Pamiętacie lub nie — kilka tygodni temu zdecydowałem się na zakup monitora (komputera też, ale to inna historia ;)) EIZO S2243W. Wówczas ciężko było o opinię popartą moim doświadczeniem. Sądzę że czas jaki upłynął od rozpakowania paczki do dnia dzisiejszego jest wystarczający do wykrzesania z siebie kilku zdań opisujących moje wrażenia z użytkowania tego monitora.
Nie będę powtarzał powodów dla których wybór padł na ten konkretny model. To co uważałem za istotne, opisałem pod linkiem podanym w poprzednim akapicie. Dane techniczne zainteresowani znajdą bez problemu w Sieci, szczegółowy opis wszelkich ustawień i złącz jest najlepiej opisany w firmowej instrukcji obsługi (po polsku).
Co zatem sądzę o swoim nabytku? Postaram się być obiektywny, choć sam fakt kupienia egzemplarza za własne pieniądze sugeruje, że nie jestem wobec EIZO obojętny. Niedawno odkryty przeze mnie w menu licznik pracy monitora (więc też mojej, bo nie zostawiam go włączonego na dłużej samego) wskazuje 160 godzin. Sami oceńcie czy jest to ilość wystarczająca do wystawiania cenzurek.
Pracownia
EIZO S2243W pracuje u mnie w zestawie z komputerem Mac mini, model z Intelem C2D 2,53GHz i 4GB RAMu. Sygnał obrazu biegnie poprzez kabel DVI (nie mam jeszcze odpowiedniego przewodu żeby spiąć je przez Display Port). Całość jest rozstawiona w pomieszczeniu wydzielonym na tzw. pracownię. Stanowisko mam prawidłowo — wedle mojej wiedzy nabytej poprzez lekturę opisów stworzonych przez mądrzejszych ode mnie — przygotowane i zabezpieczone przed bezpośrednim wpływem zmiennego natężenia promieni słonecznych.
Mówiąc wprost, pokoik jest wieczorami oświetlony światłem sztucznym, odbitym od białych ścian i sufitu celem jego rozproszenia (sam malowałem :)). W ciągu dnia okno przeważnie jest zasłonięte materiałem zbliżonym — w charakterze wpływu na światło — do blendy miękko rozpraszającej naturalne oświetlenie. Celowo nie zaciemniałem całkowicie pomieszczenia poprzez zaklejenie okna czarnym kartonem. Jak będę miał okazję przetestować oświetlenie symulujące światło dzienne (świetlówki Philips Graphica Pro?) to dam znać.
Nie jest idealnie, ale spełniłem swoje wymagania z zakresu wygodnego miejsca pracy. Dlaczego piszę o tym w tekście o monitorze? Ponieważ uważam, że dobre środowisko pracy jest co najmniej tak samo ważne, jak zakup odpowiedniego monitora (dobry to nie zawsze drogi — każdy ma inne potrzeby, najlepiej wpasować się w swoje, a nie cudze). Ośmielę się stwierdzić, że wrażenia z użytkowania najlepszych wyświetlaczy mogą różnić się diametralne w zależności od otoczenia w jakim będziemy dokonywali oględzin.
Od strony technicznej
Jakość wykonania obudowy matrycy jak i pozostałych elementów wyposażenia nie pozostawia cienia wątpliwości — jest bardzo dobrze. Monitor stoi bardzo pewnie, właściwie początkowo nieco mi to przeszkadzało: ciężko było go przesunąć, gdy ustalałem w jakiej pozycji będzie mi najwygodniej. Miałem wrażenie, że stopka przyssała się do blatu.
Zakres regulacji oferowany przez uchwyt monitora jest dla mnie więcej niż wystarczający. Monitor można przemieścić góra-dół, przekręcić w prawo i lewo, a nawet obrócić wyświetlacz o 90 stopni (opis w formie video na YouTube, po niemiecku). Trzeba tylko pamiętać o pozostawieniu odpowiedniej rezerwy przewodów łączących go z resztą urządzeń. W stopce umieszczono zmyślny mechanizm utrzymywania kabli w szyku. Znakomicie zapobiega to rozłażeniu się przewodów, co w przypadku komputerów takich jak Mac mini czy Mac Pro nie jest bez znaczenia.
Ekologiczne „bajery”
EIZO S2243W zużywa w trybie codziennej pracy około 32-33W1. Jasność ustawiona w przedziale od 0% do 5%. Pracuję z takim ustawieniem od początku, nie odczuwałem i nie odczuwam potrzeby zmiany tej wartości. Gdy w ramach testu podbiłem jasność do 100% i wyłączyłem całą ekologię, zużycie momentalnie podskoczyło do 76W.
Po co zawracam głowę tymi danymi? Być może teraz jeszcze niewiele osób prowadzi domową kalkulację zużycia energii. Gdy w końcu nasz rodzimy rynek energetyczny zostanie uwolniony i z dnia na dzień okaże się, że rachunek za prąd będzie stanowił istotną pozycję w domowym budżecie, warto będzie wówczas wiedzieć gdzie da się zaoszczędzić.
Wrażenia wzrokowe
Zakup dobrego monitora chodził za mną od dłuższego czasu. Udało mi się trafić idealnie we własne potrzeby oraz indywidualną skalę percepcji kolorów. Nie miałem okazji aby zobaczyć jednocześnie ustawione obok siebie monitory z bardzo wysokiej (cenowo) półki wraz z moim egzemplarzem EIZO. Już w trakcie dokonywania oględzin w sklepie zauważyłem za to różnicę między matrycą wbudowaną w MacBooka Pro 17″ oraz S2243W, na korzyść tego ostatniego.
Dla własnej satysfakcji, już z własnym EIZO, podjechałem do pracy. W wolnej chwili zestawiłem obok niego kilka monitorów które trafiają do nas wraz z kupowanym sprzętem. Różnicę da się określić jedynie mianem dramatycznej. Teoretycznie to co mam na uczelni to nie najgorszy sort sprzętu. Pisząc specyfikacje do przetargów staramy się trafiać z wymaganiami w środek rynku. Dopiero teraz przekonałem się jak wielkie mogą być różnice między ofertą konsumencką z firm takich jak HP czy Fujitsu, a linią skierowaną do „przeciętnego” klienta2 (czyli mnie :)) przez markę uznaną wśród fachowców.
EIZO S2243W jest określany czasem przez zawodowców na forach dla fotografów i grafików mianem monitora o jakości adekwatnej do niskiej (?!?) ceny. Po raz kolejny przekonujemy się, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ktoś kto przez większą część czasu patrzy w matryce za dziesiątki tysięcy złotych, prawdopodobnie bez zająknięcia będzie w stanie wymienić litanię wad jakie widzi gołym okiem w S2243W.
W tym kontekście moje szczęście polega na dłuższej pracy z monitorami niższego sortu. Przesiadka na EIZO zaowocowała zupełnie innym spojrzeniem na kwestie związane z oglądaniem zdjęć na dobrym wyświetlaczu. Dodajmy, że zmiana ta dokonała się bez rujnowania kieszeni. Nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć z całą stanowczością, że nigdy nie przesiądę się na monitory z jeszcze wyższej półki. Mam ogromną nadzieję (rodzina pewnie trzyma za to mocno kciuki), że nie dam się wkręcić w pogoń za iluzoryczną doskonałością obrazu na ekranie i papierze3. Na dzień dzisiejszy uważam, że EIZO S2243W to dla znakomitej większości fotografów zaawansowanych i profesjonalnych optymalny wybór, zarówno od strony parametrów jak i kosztów. Zaoszczędzone pieniądze proponuję przeznaczyć na ciekawe wyjazdy fotograficzne (choć nawet cena którą zapłaciłem za swój egzemplarz wystarczyłaby mi na wiele tygodni pobytu w Azji czy Afryce…) bo nawet najlepszy monitor nie poprawia jakości zdjęć tak jak praktyka.
Trochę dziegciu
Miodem ocieka ten opis, przykleić się można ;) Na koniec zostawiłem uwagę nieco szerszą, skierowaną do zdecydowanej większości konstrukcji wychodzących z desek kreślarskich dużych firm, nie tylko EIZO: sterowanie wbudowanym w monitor menu konfiguracyjnym. W EIZO jest ono dość rozbudowane, pozwala na zmiany w wielu płaszczyznach. Poczytać o tym można w instrukcji do monitora. Moją uwagę bardziej niż parametry przykuł sposób dostępu do nich.
Tuż pod ekranem znajduje się 10 guziczków sterujących, z czego pięć to „interfejs konfiguracyjny”. Jednym guziczkiem wywołujemy i zatwierdzamy wybór, pozostałymi poruszamy się po siermiężnych ikonkach. Dlaczego w XXI wieku jestem wciąż skazany na przedpotopowe rozwiązanie? Z jakiego powodu ten fragment konstrukcji monitora jest od lat niezmieniany? Bo się sprawdza? Nikt nie marudzi, że jest źle? Raczej dlatego, że nikt nie słucha marudzących.
Rozumiem, że grzebanie w bezpośredniej konfiguracji LCD jest czynnością na tyle unikalną w skali całego życia monitora jako produktu, że nie warto zwracać na to większej uwagi? Wydawało by się, że w firmie dążącej do perfekcji nie ma miejsca obszary pozbawione dotknięcia nowoczesności. Z jakich względów starożytne guziczki nie mogą zostać wyparte przez coś bardziej intuicyjnego? Jako wieloletni użytkownik Blackberry, wcześniej Sony J5 podsunę wam, drodzy inżynierowie, pomysł wciskanego kółeczka. Menu jako takie również mogłoby być nowocześniejsze w wyglądzie, ważniejsze jest jednak samo sterowanie — wołam o rewolucję! Precz z guziczkami! Zmiany! Zmiany! Moje królestwo za zmiany!
Po raz kolejny polecam uwadze wszystkich zainteresowanych dobrymi monitorami i nie tylko, łódzką firmę PJS-Studio. Zarezerwujcie sobie trochę wolnego czasu na rozmowę z fachowcami tam pracującymi, na pewno nie będziecie zawiedzeni.
- z włączonymi funkcjami dodatkowymi optymalizującymi pobór energii i zminimalizowanym podświetleniem (pomiar wykonany miernikiem Voltcraft Energy Logger 3500); ↩
- pamiętajmy, że EIZO S2243W to jednak „stany średnie” z oferty tej firmy; ↩
- dzisiaj ten model, za chwilę okaże się, że dokładając tysiąc czy dwa mógłby być o oczko lepszy, potem kolejna zmiana i następna… zanim się obejrzymy, zastawimy samochód i dom ;) ↩
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!


(7 votes, average: 4,29 out of 5)