iPhone 3G — recenzja

Wpro­wa­dze­nie w wa­runki testu

Z ca­łego mię­dzy­na­ro­do­wego śro­do­wi­ska użyt­kow­ni­ków Ap­ple je­stem z pew­no­ścią naj­mniej od­po­wied­nią per­soną mo­gącą za­bie­rać głos w spra­wie te­le­fonu Apple’a. Wła­ści­wie nie po­wi­nie­nem pi­sać opi­nii o żad­nym te­le­fo­nie ko­mór­ko­wym. Po­sia­dam od dłuż­szego czasu Mo­to­rolę F3 oraz Black­berry 7230 — uży­wane za­mien­nie w za­leż­no­ści od po­trzeb. Już samo przy­zna­nie się do po­sia­da­nia tego sa­mego mo­delu dłu­żej niż dwa mie­siące sta­nowi nie­mały akt od­wagi — mam zna­jo­mych któ­rzy po dwóch ty­go­dniach uwa­żają, że czas zmie­nić “ko­mórę” bo się “sta­rzeje w kieszeni”.

Na Black­berry pro­wa­dzę dzien­niki z po­dróży — nie umiem pi­sać na tych fi­ku­śnych kla­wia­tur­kach ko­mór­ko­wych, a ten te­le­fon zniósł już bar­dzo wiele — dwa razy uto­nął, kil­ka­krot­nie upadł, raz wy­le­ciał z pę­dzą­cego mo­to­cy­kla i prze­je­chało go kilka sa­mo­cho­dów. Wy­gląda jak sie­dem nie­szczęść, ekran jest pa­skud­nie po­ry­so­wany, ale trwa przy mnie da­lej. Mo­to­rola F3 do­sko­nale gi­nie w kie­szeni i nie prze­szka­dza gdy je­stem gdzieś bli­żej domu.

Mój nu­mer jest za­si­lany raz w roku mi­ni­malną kwotą (około 50 zł) po­zwa­la­jącą na prze­dłu­że­nie funk­cji od­bie­ra­nia roz­mów o ko­lejne 365 dni. Gdy nie spo­dzie­wam się te­le­fo­nów ko­mórki spo­czy­wają w szu­fla­dzie cze­ka­jąc na dzień w któ­rym po­dam im znów prąd w ob­wody. W dni wolne od uczelni sta­ram się jeź­dzić tam gdzie słowo “ko­mórka” ozna­cza — w naj­lep­szym ra­zie — skła­dzik za do­mem, w związku z czym za­pew­niam so­bie kon­takt ze świa­tem za po­mocą te­le­fonu sa­te­li­tar­nego. Bez względu na to czy spo­dzie­wam się oferty ma­try­mo­nial­nej (;)), grypy, zła­ma­nia lub ostrzału mu­szę wie­dzieć że mam nić Ariadny pro­wa­dzącą do domu.

Ro­zu­mie­cie już komu przy­szło pi­sać o iPhone 3G? Kom­plet­nemu igno­ran­towi w te­ma­cie, co wię­cej ten igno­rant nie od­czuwa ab­so­lut­nie żad­nej ochoty aby do­wie­dzieć się jak roz­wija się skrót UMTS (Uni­wer­salne Me­dium Trans­mi­sji Spamu?), co tak wła­ści­wie ozna­cza ter­min 3G i czy w Łodzi jest pełne po­kry­cie sie­cią po­zwa­la­jącą na uzy­ska­nie pręd­ko­ści o ja­kiej można prze­czy­tać w ma­te­ria­łach mar­ke­tin­go­wych Apple.

Po­nie­waż jed­nak lu­bię wy­zwa­nia po­zor­nie wy­glą­da­jące na nie­re­alne pod­nio­słem rę­ka­wicę rzu­coną przez do­stawcę ma­łego pu­dełka za­wie­ra­ją­cego ma­rze­nie mi­lio­nów (a pro­pos — po­dobno w ciągu pierw­szego week­endu sprze­daży ro­ze­szło się po­nad mi­lion eg­zem­pla­rzy!). Pa­nie i pa­no­wie, oto on! Wy­cze­ki­wany, upra­gniony i “nie­wia­do­mo­kie­dy­bę­dą­cy­ofi­cjal­niew­Pol­sce”: iPhone 3G.

[zdjęć nie będę po­wie­lał z in­nych ser­wi­sów, tu­taj li­czy się tekst]

Fotki można zna­leźć cho­ciażby na www​.ipod​.info​.pl we wpi­sie pod in­try­gu­ją­cym ty­tu­łem ;) lub na stro­nach Ar­sTech­nica. Oraz w set­kach in­nych miejsc do wy­grze­ba­nia w Google.

Opa­ko­wa­nie, ak­ce­so­ria i obudowa

Pu­dełko jest w za­sa­dzie znane każ­demu po­sia­da­czowi po­przed­niego iPhone’a (swoją drogą jak się te­raz czu­je­cie? przed chwilą wszy­scy chcieli go mieć, a te­raz spadł z pie­de­stału ;)), a na­wet Touch’a — pa­trzę wła­śnie na swoje i wię­cej wi­dzę po­do­bieństw niż róż­nic. Szkoda, że nie ma w nim nic ze stylu “ori­gami” zna­nego z in­nych opa­ko­wań Ap­ple. Nic się nie roz­kłada, w za­ska­ku­jący spo­sób nie od­krywa swo­ich ta­jem­nic. Nie wiem czy pa­pier jest ja­kiś spe­cjal­nie eko­lo­giczny, pew­nie i tak le­piej się roz­pada na wy­sy­pi­sku niż pla­sti­kowa zgrzewka.

Za­war­tość — poza urzą­dze­niem — to pierw­szy po­wód do na­rze­ka­nia: bra­kuje sta­cji do­ku­ją­cej. Jest za to mój po­wód do za­zdro­ści — zgrabny, ma­lutki, lekki za­si­lacz sie­ciowy (w wer­sji eu­ro­pej­skiej bę­dzie zdaje się stary mo­del). Ko­niecz­nie mu­szę się w taki eg­zem­plarz wy­po­sa­żyć jak bę­dzie oka­zja (ce­nowa). Oczy­wi­ście jest także ka­bel USB, słu­chawki i tro­chę zwy­kłej ma­ku­la­tury. O, prze­pra­szam są to kartki z in­struk­cją dla co bar­dziej roz­gar­nię­tych ame­ry­ka­nów (umie­ją­cych czy­tać) gdzie mają so­bie nie wsu­wać urzą­dze­nia i co z nim nie ro­bić aby nie do­znać uszczerbku na zdro­wiu, za które mo­gliby po­tem po­zwać Ap­ple “bo nie było na­pi­sane żeby nie [wstaw co bar­dziej idio­tyczny pomysł]”.

O ile do­brze wy­czy­ta­łem — nie mam eg­zem­pla­rza po­rów­naw­czego — nowy mo­del jest grub­szy, ale da się to stwier­dzić tylko na pod­sta­wie ze­sta­wie­nia po­mia­rów. Na oko wy­gląda szczu­plej, bli­żej mu do es­te­tyki To­ucha — który jak wia­domo jest znacz­nie zgrab­niej­szy od każ­dego te­le­fonu. Sztuczka ze zmie­nio­nym kształ­tem tyl­nej czę­ści obu­dowy wraz z ko­lo­rem (czarny wy­szczu­pla) jest cał­kiem udana. Stary mo­del ro­bił na mnie — szcze­gól­nie w ze­sta­wie­niu z iPo­dem — wra­że­nie optycz­nie cięż­kiego. Te­raz jest le­piej, ale gdzieś ta cała elek­tro­nika mu­siała zo­stać upchnięta stąd i tak sto­sun­kowo duża waga i wymiary.

Nie ozna­cza to by­naj­mniej nie­wy­gody. Nie po­tra­fię oce­nić z peł­nym prze­ko­na­niem czy jest to wy­czu­walne ma­jąc do dys­po­zy­cji je­den eg­zem­plarz, ale wy­daje się że iPhone 3G le­piej leży w dłoni. Tak na­prawdę są to niu­anse, ele­menty o któ­rych pi­szę aby wy­dłu­żyć ten tekst ;) Bio­rąc iPhone’a do ręki na­wet nie bę­dzie­cie się za­sta­na­wiali nad tego ro­dzaju dro­bia­zgami. Za to pod­czas oglą­da­nia za­sko­czy was wi­dok śru­bek — wy­obra­ża­cie so­bie? Ta­kie nor­malne, małe śrubki do od­krę­ce­nia do­mo­wymi na­rzę­dziami. Kusi was prawda? Mnie też kusi, dla­tego wzią­łem się za pi­sa­nie aby te­le­fon nie mu­siał zo­stać u mnie na dłużej.

Znacz­nie waż­niej­szym fak­tem jest zmie­niony spo­sób mon­tażu gniazda słu­cha­wek. Po­przed­nio chęć wy­ko­rzy­sta­nia ba­je­ranc­kich mo­deli au­dio­fil­skich w ce­nie prze­wyż­sza­ją­cej war­tość te­le­fonu wy­ma­gała uży­cia przej­ściówki. Jak wia­domo każda przej­ściówka, żeby nie wiem jak była do­bra, po­gar­sza od­biór. I es­te­tykę. W bie­żą­cym mo­delu gniazdko jest już umiesz­czone nor­mal­nie — przej­ściówka lą­duje w koszu.

Z in­for­ma­cji z ser­wisu iFi­xIT wy­nika do­bra in­for­ma­cja dla lu­bią­cych rzu­cać te­le­fo­nami — LCD jest osło­nięty szybką którą da się wy­mie­nić ta­niej, bo bez ko­niecz­no­ści wy­miany ca­łego mo­dułu LCD. A szybka jest fak­tycz­nie do­sko­nała: mój To­uch ma jedną po­waż­niej­szą (czyt.: wi­doczną go­łym okiem) rysę mimo cał­ko­wi­tego braku ostroż­no­ści przy wrzu­ca­niu go do kie­szeni. To­uch ma także od­dzielne szkło osło­nowe — ko­lejny punkt prze­wagi nad star­szym iPhone’m.

Czy­ta­jąc da­lej wspo­mnianą stronę do­wie­dzia­łem się, że ba­te­ria nie jest wlu­to­wana, a je­dy­nie opiera się w od­po­wied­nich miej­scach sty­kami! We­dług mnie ozna­cza to tyle, że ktoś ze skłon­no­ściami do prac ma­nu­al­nych da so­bie radę z wła­sno­ręczną wy­mianą ba­te­rii. Za­nim jed­nak ule­gnie ona zu­ży­ciu po­jawi się pew­nie iPhone 4G i prę­dzej swój sprze­da­cie niż za­cznie­cie szu­kać no­wego ogniwa.

Niech po­pły­nie prąd

Włą­cze­nie za­si­la­nia uprzy­tom­niło mi pe­wien fakt: nie da się pi­sać o te­le­fo­nie, o no­wym opro­gra­mo­wa­niu mo­bil­nym 2.0 i jego za­le­tach na Touch’u oraz o skle­pie Ap­p­Store w osob­nych tek­stach uni­ka­jąc po­wtó­rzeń. Dla­tego je­śli dzi­siaj nie zdążę opi­sać wszyst­kiego za­mie­nię ar­ty­kuł w po­wieść w od­cin­kach. Góra trzech — po­sta­ram się szybko je za­koń­czyć.
Je­śli chcesz po­znać wszyst­kie wady i za­lety każ­dego ele­mentu ukła­danki pod ha­słem “plat­forma mo­bilna” bę­dzie ko­nieczna lek­tura wszyst­kich czę­ści. Część czwarta — pod­su­mo­wa­nie — bę­dzie płatna ;)

Wra­camy do te­le­fonu. Ekran jest jak zwy­kle śliczny, ob­raz kry­sta­liczny, pod­świe­tle­nie mocne jak la­sery na im­pre­zie techno w Ro­sji (okrutny żart, wiem; kli­ma­tem po­dobny do pa­trze­nia w koń­cówki świa­tło­wodu). Użyt­kow­nicy do­no­szą o zmie­nio­nej ko­lo­ry­styce ekranu który te­raz jest bar­dziej żółty niż nie­bie­ski. Nie za­uwa­ży­łem tej róż­nicy, za­pewne jej wy­ła­pa­nie wy­maga po­ło­że­nia obok sie­bie dwóch mo­deli. Je­śli tak, to ta zmiana ma mar­gi­nalne zna­cze­nie dla Cie­bie — nie za­uwa­żysz nic tak jak ja i przej­dziesz nad tym bez za­sta­na­wia­nia się.

Są po­waż­niej­sze sprawy do omó­wie­nia — dźwięk. Są­dzi­łem, że skoro Jobs uznał za sto­sowne pod­kre­śle­nie dra­ma­tycz­nie po­pra­wio­nej ja­ko­ści efektu pracy układu dźwię­ko­wego i gło­śni­ków to jest o czym pi­sać. Słu­cham jed­nak i nic nie sły­szę, ani le­piej ani go­rzej. Może gdy­bym miał dwa mo­dele by­łaby szansa wy­chwy­ce­nia róż­nic, te­raz wiem tylko tyle, że przez gło­śniki ze­wnętrzne To­uch gra tak samo.

Dla pew­no­ści szu­kam od­po­wied­nich frag­men­tów w re­cen­zjach pi­sa­nych za oce­anem. Oka­zuje się, że po­przed­nio wiele osób na­rze­kało na zbyt ni­ski po­ziom dźwięku na­wet przy usta­wie­niu na mak­si­mum. Nie­któ­rzy wręcz twier­dzili, że nie są w sta­nie usły­szeć dzwonka. Te­raz jest o wiele le­piej i dzięki in­ży­nie­rom że nie do­ko­nali zmian kosz­tem ja­ko­ści. A że jest wy­star­cza­jąco gło­śno można łatwo spraw­dzić in­sta­lu­jąc dar­mowy pro­gram Pho­ne­Sa­ber (po­pro­szę o sy­mu­la­tor X-Winga!). Z ko­lei dzięki grom od­kry­łem małą wadę — nie­zbyt for­tunne umiesz­cze­nie gło­śnika. Pod­czas ste­ro­wa­nia po­jaz­dem gdy gra wy­maga po­zio­mego uło­że­nia ekranu łatwo można od­ciąć so­bie do­pływ wra­żeń słu­cho­wych za­kry­wa­jąc wy­lot gło­śniczka. Zdaję so­bie sprawę, że gdzieś jed­nak być musi. Trzeba uwa­żać albo pod­łą­czać słu­chawki lub inne ze­wnętrzne na­gło­śnie­nie, ale wtedy łatwo za­plą­tać się w przewody.

Te­le­fon służy do dzwonienia (?)

Prze­cho­dzimy do funk­cji te­le­fo­nicz­nych czyli od­bie­ra­nie roz­mów, wy­sy­ła­nie SMSów i MMSów… Ups, prze­pra­szam, tej funk­cjo­nal­no­ści te­le­fon XXI wieku z Ap­ple nie ofe­ruje. Na szczę­ście nie­za­leżni pro­gra­mi­ści będą w sta­nie wy­peł­nić nie tylko tą lukę.

Jak już na­pi­sa­łem dzwonki te­le­fonu sły­chać le­piej, le­piej po­noć także sły­chać nas po dru­giej stro­nie słu­chawki. Zdaje się, że na ja­kość roz­mowy ma nie­ba­ga­telny wpływ prze­pu­sto­wość sieci ko­mór­ko­wej i ilość urzą­dzeń przy­pa­da­ją­cych na je­den maszt w oko­licy. Przy du­żym za­tło­cze­niu (cen­trum War­szawy i in­nych miast) naj­lep­sze pa­ra­me­try au­dio po mak­sy­mal­nej kom­pre­sji i gu­bie­niu co trze­ciej por­cji da­nych zo­staną spro­wa­dzone do po­ziomu który z tru­dem uda się uznać za za­do­wa­la­jący. Wiem, bo jak ktoś do mnie dzwoni w szczy­cie ko­mu­ni­ka­cyj­nym od razu każę wy­słać ma­ila z tek­stem lub dźwiękiem.

Wy­ma­ru­dzone od ze­szłego roku 3G, poza wy­sy­sa­niem ba­te­rii, daje także moż­li­wość szyb­szego po­bie­ra­nia in­for­ma­cji z In­ter­netu oraz pro­wa­dze­nie jed­no­cze­śnie roz­mowy i sur­fo­wa­nie. Udo­wod­niły to te­sty prze­pro­wa­dzone w tych kilku miej­scach gdzie ame­ry­ka­nie mają za­sięg 3G, oraz test prze­pro­wa­dzony przez Jobsa pod­czas pre­zen­ta­cji. Próby na na­szym te­re­nie także są prze­pro­wa­dzane, choć nie z wy­ko­rzy­sta­niem iPhone 3G.

Ktoś zna do­bry ar­ty­kuł o rze­czy­wi­stych pręd­ko­ściach moż­li­wych do osią­gnię­cia w Pol­sce w do­stęp­nych sie­ciach 3G? Wdzięczny będę za linki — umiesz­czę je tu­taj. Z po­wo­dów opi­sa­nych na po­czątku tek­stu wolę nie wda­wać się w po­le­mikę na te te­maty. Pod­su­mo­wa­nie w jed­nym zda­niu? 3G jest za­uwa­żal­nie szyb­sze od EDGE, iPhone jed­nak roz­sąd­nie ofe­ruje w usta­wie­niach wy­łącz­nik 3G (te­le­fon pra­cuje wtedy jak star­szy mo­del, z EDGE) aby móc oszczę­dzać ba­te­rię. Nie za­wsze szyb­ciej zna­czy lepiej.

Apli­ka­cja do wy­sy­ła­nia SMSów wy­gląda iden­tycz­nie jak w po­przed­niej edy­cji czyli wciąż nie ma licz­nika wpi­sa­nych zna­ków, po­dob­nie jak No­tat­nik czy pro­gram do spraw­dza­nia po­gody za oknem i na gieł­dzie oraz mapy Go­ogle. Nie wiem dla­czego no­tatki z No­tat­nika wciąż nie da­dzą się syn­chro­ni­zo­wać z kar­tecz­kami czy czym­kol­wiek in­nym w Mac OS X? Czyżby wszyst­kim wy­star­czało wy­sy­ła­nie do sie­bie no­ta­tek mailem?

W no­wym opro­gra­mo­wa­niu jest wielce po­żą­dana przeze mnie funk­cja ro­bie­nia zrzu­tów ekranu. Sza­le­nie przy­datna rzecz gdy pi­suje się tek­sty o tej plat­for­mie. Ro­bie­nie zdjęć ekranu apa­ra­tem i ich ob­róbka to ma­so­chizm. Te­raz fotki za­pi­sują się w lo­kal­nej ba­zie i po pod­łą­cze­niu do kom­pu­tera pięk­nie syn­chro­ni­zują się z iPhoto. Na nie­szczę­ście nie wi­dać mi­nia­tu­rek pod­czas im­portu co już mnie zirytowało.

Po­nie­waż te­raz mamy do dys­po­zy­cji GPS zdję­cia są opi­sane współ­rzęd­nymi geo­gra­ficz­nymi. Pa­mię­taj­cie o tym wy­sy­ła­jąc  fotki na przy­kład do szefa z opi­sem “je­stem w pracy”. Sprytny szef spraw­dzi od­po­wied­nie in­for­ma­cje w zdję­ciu i ni­jak nie wy­tłu­ma­czy­cie się z pracy… na plaży ;) O mał­żeń­skich wpad­kach w tym kon­tek­ście wolę na­wet nie pró­bo­wać wspominać.

Wy­ko­rzy­stany w urzą­dze­niu mo­duł GPS, a wła­ści­wie A-GPS (czyli GPS ko­rzy­sta­jący oprócz sy­gnału z ko­smosu, z da­nych z wież ko­mór­ko­wych i ser­wisu po­zwa­la­ją­cego na przy­bli­że­nie po­ło­że­nia na ba­zie sy­gna­łów punk­tów do­stę­po­wych sieci WiFi) nie jest po­dobno re­we­la­cyjny do za­sto­so­wań w na­wi­ga­cji typu sa­mo­cho­do­wego pro­wa­dze­nia za rączkę. Nie wiem na ile jest to bia­do­le­nie dla zy­ska­nia roz­głosu, naj­le­piej bę­dzie po­cze­kać na apli­ka­cje na­wi­ga­cyjne two­rzone przez po­ten­ta­tów tego rynku. Tom­Tom ma wkrótce po­ka­zać swoje spoj­rze­nie  na te­mat. W chwili obec­nej na­wi­ga­cja jest wy­ko­rzy­sty­wana w spo­sób jed­no­ra­zowy, to zna­czy pro­gram spraw­dza gdzie je­ste­śmy (na szczę­ście ktoś po­my­ślał: sys­tem każ­do­ra­zowo pyta się o na­szą zgodę na taką in­wi­gi­la­cję) i w za­leż­no­ści od po­ło­że­nia ofe­ruje ja­kiś ze­staw informacji.

Jak wi­dzę w skle­pie z apli­ka­cjami po­pu­larne są ser­wisy spo­łecz­no­ściowe, gdzie każdy za­re­je­stro­wany użyt­kow­nik może zo­ba­czyć czy w jego oko­licy nie ma przy­pad­kiem zna­jo­mych. Nie ko­rzy­stam, nie wiem jak spraw­dza się to w prak­tyce. Z tego typu za­ba­wek wi­dzia­łem tylko ja­kie moż­li­wo­ści mają in­for­ma­tycy w sie­ciach ko­mór­ko­wych i jak wiele da się stwier­dzić po dzien­nym śla­dzie zo­sta­wia­nym przez nas na ma­pach tylko dzięki temu, że mamy ko­mórkę za­wsze i wszę­dzie ze sobą.

Na dzi­siaj za­koń­czę tylko jed­nym za­rzu­tem po­waż­nego ka­li­bru — ja­kim cu­dem firma która zmie­niła po­dej­ście do wy­szu­ki­wa­nia in­for­ma­cji na kom­pu­te­rze (Spo­tli­ght) nie wbu­do­wała żad­nego me­cha­ni­zmu prze­szu­ki­wa­nia urzą­dze­nia? Szu­ka­nie w kon­tak­tach jest, wi­dzia­łem. Ale ja w swoim le­ci­wym Black­berry mogę wy­szu­ki­wać wszę­dzie na kilka spo­so­bów! Je­stem obu­rzony i zawiedziony.

Tym pe­sy­mi­stycz­nym ak­cen­tem koń­czę na dzi­siaj — jest 22, a to moja pora wy­łą­cza­nia kom­pu­tera w wa­ka­cje. Do jutra.

[Ak­tu­ali­za­cja środa, 16 lipca 2008 — po za­koń­cze­niu do­pi­sy­wa­nia wszyst­kich czę­ści upo­rząd­kuję tekst do wer­sji ostatecznej]

Tom­Ha­gen zwró­cił uwagę w ko­men­ta­rzu na jesz­cze więk­szą nie­do­róbkę funk­cji wy­szu­ki­wa­nia niż to wy­gląda na pierw­szy rzut oka: szu­kać mo­żemy je­dy­nie po na­zwi­sku lub po imie­niu. A co je­śli będę chciał w set­kach kon­tak­tów zna­leźć ja­kiś na­miar na pra­cow­nika firmy XXX Sp. z o.o.? Je­śli nie mam po­ję­cia jak się na­zywa mam marne szanse. Po­zo­sta­nie prze­wi­ja­nie ekranu, szyb­kie co prawda ale przy­znać trzeba, mało wy­godne na dłuż­szą metę. We­dług mnie ta­kie wy­szu­ki­wa­nie jest zwy­czaj­nie do niczego.

Ow­szem, zda eg­za­min gdy w książce mamy tylko krew­nych i zna­jo­mych (zwy­kle jest to zbiór osób o zna­nym nam na­zwi­sku i imie­niu) i bę­dziemy po­trze­bo­wali ad­res lub nu­mer te­le­fonu: „ko­cha­nie pa­mię­tasz te­le­fon do cioci Basi?”.

Co jed­nak w przy­padku tak re­kla­mo­wa­nej funk­cjo­nal­no­ści urzą­dze­nia dla sze­roko po­ję­tego biz­nesu? Od­pada szyb­kie udzie­le­nie od­po­wie­dzi na py­ta­nie szefa o kon­takt do pana który w ze­szłym mie­siącu ser­wi­so­wał kli­ma­ty­za­cję (my­ślisz so­bie — prze­cież do­da­łem ha­sło „kli­ma­ty­za­cja” w no­tat­kach do tej osoby. Po­winno dać się to zna­leźć. A tu figa!) Po­sta­ram się spraw­dzić ju­tro jak za­działa wy­szu­ki­wa­nie na ba­zie syn­chro­ni­zo­wa­nej przez Exchange. Nie spo­dzie­waj­cie się cudów.

Po ci­chu można li­czyć na roz­wią­za­nie pro­blemu przez ja­kąś ak­tu­ali­za­cję z Ap­ple, lub — o ile ar­chi­tek­tura sys­temu na to po­zwoli — po­wsta­nie apli­ka­cji nie­za­leż­nego pro­gra­mi­sty. Gło­śno jed­nak po­wiedzmy — za wy­szu­ki­wa­nie wielki minus!

Do­brze, że cho­ciaż ka­mera apa­rat fo­to­gra­ficzny jest i działa. Nie­stety nie ma lampy bły­sko­wej, optycz­nego zoomu, nie można na­gry­wać fil­mów, nie ma sta­bi­li­za­cji ob­razu, kiep­sko ra­dzi so­bie w pół­mroku, nie ma wy­mien­nych obiek­ty­wów, ma­tryca ma tylko dwa mi­liony pik­seli, nie da się wy­dru­ko­wać zdję­cia bez­po­śred­nio na dru­karce, nie …

Dajmy so­bie spo­kój z wy­mie­nia­niem wad apa­ratu. Prze­cież to nie cy­frówka, a je­dy­nie re­je­stra­tor ob­razu w te­le­fo­nie! Nie wiem dla­czego ma on mieć coś wię­cej niż moż­li­wość zro­bie­nia zdję­cia in­te­re­su­ją­cej pary bu­tów na półce w skle­pie i wy­sła­nie jej żonie/dziewczynie/przyjaciółce (byle nie MMSem) z py­ta­niem czy się po­do­bają. Wy­bacz­cie, ale śmie­szą mnie lu­dzie ro­biący zdję­cia te­le­fo­nami na wa­ka­cjach. Oczy­wi­ście że jest to moje skrzy­wie­nie za­wo­dowe. Kup­cie naj­zwy­klej­szą cy­frówkę, na­ucz­cie się ka­dro­wać i wię­cej z tego wszyst­kiego bę­dzie ra­do­ści niż z te­le­fo­nicz­nego pseu­do­fo­to­gra­fo­wa­nia. Apa­rat w iPhone ma słu­żyć do za­bawy, cza­sem coś prze­ka­zać ale to wszystko. W ko­men­ta­rzach za­pewne obe­rwę za tak ra­dy­kalne sta­wia­nie sprawy.

Blu­eto­oth — ko­lejne pole do po­pisu dla mal­kon­ten­tów. iPhone 3G ma tą tech­no­lo­gię tylko i wy­łącz­nie do za­pew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa na dro­gach po­przez da­nie moż­li­wo­ści wy­ko­rzy­sta­nia słu­cha­wek i ze­sta­wów gło­śno­mó­wią­cych. Nie­stety na­wet to nie jest do końca po­praw­nie za­im­ple­men­to­wane — brak ste­ro­wa­nia gło­sem. Co wię­cej przez słu­chawkę BT nie da się od­słu­chać poczty gło­so­wej. Po­dobno trwają prace nad na­pra­wie­niem tego faktu. Nie­stety źró­dła spusz­czają za­słonę mil­cze­nia nad po­wo­dami usu­nię­cia tak przy­dat­nej funkcji.

Pi­sać o braku moż­li­wo­ści pod­pię­cia te­le­fonu do kom­pu­tera aby wy­ko­rzy­stać go jako mo­dem? Nie da się. To zna­czy spa­ro­wać z kom­pu­te­rem można, ale nie po­jawi się żadna funk­cja do wy­ko­rzy­sta­nia. Być może jest to zo­sta­wione na póź­niej? Nie tak dawno po­ja­wiła się plotka o te­stach spi­na­nia iPhone’a z kla­wia­turą BT Ap­ple. To by było to! Tylko żeby jesz­cze To­uch miał tą tech­no­lo­gię… Są­dzę, że prę­dzej po­jawi się coś a la New­ton (a ja znów to samo po­wie­cie :) cóż mam swoje powody).

Za­uwa­ży­łem po­pra­wie­nie wku­rza­ją­cej nie­do­róbki po­przed­niej edy­cji Sa­fari. Nie da­wało się wejść na strony in­ter­ne­towe urzą­dzeń sie­cio­wych je­śli nie po­dało się użyt­kow­nika i ha­sła. Dla nie­zo­rien­to­wa­nych w te­ma­cie: czę­sto taki sprzęt po wy­ję­ciu z pu­dełka ma usta­wione dane do­myślne użyt­kow­nik ad­min i ha­sło pu­ste. Prze­glą­darka mo­bilna Sa­fari nie do­pusz­czała pu­stego pola ha­sła lub użyt­kow­nika. Przy­kła­dowo punkty do­stę­powe Pro­xima mają tylko pole ha­sła, użyt­kow­nik zo­staje pu­sty. Tam też nie da­wało się wejść, a te­raz już można bez problemu.

Za­pewne nie gnę­biła ta nie­do­god­ność wiel­kiej rze­szy użyt­kow­ni­ków, więk­szość nie za­uwa­żyła jej pew­nie. Co in­nego brak ob­sługi Flash’a. Ooo tak, o tym jest gło­śno od mie­sięcy. Mi po­doba się jak jest — na­tu­ralny spo­sób eli­mi­na­cji więk­szo­ści re­klam. Je­śli na­wet po­jawi się moż­li­wość do­in­sta­lo­wa­nia wtyczki czy pro­gramu ob­sługi Flash’a oby był to ele­ment opcjonalny.

Daj­cie mi jeść

Jak do­tąd jed­nym z głów­nych mier­ni­ków przy­dat­no­ści ga­dże­tów, poza ofe­ro­wa­nymi funk­cjami, jest ilość czasu jaki można spę­dzić na za­ba­wie bez gniazdka elek­trycz­nego w za­sięgu ręki. Po­nie­waż mam swój eg­zem­plarz za krótko (ha! nie po­wiem ile dni! :)) nie wiem tak na do­brą sprawę na ile re­alne są in­for­ma­cje Ap­ple: 5 go­dzin po­ga­du­szek, 10 gdy wy­łą­czy się 3G — graf­marr pi­sze w ko­men­ta­rzach o istot­nej in­for­ma­cji: w Pol­sce po­kry­cie 3G jest ra­czej nie­wiel­kie. Osoby czę­sto prze­miesz­cza­jące się po­winny pa­mię­tać o wy­łą­cza­niu 3G w te­le­fo­nach aby móc dłu­żej roz­ma­wiać. Z oczy­wi­stych wzglę­dów gry — czyli apli­ka­cje po­cząt­kowo naj­czę­ściej uży­wane — zu­ży­wają wiele ener­gii, we­dług mo­ich ob­ser­wa­cji jed­nak mniej niż praca w In­ter­ne­cie przy nie­zbyt sprzy­ja­ją­cych wa­run­kach gdy urzą­dze­nie musi sil­niej ope­ro­wać sy­gna­łem aby „do­stać się” do an­ten ro­utera bez­prze­wo­do­wego. Nie ma co tra­gi­zo­wać z tego po­wodu. Spo­koj­nie po­ko­na­cie kilka tras w Su­per Mon­key Ball za­nim za­uwa­ży­cie spa­dek po­ziomu baterii.

Gdy mi­nie pierw­sza eu­fo­ria i pęd do cią­głego gra­nia, sur­fo­wa­nia i ga­da­nia, od­ruch wrzu­ca­nia te­le­fonu do łado­warki przed pój­ściem spać star­czy aby ko­lej­nego dnia nie zdzi­wić się, że prąd się skoń­czył. Osobną ka­te­go­rię sta­no­wią osoby, które będą chciały ko­rzy­stać z na­wi­ga­cji do biura i z biura, po­grać na ze­bra­niu i jesz­cze prze­ga­dać dar­mowe mi­nuty w naj­wyż­szej ta­ry­fie w ciągu jed­nego dnia (nie sły­szeli o raku mó­zgu i po­ja­wia­ją­cych się co­raz czę­ściej do­nie­sie­niach o szko­dli­wo­ści wie­lo­go­dzin­nych dys­put te­le­fo­nicz­nych?). No­sze­nie łado­warki w tej sy­tu­acji sil­nie za­le­cane, nie jest to jed­nak wada — nowy za­si­lacz piękny jest.

Koszty rze­czy­wi­ste

Wcale nie zbli­żam się do końca tek­stu, choć na dzi­siaj to bę­dzie ostatni te­mat po­ru­szony. Pie­nią­dze. Cena te­le­fonu w kraju nad Wi­słą jest zga­dy­wana na setki spo­so­bów, a sieci ko­mór­kowe wy­my­ślą na pewno spe­cjalną ofertę za­ska­ku­jącą wszyst­kich bez wy­jątku. Bę­dzie albo za­ska­ku­jąco ta­nio albo wku­rza­jąco drogo. Nie mamy co się łudzić — to nie my za­ro­bimy na ni­skim kur­sie do­lara. Sy­tu­acja po­dobna do te­matu ak­cyzy na pa­liwo — jej znie­sie­nie pra­wie na pewno nie prze­łoży się na ilość pie­nię­dzy zo­sta­ją­cych w kie­szeni po wi­zy­cie na stacji.

Prace nad uwol­nie­niem te­le­fonu z łań­cu­chów blo­kady SIM trwają, być może za­nim skoń­czę pi­sać urzą­dze­nie da się już ak­ty­wo­wać w do­wol­nej sieci. Py­ta­nie co sta­nie się z do­stę­pem do sklepu z pro­gra­mami? Py­tań pew­nie bę­dzie wię­cej, od­po­wie­dzi przy­nie­sie życie.

[ko­niec na środę]


Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (2 vo­tes, ave­rage: 4,50 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!