[Tekst z archiwum]
Ciekaw jestem ile czytelniczek i czytelników M@kowca cierpi z powodu nadmiaru pilotów do … w zasadzie do wszystkiego.
Od niedawna do tego całego zestawu dochodzi jeszcze pilot Apple do komputerów przystosowanych do współpracy z nim. Słowem urwanie głowy bo w większości przypadków potrzebny w danej chwili pilot jest poza zasięgiem ręki. Jeśli ktoś z Was ma dzieci w wieku w którym jeszcze słychać co rodzice mówią to pół biedy — można nauczyć ukochane maleństwo czynności “przynieś pilota”. Niestety zwykle okres ten trwa bardzo krótko (tak mówią znajomi) i radzić sobie trzeba inaczej.

Od razu może uprzedzę, że rozwiązanie jest stosunkowo drogie i pewnie większość zadowoli się nieco mniej zaawansowanym wyjściem z sytuacji (na przykład wstaniem z kanapy ;)), a tekst ten potraktuje jako ciekawostkę. Z drugiej strony to co zaproponuję wcale nie jest kosztowne na tle konkurencji. Jak zwykle wybór należy do Was drodzy Czytelnicy.
Logitech ma u mnie spore względy, ale jakoś wcześniej nie próbowałem wyjść z produktami tej firmy poza komputer i okolice. Okazja sprawiła, że dałem szansę zupełnie nowemu dla mnie urządzeniu jakim jest uniwersalny, programowalny pilot czy raczej powinienem napisać asystent sterujący wszystkim co ma port podczerwieni. Nazywa się to cudo Logitech Harmony Remote 885 i jest jednym z wyższych przedstawicieli dość dużej rodziny pilotów oferowanych w różnych przedziałach cenowych i funkcjonalnych. Wygląda dokładnie tak:

Na pierwszy rzut oka widać rękę dobrego projektanta, kogoś z wyczuciem umiejącego zastosować odpowiednie położenie krzywizn, przycisków i reszty elementów. Kształt przywodzi na myśl dzieło nowoczesnej sztuki użytkowej i tak można go traktować.
Zaskakujące jest to, że pilot daje się skonfigurować tylko i wyłącznie za pomocą aplikacji internetowej. Nic nie zrobimy bez aktywnej sieci. Program łączy się z odpowiednim adresem, każe się zalogować na wcześniej utworzone w tym celu konto i dopiero wtedy rozwija swój olbrzymi wachlarz możliwości. Bartoszowi z pewnością spodoba się taki rodzaj inwigilacji. Firma będzie wiedziała co mam i jakie kanały TV oglądam.
Tradycyjne piloty uczące się funkcji swoich braci są jakby funkcjonalnymi odpowiednikami oryginałów (klonami?), ale w danej chwili mogą sterować jednym urządzeniem. Trochę bardziej zaawansowane egzemplarze mają kilka przycisków pod którymi ukryte są konfiguracje pilota od telewizora, wzmacniacza, tunera TVSat czy wieży. Aby włączyć telewizor z dźwiękiem płynącym przez głośniki wieży trzeba sporo powciskać klawiszy — włączyć telewizor na wybrany kanał, włączyć wieżę w trybie dźwięku z zewnątrz itd. Mając dobrze skonfigurowanego Harmony 885 wciskamy dosłownie jeden (jeden!) klawisz nazwany na przykład: “Oglądaj telewizję”. I to wszytko. Pilot wysyła odpowiednie komendy do poszczególnych urządzeń. Jeśli mamy sterowane rolety do okien i rzutnik multimedialny frajda będzie jeszcze większa. Wydanie jednego polecenia spowoduje włączenie sygnału TV, rzutnika, wieży i opuszczenie rolet. Tylko chipsy trzeba samemu przynieść (chyba że mamy dziecko, ale o tym już było;)). Jakim cudem pilot “wie” co robić?
Tutaj jest cały czar tej konstrukcji. Wymaga odrobiny cierpliwości i czasu, ale jak załapiemy logikę pracy z oprogramowaniem ciężko będzie przestawić się na inne rozwiązanie. W pierwszych krokach podajemy po kolei dane poszczególnych urządzeń będących w naszym posiadaniu. Wystarczy producent i model na przykład Sony ZS-D10 albo Apple iMac. Nastąpi sprawdzenie czy coś takiego już ktoś konfigurował i dodał przez to do centralnej bazy danych urządzeń — bez Internetu ani rusz. Potem program pobierze kody poszczególnych klawiszy pilota od tego konkretnego urządzenia. Jeśli mamy pecha i bardzo nietypowe albo super nowe “coś” czego jeszcze nikt nie ma prawdopodobnie będziemy musieli sami wprowadzić potrzebne dane. Jest to banalnie proste i ogranicza się do wciskania kolejno klawiszy na oryginalnym pilocie wycelowanym w odbiornik wbudowany w koniec Harmony 885 i odpowiadania na pytania programu, który przez cały proces prowadzi za rękę pokazując nawet obrazki. Sytuacja taka jest wyjątkowa — w bazie były nawet ustawienia do mojego telewizora z Unimoru! Co prawda niekompletne, bo nie było wszystkich klawiszy, ale nie spodziewałem się wogóle nic znaleźć. Sprawdziłem też dostępne mi w pracy modele rzutników multimedialnych — żadnego nie brakowało.
Po zebraniu informacji o wszystkich elementach naszego wyposażenia program proponuje automatyczne skonfigurowanie tak zwanych akcji czyli mikro programów wywoływanych do wykonania określonej czynności. Inteligencja programu jest dość wysoka, bo nie zdaje się na własne widzimisię, ale w razie wątpliwości pyta nas o zdanie. Na przykład w moim przypadku — ponieważ dodałem wszystko co mam w domu i pojawiło się kilka “konfliktów” — podczas ustalania co rozumiem pod hasłem “Słuchaj CD” zostałem zapytany którego odtwarzacza chcę używać do tego celu. Podobnie było gdy chciałem zdefiniować słuchanie radia — radio Panasonic czy Sony? Oglądanie telewizji wymagało zdecydowania się skąd ma płynąć dźwięk — z głośników telewizora czy przez dodatkowy wzmacniacz. Poszczególne akcje pojawiają się na wbudowanym ekranie LCD, a ich wyboru dokonujemy przyciskami znajdującymi się po bokach — bardzo podobna zasada jak w bankomatach.
Efekt jest rewelacyjny: wybierając “Oglądaj TV” pilot włącza telewizor, wzmacniacz i tuner TVSat. Jeśli chcę zmienić poziom głośności wciskam Volume + i sygnał zostaje wysłany do wzmacniacza, przy zmianie jasności czy kontrastu do telewizora, a zmiana kanału do tunera. Wydaję polecenie co ma zostać zrobione i nie martwię się, czy wziąć pilota wieży czy telewizora. Ten problem pozostawiam mojemu asystentowi.
Można także ustawić serię ulubionych kanałów telewizyjnych z logo użytkownika (pliki do 160KB). Pojawią się na ekranie i przejście z TVN24 na CNN załatwi odpowiedni klawisz nawet jeśli jeden to program 347 a drugi 1356 co nie jest niczym dziwnym dla posiadaczy zestawów satelitarnych.
Na dobrą sprawę zabawa tak mnie wciągnęła jak przy pierwszym kontakcie z Automatorem w Tigerze i to chyba jest najlepsze porównanie. Harmony Remote to taki Automator dla naszego domowego centrum multimedialnego. Właściwie oprogramowany (pomijam kwestię masy kabli i konieczności ich podłączenia) zamieni koszmarek latania z kieszeniami pełnymi pilotów w czystą przyjemność. Wymaga na początku posiedzenia tym dłuższego im więcej mamy urządzeń, ale to co dostajemy “na wyjściu” robi wrażenie.
Klawisze są bardzo wygodne, odpowiednio twardo reagują na nacisk a ich rozmieszenie jest przemyślane niemal w każdym calu. Ekran może sprawiać problemy osobom z wadą wzroku bo nie należy do kategorii super czytelnych szczególnie w konfiguracji z ośmioma a nie czterema polami informacyjnymi. Oprogramowanie jest w kilku językach, ale na razie nie ma polskiego chociaż wpisując polskie znaki do opisu czynności miło zostałem zaskoczony ich prawidłowym wyświetleniem na ekraniku pilota na niektórych ekranach (kwestia fontów?).
Pilot jest w komplecie z elegancką stacją dokującą ładującą wbudowaną baterię litowo-jonową, z komputerem komunikuje się za pośrednictwem USB (nie ładuje się tą drogą), a oprogramowanie jest dostępne na stronach Logitecha.
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!

