Western Digital My Book Studio z wyświetlaczem

Wie­lo­krot­nie na swoim blogu jak i w cza­sie dys­ku­sji na fo­rach wspo­mi­nam o bez­względ­nej ko­niecz­no­ści za­pew­nie­nia ko­pii bez­pie­czeń­stwa waż­nych da­nych1. Na dzień dzi­siej­szy naj­lep­szym wyj­ściem jest w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści przy­pad­ków ze­wnętrzny dysk twardy — ma naj­ko­rzyst­niej­szy dla użyt­kow­nika prze­licz­nik ceny za 1GB in­for­ma­cji. Nie­dawno po­ja­wiła się oka­zja do prze­te­sto­wa­nia We­stern Di­gi­tal My Book Stu­dio o po­jem­no­ści 1TB, dzi­siaj za­pra­szam do lek­tury wra­żeń z użytkowania.

Dyski z serii WD MyBook Studio

Dyski z se­rii WD My Book Stu­dio — od pra­wej po­przed­nia generacja

Pro­dukt jest cie­kawy za­równo przez wzgląd na za­sto­so­wane w nim roz­wią­za­nia tech­niczne, jak i opro­gra­mo­wa­nie które otrzy­mu­jemy w ze­sta­wie. WD My Book Stu­dio to przed­sta­wi­ciel li­nii We­stern Di­gi­tal prze­zna­czony do współ­pracy z kom­pu­te­rami Ap­ple: dysk jest fa­brycz­nie for­ma­to­wany w sys­te­mie pli­ków na­tyw­nym dla Mac OS X. Wy­star­czy wy­jąć z pu­dełka, pod­łą­czyć ka­ble i można pra­co­wać. Pod in­nymi sys­te­mami ope­ra­cyj­nymi da się pra­co­wać, wy­maga to po­świę­ce­nia kilku chwil na po­nowne formatowanie.

Co za­wiera opakowanie?

W nie­wiel­kim pu­dełku znaj­dziemy uni­wer­salny ze­staw ak­ce­so­riów słu­żą­cych do za­si­le­nia i pod­łą­cze­nia do komputera:

  • dysk w pla­sti­ko­wej, sty­li­zo­wa­nej na alu­mi­nium, obudowie;
  • ka­bel USB ze złą­czem mini USB i stan­dar­do­wym wej­ściem do komputera;
  • ka­bel FW800, bar­dzo so­lid­nie wy­ko­nany2;
  • przej­ściówkę po­zwa­la­jącą na pod­łą­cze­nie urzą­dze­nia z por­tem FW800 pod gniazdo FW400, rów­nież wy­ko­naną z na­le­żytą starannością;
  • nie­duży za­si­lacz wraz z an­giel­ską i eu­ro­pej­ską wtyczką3;

Kto za­uwa­żył czego bra­kuje? Płyt z pro­gra­mo­wa­niem. Przy pierw­szym pod­łą­cze­niu do maczka sys­tem sam po­każe nam za­mon­to­wany ob­raz płyty z na­rzę­dziami i in­struk­cją. Można ten au­to­mat wy­łą­czyć w pa­nelu kon­fi­gu­ra­cyj­nym dysku, trzeba jed­nak uak­tu­al­nić opro­gra­mo­wa­nie po­bie­ra­jąc je ze wska­za­nej strony; w star­szej wer­sji wy­łą­cze­nie funk­cji nie jest ta­kie oczy­wi­ste i łatwe. Jego in­sta­la­cja nie jest nie­zbędna do pracy z urzą­dze­niem, warto jed­nak to zro­bić aby mieć moż­li­wość kon­fi­gu­ra­cji pracy dysku.

(O)budowa

Od czasu gdy pra­cuję na Ap­ple przy­wią­zuję nieco więk­szą wagę do kwe­stii wy­glądu. Do­ty­czy to szcze­gól­nie urzą­dzeń które z za­ło­że­nia są „na widoku” — ot, taka mała fa­na­be­ria którą za kilka lat pod­cią­gnę pod kry­zys wieku śred­niego;) WD My Book Stu­dio nie po­wo­duje dys­har­mo­nii gdy stoi u mnie na biurku, być może nie usta­wiam go zgod­nie z za­sa­dami Feng Shui, ale we­dług mnie nie jest źle. Nie­któ­rzy uwa­żają że przy Mac mini le­piej pre­zen­tują się roz­wią­za­nia ba­zu­jące na idei pod­stawki pod kom­pu­ter. Czy jed­nak My Bo­oki wy­glą­dają gorzej?

Naj­gor­sza sprawa w tym wszyst­kim to ka­ble — kilka pod­sta­wo­wych urzą­dzeń i trzeba nie­źle kom­bi­no­wać żeby sa­mo­rzut­nie nie po­wstał wę­zeł gor­dyj­ski. Jak do­tąd unik­ną­łem kło­po­tów z tym zwią­za­nych. W re­kla­mach iMa­ców kwe­stia zni­ko­mej ilo­ści prze­wo­dów była ład­nie eks­po­no­wana, w przy­padku in­nych mo­deli sta­cjo­nar­nych te­mat jest zgrab­nie prze­mil­czany. Użyt­kow­nicy tych mo­deli do­brze wie­dzą o co cho­dzi. U mnie sy­tu­ację ra­tuje bez­prze­wo­dowa kla­wia­tura i myszka, resztę sprytne po­upy­cha­łem za blat stołu przy któ­rym siedzę.

Obu­dowy WD My Book Stu­dio są wy­ko­nane z pla­stiku po­kry­tego farbą imi­tu­jącą alu­mi­nium. Da się to zro­bić ina­czej: przy­kła­dowo pro­dukty La­cie są umiesz­czane w tward­szych, me­ta­lo­wych obu­do­wach. Jed­nak cena tam­tych roz­wią­zań może wy­ja­śniać ta­jem­nicę skry­waną przez WD — pla­stik w końcu brzydki nie jest, a firma ma więk­sze pole ma­newru ce­nami. Za­równo ko­lor obu­dowy jak i barwa diody in­for­mu­ją­cej o pracy dysku, do­pa­so­wane są do es­te­tyki współ­cze­snych kom­pu­te­rów Ap­ple. Na mi­nus za­słu­guje biały pla­stik z otwo­rami wen­ty­la­cyj­nymi. Po­przed­nia edy­cja była cała „me­ta­lowa”, nie wiem komu to prze­szka­dzało. Nie jest to oczy­wi­ście tra­ge­dia, chcia­łem się jed­nak do cze­goś przyczepić ;)

Wi­dok dysku WD My Book Stu­dio z tyłu. Dwa złą­cza FW800 po­zwa­lają na spię­cie kilku ko­lej­nych na­pę­dów ze sobą.

Od­pro­wa­dza­nie cie­pła przez otwory w obu­do­wie jest naj­wy­raź­niej wy­star­cza­jące. Mimo dość in­ten­syw­nej pracy dyski nie na­grze­wają się prze­sad­nie. Po in­sta­la­cji opro­gra­mo­wa­nia bę­dziemy mieli pod ręką in­for­ma­cje o tem­pe­ra­tu­rze na­pędu. Nie udało mi się jesz­cze do­pro­wa­dzić do prze­grza­nia, mimo wy­mu­sze­nia 6-godzinnego cy­klu in­ten­syw­nej pracy (de­frag­men­ta­cja po­nad 400GB pli­ków o róż­nej wielkości).

Dyski są ci­che, nie prze­szka­dzają w cza­sie pracy w nocy gdy mia­sto śpi, a ja nie. Na spo­dzie umiesz­czono wą­skie pa­ski ela­stycz­nej gumy tłu­miące wi­bra­cje na­pędu. Sły­chać mo­ment „roz­krę­ca­nia się” ta­le­rzy po uśpie­niu lub włą­cze­niu ale nie jest to nic drażniącego.

Ekra­nik — opis bez prądu

Za­nim po­de­pniemy My Book do kom­pu­tera, warto zwró­cić uwagę na pe­wien dro­biazg. Na wbu­do­wa­nym wy­świe­tla­czu, za­raz po roz­pa­ko­wa­niu, wi­dać ja­kieś in­for­ma­cje. Nie, nie jest to fo­lia z na­dru­kiem na­kle­jana w fa­bryce, aby wy­peł­nić pu­stą prze­strzeń. WD My Book Stu­dio po­siada wy­świe­tlacz wy­ko­nany w tech­no­lo­gii elek­tro­nicz­nego pa­pieru. Tak samo jak w przy­padku mo­jej Mo­to­roli F3 czy czyt­ni­ków ksią­żek (poza iPa­dem ;)), za­war­tość wy­świe­tla­cza po­zo­staje wi­doczna na­wet gdy za­brak­nie zasilania.

Jest to główna przy­czyna dla któ­rej czyt­niki ksią­żek po­tra­fią wy­trzy­my­wać tyle na jed­nym łado­wa­niu — prąd w ePa­pie­rze jest po­trzebny tylko na mo­ment zmiany jego za­war­to­ści. Swoją drogą gdy zo­ba­czy­cie jak wy­gląda od­świe­ża­nie in­for­ma­cji na tego typu wy­świe­tla­czu (wszystko znika i po­ja­wia się po se­kun­dzie w no­wej wer­sji), zro­zu­mie­cie dla­czego nie­któ­rzy nie lu­bią smu­żą­cych ekra­nów w czyt­ni­kach książek.

Ekran z informacjami o dysku

Wy­świe­tlacz stanu WD My Book Stu­dio — tak wy­gląda bez prądu

Po­nie­waż dysk i tak po­biera słuszną ilość prądu, nie ma sensu roz­wo­dzić się nad oszczęd­no­ścią wy­ni­ka­jącą z za­sto­so­wa­nia ta­kiego, a nie in­nego ekranu. W przy­padku dysku ze­wnętrz­nego za­leta leży zu­peł­nie gdzie indziej. Wyobraźmy so­bie na półce kilka ta­kich sa­mych obu­dów usta­wio­nych jedna obok dru­giej. Jak w tej sy­tu­acji zo­rien­to­wać się co jest na któ­rym na­pę­dzie? Naj­czę­ściej klei się kar­teczki lub pi­sze ma­za­kiem po grzbie­cie. W przy­padku WD My Stu­dio pro­blem roz­wią­zuje „ma­giczny” ekra­nik po­ka­zu­jący usta­loną za­war­tość na­wet bez zasilania.

Każdy dysk można za­ty­tu­ło­wać cią­giem 12 zna­ków, opro­gra­mo­wa­nie samo zak­tu­ali­zuje ilość wol­nego  miej­sca za­równo w po­staci pa­ska jak i war­to­ści licz­bo­wej (w gi­ga­baj­tach). W opro­gra­mo­wa­niu do kon­fi­gu­ra­cji da się okre­ślić spo­sób wy­świe­tla­nia in­for­ma­cji: ciemne li­tery na ja­snym tle lub od­wrot­nie. Po­cząt­kowo my­śla­łem że to zbędny ba­jer, po prze­my­śle­niu sprawy uwa­żam że bar­dzo udany pomysł.

Opro­gra­mo­wa­nie w zestawie

Firma WD pod­jęła się kar­ko­łom­nego za­da­nia — po­sta­no­wiła za­pro­po­no­wać użyt­kow­ni­kom pra­cu­ją­cym na „macz­kach” al­ter­na­tywny do Time Ma­chine me­cha­nizm two­rze­nia ko­pii bez­pie­czeń­stwa. Mam mie­sza­nie uczu­cia co do za­kresu moż­li­wo­ści tego so­ftu. Od strony wi­zu­al­nej wła­ści­wie nie po­wi­nie­nem się cze­piać. In­ter­fejs jest pro­sty, łatwo po­ła­pać się co do czego służy. Brak ję­zyka pol­skiego to dla wielu osób wada, wszystko za­leży od in­dy­wi­du­al­nych pre­fe­ren­cji w tym względzie.

Ekran programu WD SmartWare

Ekran pro­gramu WD SmartWare

Jak wi­dzi­cie na ekra­nie po­wy­żej, pro­gram po­zwala na stwo­rze­nie ko­pii pod­sta­wo­wych fol­de­rów użyt­kow­nika sys­temu Mac OS X. Bar­dziej wy­ma­ga­jący Czy­tel­nicy zwrócą od razu uwagę na brak moż­li­wo­ści do­da­nia wła­snych fol­de­rów. Nie można nic do­dat­kowo zde­fi­nio­wać. Jest to pro­gram o łatwej ob­słu­dze lecz jed­no­cze­śnie bar­dzo ubogi w opcje — na ekra­nie wi­dzi­cie naj­bar­dziej roz­bu­do­wany ekran, z pod­glą­dem wiel­ko­ści fol­de­rów ma­ją­cych pod­le­gać „ob­ser­wa­cji” i ko­pio­wa­niu. Na in­nym ekra­nie można okre­ślić ilość wer­sji każ­dego pliku, które WD Smar­tWare ma prze­cho­wy­wać. Są­dzę że apli­ka­cja przyda się użyt­kow­ni­kom nie­wy­ma­ga­ją­cym roz­bu­do­wa­nej kon­fi­gu­ra­cji, które z ja­kiś po­wo­dów nie chcą zda­wać się na Time Ma­chine. Po­zo­stali będą i tak mu­sieli szu­kać pro­po­zy­cji poza tymi dwoma ty­tu­łami — wszak Time Ma­chine nie każ­demu musi odpowiadać.

Wy­daj­ność i bezpieczeństwo

Po­nie­waż dyski ze­wnętrzne mają słu­żyć prze­cho­wy­wa­niu du­żej ilo­ści da­nych, głów­nym mier­ni­kiem ich przy­dat­no­ści po­winna być od­por­ność na awa­rie. Za­kła­dam, że na­wet w naj­lep­szej ro­dzi­nie mogą przy­tra­fić się czarne owce. Ze swo­jej strony mogę po­twier­dzić bar­dzo do­brą ja­kość 500GB eg­zem­pla­rzy My Book Stu­dio w star­szej wer­sji, z pio­no­wym pa­skiem diod po­ka­zu­ją­cych, po włą­cze­niu dysku, ilość wol­nego miej­sca. Uży­wam ich już kil­ka­na­ście mie­sięcy i nie mam po­wo­dów do narzekania.

Do­brym zwy­cza­jem jest prze­nie­sie­nie „dro­go­wej” za­sady ogra­ni­czo­nego za­ufa­nia na po­zo­stałe aspekty życia. Dysk twardy — na­wet naj­lep­szy — może się po­psuć. W do­mo­wych wa­run­kach i przy ama­tor­skim wy­ko­rzy­sty­wa­niu sprzętu prze­cho­wy­wa­nie da­nych na dysku wbu­do­wa­nym w kom­pu­ter oraz na ze­wnętrz­nym na­pę­dzie ta­kim jak opi­sy­wany WD My Book Stu­dio (lub w tań­szej wer­sji Es­sen­tial, ze złą­czem USB) sta­nowi cał­kiem do­brą gwa­ran­cję ochrony pli­ków. Za­wo­dowcy zmu­sza­jący wszel­kie kom­pu­tery i ich pe­ry­fe­ria do cięż­szej pracy 24/24 i tak pew­nie zda­dzą się na bar­dziej za­awan­so­wane roz­wią­za­nia. Moim zda­niem opi­sy­wane dyski nie po­winny spra­wić za­wodu żad­nemu użyt­kow­ni­kowi który nie bę­dzie ich zmu­szał do ca­ło­do­bo­wej, wy­tę­żo­nej pracy. To nie są na­pędy typu ser­we­ro­wego, wło­żone do środka dyski to „zwy­kłe” kon­su­menc­kie edy­cje ma­jące ty­powy dla nich średni czas mię­dzy awa­riami. Co nie zna­czy że na przy­kład ktoś pro­wa­dzący wła­sną dzia­łal­ność go­spo­dar­czą nie po­wi­nien za­in­te­re­so­wać się WD My Book Studio.

Wraz z opro­gra­mo­wa­niem do bac­kupu, na dysku znaj­dziemy także kon­tro­wer­syjny ka­wa­łek so­ftu: al­ter­na­tywne ste­row­niki USB i Fi­re­Wire dla sys­te­mów Mac OS X (do nich także zna­la­złem uak­tu­al­nie­nie na stro­nach WD). Dla­czego kon­tro­wer­syjny? Po­nie­waż nie je­stem zwo­len­ni­kiem po­chop­nego pod­mie­nia­nia tak wraż­li­wego ele­mentu jak opro­gra­mo­wa­nie łączące sys­tem z urzą­dze­niem pe­ry­fe­ryj­nym. Na ich ko­rzyść prze­ma­wia to, że nie zna­la­złem w Sieci in­for­ma­cji o ewen­tu­al­nych pro­ble­mach po­wo­do­wa­nych przez ich in­sta­la­cję. Efekty prób­nego prze­łą­cze­nia udało mi się uchwy­cić na po­niż­szych obrazkach:

Wy­niki te­stu na do­myśl­nym ste­row­niku ze Snow Le­oparda dla łącza Fi­re­Wire 800

Wy­niki te­stu na ste­row­niku do­star­czo­nym przez WD dla łącza Fi­re­Wire 800

Czy róż­nica jaką uzy­ska­łem po zmia­nie ste­row­nika jest warta ry­zyka utraty sta­bil­no­ści sys­temu? Uzna­łem że dla mnie nie jest to gra warta świeczki i przy­wró­ci­łem do­myślne opro­gra­mo­wa­nie. Po­cze­kam jesz­cze tro­chę, po­szu­kam wię­cej in­for­ma­cji. Na szczę­ście pro­gra­mi­ści prze­wi­dzieli taką ewen­tu­al­ność i ten sam pro­gram służy do in­sta­la­cji jak i przy­wra­ca­nia sterownika.

Ko­lejną, dość nie­bez­pieczną rze­czą w rę­kach użyt­kow­nika jest opcjo­nalne włą­cze­nie szy­fro­wa­nia da­nych za­war­tych na dysku. Po­da­jemy dwa razy ha­sło i go­towe. Gdy te­raz zda­rzy się nam za­po­mnieć co usta­wi­li­śmy, dysk bę­dzie nada­wał się — we­dług pro­du­centa — tylko do for­ma­to­wa­nia. Nie mam po­wodu nie wie­rzyć w te za­pew­nie­nia. Jest to opcja z którą na­leży ob­cho­dzić się wy­jąt­kowo ostroż­nie. Je­żeli dane umiesz­czane na dysku są na­prawdę wraż­li­wym ele­men­tem na­szej dzia­łal­no­ści, wów­czas jest to nie­oce­nione za­bez­pie­cze­nie w ra­zie kra­dzieży — zło­dziej do­sta­nie sam sprzęt, bez do­stępu do da­nych. Tylko pa­mię­taj­cie ja­kie ha­sło ustawiacie!

Nie chcę na ko­niec wyjść na osobę która ślepo po­leci każde roz­wią­za­nie ja­kie prze­wi­nie się jej przez ręce w La­bo­ra­to­rium. Na fo­rach in­ter­ne­to­wych oraz pod te­stami prze­pro­wa­dza­nymi przez duże re­dak­cje (ce­lowo nie uży­wam słowa „poważne”:P), wi­dzia­łem sporo uwag kry­tycz­nych wzglę­dem róż­nych mo­deli dys­ków ze­wnętrz­nych firmy We­stern Di­gi­tal. Z mo­jego do­świad­cze­nia wy­nika, że ich pro­dukty są so­lidne i nie spra­wiają kło­po­tów. Mam w tej chwili cztery na­pędy z logo WD, w pracy pa­dają inne firmy ale dyski twarde tej marki aku­rat dzia­łają bez pro­blemu. Ni­kogo nie na­ma­wiam do za­kupu, po­le­cam je­dy­nie wa­szej uwa­dze WD My Book Stu­dio jako pro­dukt wart roz­wa­że­nia pod­czas wy­boru spo­sobu wy­ko­ny­wa­nia ko­pii za­pa­so­wych wa­szych danych.

Dzię­kuję fir­mie Pro­net, a w szcze­gól­no­ści Panu Fi­li­powi Ko­zic­kiemu, za moż­li­wość za­po­zna­nia się z dys­kami WD My Book Stu­dio.

  1. to że nie pra­cuje się w wy­wia­dzie czy w banku, nie ozna­cza wcale że brak w kom­pu­te­rze in­for­ma­cji waż­nych z punktu wi­dze­nia użyt­kow­nika: zdję­cia, filmy z wa­ka­cji, do­ku­menty two­rzone w domu, za­pi­sane in­for­ma­cje z Sieci, prze­słane li­sty, ar­chi­wum roz­mów przez ko­mu­ni­ka­tory…; każdy po­wi­nien po­tra­fić okre­ślić co dla niego jest ważne, czego utrata bę­dzie wią­zała się z uszczerb­kiem stanu po­sia­da­nia; pa­mię­tajmy że wspo­mnień nie da się prze­li­czyć na pie­nią­dze;
  2. za­zna­czam ten fakt, po­nie­waż wi­dy­wa­łem już ka­ble zro­bione chyba w ra­mach kon­kursu na naj­tań­szy ka­be­lek Fi­re­Wire;
  3. kom­plety do­star­czo­nych wty­czek róż­nią się w za­leż­no­ści od strefy świata dla któ­rej są prze­zna­czone;

Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (9 vo­tes, ave­rage: 5,00 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!