Na szczęście moje (i nie tylko moje) czarnowidztwo nie znalazło potwierdzenia w rzeczywistości — Apple ma jeszcze ochotę powalczyć o pieniądze i przywiązanie zaawansowanych i profesjonalnych fotografów. Ponieważ program jest dostępny na stronach Apple w postaci 30-dniowej wersji próbnej, nie mam wytłumaczenia dla osób które będą twierdziły że nie miały gdzie i jak zapoznać się z Aperture 3.
Czego można spodziewać się po pobraniu i zainstalowaniu wersji próbnej lub aktualizacji Aperture? Przede wszystkim należy podchodzić do sprawy jak pies do jeża — każdy nowy program może być źródłem poważnego zagrożenia dla naszych danych. Zalecam całkiem poważnie najpierw zapoznanie się z nowościami przy pomocy oddzielnej bazy. Tak, aby w razie katastrofy nie mieć najmniejszych powodów do rozpaczy. Jeśli komuś bardzo pali się do testów na głównej bazie, pamiętajmy o kopii zapasowej! Nie mam ochoty czytać później w komentarzach że Aperture 3 to „badziew” bo wciągnął i popsuł czyjeś fotografie bez dania szansy ratunku. Niestety programiści to też ludzie, a my wraz z każdym uruchomieniem nowego programu przyklejamy sobie etykietkę „szczur doświadczalny”.
Po ostrzeżeniu przejdźmy do przyjemniejszych opisów. Co zatem niesie ze sobą numerek 3? Skróconą listę tworzę mając pod ręką wersję testową, a przed oczami spis nowości prosto z dokumentacji — sam z pewnością wszystkiego bym nie odkrył w tak krótkim czasie. Sądząc po dotychczasowym tempie pojawiania się aktualizacji do Aperture, mamy sporo czasu na zapoznawanie się z nowymi funkcjonalnościami ;) Pełen (?) spis wprowadzonych zmian znajdziecie na stronach Apple, ja tylko zasygnalizuję co ciekawsze według mnie pozycje.
Faces czyli buźki ;)
Pomysł przeniesiony wprost z iPhoto. Gdy tylko zobaczyłem jak ta funkcja działa w iPhoto, zamarzyło mi się posiadanie jej w Aperture. Programiści nie przenieśli po prostu kodu z jednej aplikacji do drugiej. Musieli dokonać optymalizacji algorytmu ponieważ rozpoznawanie idzie znacznie lepiej i pojawia się mniej pytań o imiona nierozpoznanych twarzy. Wrzuciłem wczoraj do próbnej bazy kilkaset zdjęć (RAWy z Nikonów) i pierwsze co sprawdziłem to buźki właśnie, stąd moje obserwacje.
Places — miejsca
Jedna z funkcji o którą wręcz błagali użytkownicy — możliwość zestawienia danych z odbiornika GPS ze zdjęciami i zaprezentowanie wszystkiego na mapach. Twórcy poszli o krok dalej i pozwolili na wykorzystanie zdjęć zrobionych telefonem Apple (z włączonym ustalaniem położenia — przypominam że w iPhone to nie sam GPS, ale też triangulacja w oparciu o położenie nadajników komórkowych) jako źródła informacji o położeniu w czasie fotografowania. Oczywiście całość jest ładnie oprawiona, teoretycznie wygląda wszystko bardzo wygodnie, przyjdzie jeszcze czas na praktyczne testy.
Brushes — pędzle
Kolejna opcja z serii wyproszonych przez użytkowników — możliwość nakładania selektywnych zmian na zdjęcia przy pomocy narzędzia o bogatej palecie konfiguracji. Nie wiem czy będę potrafił ocenić przydatność tego narzędzia, najpierw muszę się nauczyć je obsługiwać. Do tej pory, poza usuwaniem efektów kurzu na matrycy, nie korygowałem w ten sposób zdjęć. Posiadacze tabletów (na przykład Wacoma, nie wiem na ile kompatybilne będą inne rozwiązania) ucieszą się z możliwości wykorzystania ich w nowy sposób w Aperture 3.
Adjustment Presets — definicje ustawień
Tak, tak, tak! — że pozwolę sobie na polonizację okrzyku pewnego polityka. Jest to błogosławieństwo dla każdego kto próbował poprawić swoją wydajność w poprzedniej wersji programu. Zwykle na przeszkodzie stawała konieczność wykonania powtórnie prostych czynności związanych z korekcją parametrów zdjęć. Nie wiem jak wy, ja kilka razy zdenerwowałem się przy przetwarzaniu efektów swojej pracy. A teraz? Teraz wystarczy zdefiniować to co potrzebujemy, nazwać w łatwy do skojarzenia sposób i od razu jest wygodniej. Poniżej zrzut fragmentu mojego ekranu. Tak, wiem — mam więcej ustawień :) Jest to kolejne udogodnienie poprawiające jakość pracy. Stworzone przez kogoś definicje można wyeksportować i przenieść na inne stanowisko lub udostępnić w Sieci dla dobra ogółu. Zmiany widać w specjalnym oknie podglądu, naniesiona korekta nie niszczy oryginałów więc można eksperymentować do woli. Liczę na kreatywne podejście koleżanek i kolegów fotografów, czekamy na specjalny serwis udostępniający pakiety definicji — może osobny dział na forum na Aperture.pl?
Nowe okno importu
Ten fragment opisu nowości wywołał uśmiech na mojej twarzy. Odniosłem wrażenie że skorzystano z metody Kopiego-Pejsta i przepisano odpowiedni akapit z opisu ostatniej bety Lightrooma :) Import ma być łatwiejszy, szybszy, przyjemniejszy… Poziom rozbudowania tej funkcji jest na tyle wysoki, że prosi się o osobny tekst poświęcony tylko tej tematyce. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście ułatwiono procedurę dodawania zdjęć, zobaczymy jak sprawdzi się przy dłuższym użytkowaniu.
Fotografowie wykorzystujący pełnię opcji multimedialnych aparatów cyfrowych ucieszą się z dodanej — nareszcie! — opcji dołączania opisów dźwiękowych tworzonych na przykład Nikonami z serii D2 czy D3. Jeśli do tej pory uważaliście możliwość nagrania kilkudziesięciu sekund opisu do fotki za zbędny bajer, powinniście przemyśleć sprawę ponownie.
Bajerancki podgląd metadanych
Za to lubię Apple! Prosty pomysł, ładna oprawa i rzecz wydająca się zwykłym wodotryskiem zamienia się w całkiem użyteczny panel. Mowa o podglądzie parametrów przy jakich zostało wykonane zdjęcie. W nowej wersji jest to prawie ekran LCD z ikonami przeniesionymi z wyświetlaczy aparatów cyfrowych. Z resztą sami zobaczcie:
Doczekaliśmy się również dodania opcji pokazywania punktów w których system aparatu ustawił ostrość. Wbrew pozorom jest to bardzo przydatne. Jeśli nie wiecie początkowo co z tą informacją zrobić, sprawdźcie „na oko” czy ostrość rzeczywiście wypada we wskazanym rejonie fotografii. Jeśli nie, to może to być powód dla podjęcia dokładniejszego poszukiwania przyczyn i oddania body lub szkła do regulacji w serwisie.
Video — materiały filmowe
Ten krok był co najmniej spodziewany od pewnego czasu. Jeśli Aperture miało nadążyć za współczesną technologią, to jak najbardziej import filmów z lustrzanek należy do „oczywistych oczywistości”. Na szczęście program nie ma zamiaru konkurować na polu edycji ze specjalistycznym softem. Mamy możliwość podglądu, przycięcia, stworzenia „fotki” z pojedynczej klatki… Słowem mamy pod ręką kilka podstawowych narzędzi, aby móc zrobić więcej będziemy musieli zdefiniować zewnętrzny edytor.
Photo Books — książki do wydruku
Możliwość wydruku własnego albumu to jedna z wielkich zalet Aperture jako całości, bez względu na wersję. Na szczególną uwagę w bieżącej wersji zasługuje możliwość dodania specjalnej wtyczki rozszerzającej ilość domyślnych projektów. Na zrzucie poniżej widać miejsce w oknie wyboru projektu gdzie dowiecie się więcej. Ciekaw jestem czy któraś z drukarni obecnych w Polsce zdecyduje się na stworzenie własnych projektów.
Na dzień dzisiejszy to byłoby tyle, kolejne nowości i rewelacje związane z Aperture postaram się sukcesywnie opisywać. W sumie dobrze wyszło z premierą programu — w sobotę wyjeżdżam na zdjęcia, będzie to doskonały poligon doświadczalny dla Aperture 3 i dla mnie.
Przypominam o stronie aperture.pl! Tam również przeczytacie ciekawe teksty na temat najnowszej wersji programu. Zbliżoną ideowo — też w skrócie — opinię przeczytacie jeszcze na blog.moridin.pl oraz u Miłosza na jego Szkicowniku.
Komputer testowy
Aperture 3 w wersji 30-dniowej mam przyjemność testować na komputerze otrzymanym od Apple: MacBook Pro 17″, model A1297 (2,66GHz, 4GB RAMu, 320GB HD, matryca 17″ 1920×1200, grafika NVIDIA GeForce 9600M GT 512 VRAM gdy przełączę odpowiednią opcję w Preferencjach :)). Dzięki firmie PSJ Studio z Łodzi, po moim powrocie ze zdjęć w drugiej połowie lutego, dołączy do niego monitor EIZO FlexScan S2243W.
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!



