­ślo­nym cza­sie będę mógł zdać re­la­cję z ko­lej­nych te­stów. Pora chyba prze­pro­wa­dzić się do pro­fe­sjo­nal­nego stu­dia odsłuchowego…


Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 vo­tes, ave­rage: 5,00 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!