Zdjęcia poza główną bazą iPhoto

Od pew­nego czasu użyt­kow­nicy iPhoto mogą wy­bie­rać po­mię­dzy po­wie­rza­niem „opieki” nad zdję­ciami pro­gra­mowi oraz zda­wa­niem się na wła­sny sche­mat prze­cho­wy­wa­nia ory­gi­na­łów. Za­sto­so­wa­nie pierw­szego po­dej­ścia jest naj­ła­twiej­sze bo jest to do­myślna kon­fi­gu­ra­cja, nie wy­ma­ga­jąca żad­nych spe­cjal­nych przy­go­to­wań. W tym try­bie nie in­te­re­suje nas zbyt­nio w ja­kiej struk­tu­rze ka­ta­lo­gów prze­cho­wy­wane są pliki. Pro­gram iPhoto zaj­mie się ich roz­miesz­cze­niem zgod­nie z usta­loną przez twór­ców pro­gramu pro­ce­durą. Pod­czas im­por­to­wa­nia fo­tek — obo­jęt­nie czy z apa­ratu czy z do­wol­nego fol­deru na dysku — w ba­zie two­rzona jest ko­pia pliku ze zdjęciem.

Gdy przy­stą­pimy do edy­cji za­im­por­to­wa­nych zdjęć, pro­gram bę­dzie za­pi­sy­wał w ba­zie na­sze po­czy­na­nia. Ory­gi­nały nie są mo­dy­fi­ko­wane, zo­stają ta­kimi ja­kie je wpro­wa­dzi­li­śmy do pro­gramu. Wszel­kie ope­ra­cje od­by­wają się na ko­piach w for­ma­cie JPEG o sto­sun­kowo ni­skim współ­czyn­niku kom­pre­sji (a co za tym idzie są to pliki wy­so­kiej ja­ko­ści, cho­ciaż nie każdy musi być z nich za­do­wo­lony).
Pod­czas eks­portu pro­gram prze­pro­wa­dzi raz jesz­cze se­rię wpro­wa­dzo­nych przez nas zmian na no­wej ko­pii ory­gi­nału. Dzieje się tak za każ­dym ra­zem gdy eks­por­tu­jemy zdję­cia mo­dy­fi­ko­wane przez nas w edy­to­rze — być może jest to czę­ściowo wy­tłu­ma­cze­nie faktu dłu­go­trwa­łego pro­cesu eksportowania.

Chcąc wy­ko­nać ko­pię za­pa­sową bazy zdjęć iPhoto, wy­star­czy że sko­piu­jemy ją na ze­wnętrzny dysk 1 i bę­dziemy pa­mię­tali o od­świe­że­niu ko­pii wraz z na­no­sze­niem zmian.

Ten tryb pracy jest mi bli­ski, po­nie­waż tak wła­śnie po­stę­puję ze zdję­ciami tra­fia­ją­cymi do iPhoto — zdaję się cał­ko­wi­cie na pro­gram Ap­ple. Tym bar­dziej te­raz, kiedy mogę mieć kilka róż­nych baz zdjęć i uru­cha­miać je sto­sow­nie do po­trzeb (bazy iPhoto są trak­to­wane jak inne pliki po­wią­zane z kon­kret­nym pro­gra­mem — klik­nię­cie bazy otwiera ją w iPhoto tak jak klik­nię­cie na PDF otwiera Pod­gląd). Z ra­cji bez­pie­czeń­stwa i chęci po­pra­wie­nia wy­daj­no­ści wszyst­kie bi­blio­teki zdjęć trzy­mam na ze­wnętrz­nych dys­kach ma­cier­zach dys­ków2.

Dzięki temu nie za­śmie­cam dysku sys­te­mo­wego, co wpływa rów­nież na wy­daj­ność Snow Le­oparda. Prze­rzu­ce­nie pli­ków da­nych na osobny na­pęd jest jed­nym z pod­sta­wo­wych spo­so­bów na uspraw­nie­nie pracy w pro­gra­mach „mie­lą­cych” duże ilo­ści bi­tów, a tak wła­śnie dzieje się w iPhoto, Li­gh­tro­omie czy iMo­vie3.

Nie każdy jed­nak musi chcieć pra­co­wać na pod­sta­wo­wej struk­tu­rze bazy iPhoto. Wy­star­czy że do ob­róbki zdjęć używa się wię­cej niż jed­nego pro­gramu. W ta­kiej sy­tu­acji two­rze­nie ko­lej­nych ko­pii tych sa­mych zdjęć, prze­zna­czo­nych dla róż­nych pro­gra­mów, jest wy­soce nie­efek­tywne przede wszyst­kim przez wzgląd na bły­ska­wicz­nie wy­peł­nia­jące się dyski twarde. Rów­nież per­spek­tywa wie­lo­krot­nego ko­pio­wa­nia tych sa­mych da­nych na za­pa­sowe no­śniki nie jest zachęcająca.

Roz­wią­za­niem war­tym prze­te­sto­wa­nia jest al­ter­na­tywna kon­struk­cja bazy, za­wie­ra­jąca tylko wska­za­nia do ory­gi­nal­nych zdjęć. Od nas bę­dzie za­le­żało gdzie i w jaki spo­sób bę­dziemy prze­cho­wy­wali zdję­cia, w iPhoto bę­dzie trzeba tylko wska­zać gdzie one są. Reszta po­zo­staje nie­mal bez zmian.

Włą­cze­nie in­nego niż do­myślny, trybu pracy jest bar­dzo pro­ste. Uru­cha­miamy iPhoto trzy­ma­jąc jed­no­cze­śnie wci­śnięty kla­wisz [alt]. Dzięki temu pro­gram po­każe nam menu wy­boru bazy oraz opcję utwo­rze­nia no­wej. Ko­rzy­stamy z tej moż­li­wo­ści i two­rzymy na wy­bra­nym dysku (może być, wręcz po­wi­nien to być dysk ze­wnętrzny) nową bi­blio­tekę o wy­bra­nej na­zwie. Po uru­cho­mie­niu jej w iPhoto wcho­dzimy w menu iPhoto > Pre­fe­ren­cje > Za­awan­so­wane i od­zna­czamy po­zy­cję: Ko­piuj zdję­cia do bi­blio­teki iPhoto. Go­towe! :) Od te­raz pod­czas im­portu bę­dzie two­rzony za­pis wska­zu­jący na po­ło­że­nie ory­gi­nału oraz zmniej­szona ko­pia pliku w for­ma­cie JPEG.

Teo­re­tycz­nie można prze­łą­czyć ist­nie­jące bi­blio­teki zdjęć na tryb pracy w opar­ciu o od­no­śniki do pli­ków, a nie same pliki, ale nie za­le­cam ta­kiego po­stę­po­wa­nia. Ist­nieje bar­dzo duże ry­zyko zwią­zane z fak­tem wy­mie­sza­nia dwóch ty­pów zdjęć w jed­nej ba­zie: już ist­nie­jące pliki po­zo­staną w struk­tu­rze bazy, nowo im­por­to­wane będą re­pre­zen­to­wane przez od­no­śniki i mi­nia­turki — na bank w naj­mniej od­po­wied­nim mo­men­cie po­mie­sza się nam co gdzie jest i stra­cimy istotne ujęcia.

Po­zor­nie jest to nie­wielka zmiana, od strony użyt­ko­wa­nia iPhoto więk­szość rze­czy po­zo­sta­nie jak do­tych­czas. Zmia­nie będą mu­siały za to ulec na­sze przy­zwy­cza­je­nia. Naj­waż­niej­sza sprawa to im­port fo­tek do tak utwo­rzo­nej bazy. Zdję­cia trzeba ko­niecz­nie prze­nieść sa­mo­dziel­nie z apa­ratu (karty) do wy­bra­nej struk­tury ka­ta­lo­gów (za po­mocą Fin­dera czy wbu­do­wa­nego w sys­tem Po­bie­ra­nia ob­ra­zów). Do­piero po za­koń­cze­niu tej czyn­no­ści wska­zu­jemy w oknie im­portu iPhoto po­ło­że­nie no­wych zdjęć.

Je­śli po­de­pniemy aparat/czytnik kart i za­im­por­tu­jemy zdję­cia za po­śred­nic­twem iPhoto, to bez względu na wy­brany tryb pracy (z ko­pio­wa­niem lub bez), fotki zo­staną prze­ko­pio­wane do wnę­trza bi­blio­teki jak w do­myśl­nej kon­fi­gu­ra­cji. Mi­nu­sem zmie­nio­nego po­dej­ścia jest ko­niecz­ność opra­co­wa­nia wła­snego sche­matu ka­ta­lo­gów w któ­rych bę­dziemy prze­cho­wy­wali pliki. Zwy­kle two­rzy się je w opar­ciu o daty lub wy­da­rze­nia. W tym miej­scu każdy musi prze­my­śleć czy gra jest warta świeczki — usu­wa­nie i do­da­wa­nie pli­ków spada na nas.

Ja­kie są plusy utwo­rze­nia bazy z od­no­śni­kami za­miast ory­gi­na­łów? Przede wszyst­kim osoby edy­tu­jące duże ilo­ści wy­ko­na­nych przez sie­bie zdjęć w wielu pro­gra­mach oszczę­dzą czas i nerwy zwią­zane z każ­do­ra­zo­wym do­ko­ny­wa­niem eks­portu ory­gi­na­łów z iPhoto gdy tylko ze­chcą coś edy­to­wać w czymś innym.

Po­sia­da­cze lap­to­pów do­ce­nią moż­li­wość swo­bod­nego prze­miesz­cza­nia się z nie­wielką bazą da­nych za­wie­ra­jącą wszyst­kie dane oraz ich ko­pie w zmniej­szo­nej roz­dziel­czo­ści w for­ma­cie JPEG. Można na tych pli­kach do­ko­ny­wać nie­mal wszyst­kich ope­ra­cji, zu­peł­nie jakby dysk ze­wnętrzny był pod­pięty do kom­pu­tera. Po­zba­wiamy się je­dy­nie trybu edy­cji zdję­cia — pro­gram po­prosi nas o wska­za­nie po­ło­że­nia oryginału.

W przy­padku gdy do ka­ta­lo­gów ze zdję­ciami bę­dziemy się­gali przy po­mocy dwóch lub wię­cej pro­gra­mów dla fo­to­gra­fów (iPhoto plus Aper­ture czy Lightroom lub Pi­casa), wów­czas nie mu­simy się oba­wiać o wza­jemną mo­dy­fi­ka­cję wszel­kich da­nych o gru­po­wa­niu, przy­pi­sa­nych ka­te­go­riach czy in­for­ma­cjach za­war­tych w po­lach IPTC czy meta. Każdy pro­gram bę­dzie trzy­mał te in­for­ma­cje w swo­jej ba­zie nie ko­li­du­jąc z wpi­sami in­nego opro­gra­mo­wa­nia. Dzięki temu przy­kła­dowo mo­żemy to samo zdję­cie oce­nić na piątkę w iPhoto, ale w Lightroom na trójkę.

Z bi­blio­teki za­wie­ra­ją­cej je­dy­nie wska­za­nia do fol­deru ucie­szą się rów­nież po­sia­da­cze ma­łych sieci do­mo­wych. Ka­ta­logi ze zdję­ciami będą w jed­nym miej­scu (nie ma pro­blemu wielu ko­pii na kilku dys­kach), użyt­kow­nicy mogą wska­zać je swoim pro­gra­mom fo­to­gra­ficz­nym. Wszel­kie edy­cje i zmiany będą cał­ko­wi­cie roz­dzie­lone. Przy­kła­dowo moja sio­stra mo­głaby zmie­nić okre­ślone zdję­cie we­dług swo­jego uzna­nia, ja w tym sa­mym cza­sie będę mógł uzy­skać zu­peł­nie inne efekty, nie bę­dziemy so­bie na­wza­jem wcho­dzić w drogę.

Dla mnie pod­sta­wową wadą zwią­zaną z pracą na ba­zie od­no­śni­ków jest ko­niecz­ność sa­mo­dziel­nego pil­no­wa­nia po­rządku w ka­ta­lo­gach ze zdję­ciami — nie mam na to czasu, a nie stać mnie na za­trud­nie­nie asystentki/asystenta. Za­równo im­por­to­wa­nie zdjęć jak i ich prze­miesz­cza­nie czy ka­so­wa­nie wy­maga za­cho­wa­nia bez­względ­nej dys­cy­pliny. Ina­czej do­pro­wa­dzimy do za­mie­sza­nia, w na­szej ba­zie może po­wstać nie­zły ba­ła­gan. Pliki ska­so­wane w iPhoto trzeba sa­memu usu­nąć z fol­de­rów z ory­gi­na­łami, każ­do­ra­zowe prze­miesz­cze­nie zdjęć bę­dzie wią­zało się z ko­niecz­no­ścią wska­za­nia ich no­wego po­ło­że­nia w iPhoto.

Nie chcę ni­kogo znie­chę­cać do prób, pro­szę tak tego nie ode­brać. Moim zda­niem nie warto prze­sia­dać się na bazę opartą o od­no­śniki je­śli nie­zbyt czę­sto ko­rzy­stamy z in­nego opro­gra­mo­wa­nia niż na­sze pod­sta­wowe (obo­jęt­nie czy cho­dzi o Lightroom, iPhoto, Pi­case czy Aper­ture). Gdy tylko bę­dzie po­trzeba uży­cia ory­gi­nal­nego pliku gdzieś na ze­wnątrz, każdy z tych pro­gra­mów ofe­ruje moż­li­wość po­je­dyn­czego lub ma­so­wego eks­portu ory­gi­na­łów do wska­za­nego folderu.

Po­rada na ko­niec: za­nim za­mie­ni­cie swoje wiel­kie bi­blio­teki zdjęć na pro­po­no­wany tu­taj spo­sób, daj­cie so­bie szansę prze­te­sto­wa­nia roz­wią­za­nia na mniej­szej ilo­ści pli­ków. Za­pew­niam że łatwiej jest się wy­co­fać z po­chop­nie pod­ję­tej de­cy­zji gdy zdjęć nie ma zbyt wiele. No i pa­mię­taj­cie o ko­pii zapasowej!

  1. na dzi­siaj jest to naj­lep­sza me­toda ochrony zdjęć, ma ona naj­lep­szy współ­czyn­niki ja­ko­ści do ceny; prze­cho­wy­wa­nia na pły­tach CD/DVD nie po­le­cam — wbrew po­wszech­nemu mnie­ma­niu są to dość nie­trwałe no­śniki, w per­spek­ty­wie kil­ku­na­stu lub kil­ku­dzie­się­ciu mie­sięcy za­pi­sane tam dane mogą stać się nie­czy­telne — sam się tak „urzą­dzi­łem” kilka lat temu;
  2. w ma­cie­rzy dys­ków — pi­sząc w uprosz­cze­niu — znaj­duje się dwa lub wię­cej na­pę­dów pra­cu­ją­cych rów­no­le­gle; awa­ria któ­re­go­kol­wiek me­cha­ni­zmu nie po­wo­duje utraty da­nych bo można je od­two­rzyć z po­zo­sta­łych dys­ków
  3. jak słusz­nie za­uwa­żył Pa­weł w ko­men­ta­rzu ro­dzaj in­ter­fejsu bę­dzie istotny z punktu wi­dze­nia wy­daj­no­ści; w naj­lep­szej sy­tu­acji będą po­sia­da­cze kom­pu­te­rów do któ­rych da się pod­łą­czyć dyski po­przez złą­cze eSATA;

Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (5 vo­tes, ave­rage: 4,60 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!