[Tekst z archiwum]
Wstęp
Temat jest ciągle gorący mimo upływu kilku tygodni od premiery. Po części “wina” leży po stronie Apple — brak nowych produktów siłą rzeczy skupia uwagę na ostatniej nowości. Nie ma się co dziwić, że nie jesteśmy zasypywani kolejnymi wynalazkami — im dłużej telefon jest na szczytach list zainteresowania tym większy może być efekt marketingowy.
Moim zdaniem iPhone jest naprawdę rewolucyjnym narzędziem mimo swoich licznych i niezaprzeczalnych niedociągnięć z których część można swobodnie i nie bez przesady nazwać wadami. Ale to jest wstęp a ja już zapędziłem się do podsumowania. Zapraszam do lektury i zachęcam do spokojnego przeczytania całości przed komentowaniem. Na koniec uwaga techniczna — telefonu już nie mam, jednak z żalem ale musiałem oddać. Nie mogę odpowiedzieć tym sposobem na prośby o sprawdzenie czegoś na urządzeniu. Testowany egzemplarz pochodzi z pierwszej serii urządzeń z podstawową wersją oprogramowania — to informacja na później gdy okaże się że modeli będzie więcej albo Apple wypuści aktualizację oprogramowania.
Zanim włączymy oglądamy
Zdziwicie się jak napiszę że obudowa jest ładnie zaprojektowana? Zestawienie wyglądu większości istniejących telefonów z iPhone wypada mniej więcej jak oglądanie postawionych obok siebie, wyłączonych monitorów Apple Cinema Display i przeciętnego z innej firmy obecnej na rynku. Niewiele będzie sytuacji gdzie można rozpoczynać dyskusję nad projektem czy wyglądem, zwykle walka jest rozstrzygnięta już w pierwszym starciu.

Matowe aluminium, szkło i trochę tworzyw sztucznych daje w połączeniu coś co na pierwszy rzut oka jest nieco za dużym lusterkiem z kobiecej (lub Teletubisiowej?;)) torebki. Ogólnie jakość wykonania — przynajmniej “mojego” egzemplarza — jest wzorowa. Nie dopatrzyłem się wad łączeń, pozostałości form odlewniczych czy innych śladów po procesie produkcyjnym. Ciekawe czy zmatowione aluminium stanie się nowym znakiem rozpoznawczym dla kolejnych generacji iPodów? Próbowałem zarysować powierzchnię kluczami — trzeba się do tego przyłożyć aby mieć jakieś widoczne efekty. Na ekranie już nie kombinowałem bo jeszcze by mi się udało, ale odważni (i bogaci) już zdążyli sprawdzić zachowanie szkła chroniącego ekran w różnych dziwnych miejscach z mikserem włącznie.
Wokół ekranu i częściowo obudowy biegnie metalowa polerowana listwa spinająca ładnie całość. Prawdopodobnie to ją trzeba podważyć aby dostać się do wnętrza, nie szukałem przepisów na zaglądanie do środka (po dłubaniu w mini mam chwilowo dość), ale zdaje się są już takie dostępne.
Ponieważ przy wyłączonym telefonie na ekranie widać tylko moją buźkę oszczędzę Wam jej opisu i przejdę do klawiszologii. Jobs podczas prezentacji podkreślał brak klawiatury, na obudowie jednak jest co powciskać. I dobrze bo mimo wszystko czasem fizyczny przełącznik pod palcem wydaje się niezbędny.
Patrząc od góry widać gniazdo słuchawek które jest głębiej osadzone niż zwykło się to robić w związku z czym lepiej nie zakładać że Wasze super słuchawki kupione w specjalistycznym salonie audio dadzą się podłączyć. Niby można kupić przejściówkę/wyprowadzenie gniazda ale takie rozwiązanie dla kogoś kto inwestuje w specjalne słuchawki aby mieć lepszy dźwięk nie będzie zadowalające. Estetyka całości i wygoda użytkowania także na tym ucierpi. Jedyna rada to po słuchawki chodzimy z iPhone’em i sprawdzamy czy pasują. To samo dotyczy pozostałych rzeczy wpinanych do tego portu — adapterów kasetowych, zwykłych kabli audio czy typowych głośników komputerowych.
Na środku górnej krawędzi widać “szufladkę” na kartę SIM otwieraną w sposób podobny do blokady baterii w pilocie Apple do komputerów czy Apple TV — wyprostowany spinacz, drucik lub igła pozwolą na wyjęcie zawartości.
Ostatnią ale ważną rzeczą jest przycisk włączający\wyłączający i usypiający\budzący — funkcja zależy od sytuacji — przytrzymanie klawisza wyłączy całkowicie a krótkie naciśnięcie usypia lub wybudza telefon.
Na spodzie znany nam dobrze port do stacji dokujących oraz głośnik i mikrofon. Dużo się pisze o wadzie baterii — jest zamocowana na stałe, nie do wymiany w terenie a czasem chciałoby się zabrać urządzenie na dłuższą wycieczkę na łonie natury. Mało kto zauważa, że w razie konieczności i braku dostępu do prądu w ścianie można niemal bez problemu podpiąć zewnętrzne zestawy zasilające. Dokładnie te od pozostałych iPodów chociaż prawdopodobnie nie wszystkie modele będą fizycznie pasowały z racji innego kształtu obudowy. Temat jest do dokładniejszego sprawdzenia co pasuje a co nie.
Z boku są przyciski kontroli głośności oraz przełącznik wyciszający wszystkie dźwięki iPhone’a poza pochodzącymi z oprogramowania “ipodowego” czyli możemy w spokoju słuchać muzyki lub oglądać film i żaden telefon nam tej przyjemności nie przerwie.
Z tyłu lśni logo Apple oraz obiektyw wbudowanego aparatu fotograficznego. I proszę nie zżymać się na tak poważną nazwę dla wbudowanej kamerki — gdzie jest napisane że aparat fotograficzny to coś bardziej zaawansowanego? A camera obscura? Nie jestem zwolennikiem wbudowywania wszystkiego we wszystko, czasem jednak warto mieć coś rejestrującego obraz pod ręką.
Dołączone w zestawie słuchawki z mikrofonem zasługują także na uwagę — nie jestem znawcą “komórek” i może się mylę ale jest to pierwszy model słuchawek z mikrofonem tak małym że prawie niezauważalnym. Ot jakieś zgrubienie na przewodzie. Do Blackberry dostałem coś co w czasie biegania może szkliwo na “jedynkach” potłuc jak się dobrze zamachnie. Wersja Apple podoba mi się znacznie bardziej i być może będzie to ten element dla którego w ogóle zacznę korzystać z komórki dzwoniąc a nie tylko klepiąc na niej teksty jak teraz. Jakość dźwięku w słuchawkach jest według mnie identyczna jak na zestawach dołączanych do nowszych iPodów — czyli jednym odpowiada innym nie. Decyzja o wymianie słuchawek nie jest już taka prosta. Wbudowany mikrofon i klawisz pozwalający na podstawową obsługę urządzenia (pauza, przejście do następnego utworu, odebranie i zakończenie połączenia przychodzącego) to poważne argumenty choć pewnie nie dla audiofila. No i to głęboko osadzone gniazdo…
Palcem go czyli interfejs
Czas najwyższy zobaczyć rewolucję w działaniu — włączam zasilanie.
… mieszanka zaskoczenia, zdziwienia i uczucia „ale ze mnie farciarz” – coś takiego mi dać do testów… :) Ekran jest przepiękny, kolory … i na słońcu wszystko widać! I w pokoju, i na dworze w cieniu… a jaka rozdzielczość! Reakcja na dotknięcie palcem… brakuje tylko efektów jak przy upuszczaniu widgetów na Dashboardzie. Coś prześlicznego!
Tak mniej więcej by to wyglądało na żywo, ale ponieważ już pierwszy szok mam za sobą — życzę każdemu z Was chociaż chwilowej zabawy z urządzeniem nawet jeśli nie macie zamiaru kupić — mogę na spokojnie napisać że źródłem tego niesamowitego skoku technologicznego jest niemiecka firma Balda której notowania prawdopodobnie skoczą w chmury.
Mimo wielu lat doświadczeń z różnej maści palmtopami i innymi PDA nie znajduję porównania dla różnicy jaką udało się osiągnąć pomiędzy istniejącymi wcześniej rozwiązaniami i tym ekranem. Jest to jeden z pośrednich plusów iPhone’a — popchnięcie reszty rynku do działania. Może nawet Microsoft zrewiduje swoje podejście i w Windows Mobile (a nie w stoliku za $10000) zobaczymy funkcje obsługiwane gestami? Ekran Baldy jest z założenia przystosowany do pracy z naszymi palcami i potrafi wykrywać wiele dotknięć na raz a jest przy tym cieńszy, bardziej czuły i trwalszy niż stosowane w tej chwili rozwiązania. Tylko czekać aż producenci palmtopów wkomponują taki ekran w swoje produkty.
Pierwsze, drugie a nawet trzecie wrażenie z kontaktu z ekranem są zbliżone: cudo że palce lizać (tylko potem wytrzeć bo smugi będą)! Podświetlenie większość z Was uzna za zbyt intensywne. Warto je zmniejszyć bo widać bardzo dobrze nawet niewielkie elementy a bateria pewnie nieco dłużej popracuje.
Pierwszy kontakt z telefonem jest zawsze taki sam — testowałem na kilku osobach: “ojej jak fajnie palcem się to robi, daj jeszcze trochę”. Zdanie powtarzane w różnych odmianach jak mantra czy nieśmiertelne pytanie zadawane przez osoby widzące iMaka — “a komputer gdzie jest”?
Wygląd to nie wszystko ale nie jest bez znaczenia. Wybaczcie ale jak patrzę na Windows Mobile czy Symbiana (o swoim Blackberry nawet nie wspomnę) to zaraz staje mi przed oczami wizja Windows 3.11 i nie chce mnie opuścić. Tyle lat a nikomu nie chciało się zrobić czegoś po prostu fajnego aż do teraz. Czyżby wszyscy brali sobie do serca przykazanie aby nie pokazywać łapą? Trudno o bardziej naturalne przekazywanie swoich zamierzeń niż rozmowa czy pokazywanie gestów rękoma a telefon z gestami radzi sobie wyśmienicie.
Wyglądające nieco na przesadzone reakcje Jobsa podczas prezentacji mówiące o cudownym uczuciu dotykania muzyki wcale już mi się nie wydają tak do końca teatralnym gestem bez zawartej w nim treści. Z powodu Multitouch omal nie zapomniałem robić notatek z pracy z telefonem aby móc napisać ten tekst. Zabawa wciąga jak dobra gra na długie godziny składające się na wodzenie palcem po mapie (!), przybliżanie, oddalanie, przewijanie w górę, w dół, na boki, po skosie. Jeśli ktoś dalej uparcie twierdzi że Multitouch nic nie zmienia na rynku to znaczy że nie miał okazji “pomacać muzyki”.
Klawiatura
Wirtualna klawiatura jest niemal moim ideałem, nie potrzebuję czuć klawisza pod palcem aby coś napisać a niezaprzeczalna zaleta w postaci indywidualizacji rozkładu klawiszy to jest to (chociaż w iPhone tak bardzo tego nie widać poza drobnymi przypadkami ja na przykład klawisz „.com” w Safari). W końcu naciśnięcie ekranu także daje informację zwrotną — o ile nie moczyło się rąk w kwasie zakończenia nerwowe w opuszkach palców powinny dać znać że coś naciskamy.
Przy początkowych próbach pisania bardzo przydatne jest to, że wirtualny klawisz wysyła informację o wybranej literze dopiero jak oderwiemy palec od ekranu. W połączeniu z wizualnym sygnałem powiększonego znaku „zbliżającego się” do ekranu daje możliwość przesunięcia palca w dowolnym kierunku celem zmiany litery. Jest to istotne szczególnie jak weźmie się pod uwagę że słownik podpowiada angielskie wyrazy a nie polskie.
Miałem zbyt mało czasu na naukę biegłego pisania, ale od momentu rozpakowania i pierwszego włączenia do oddania telefonu umiałem już całkiem sprawnie pisać jednym palcem. Pozostało tylko dziewięć ;) Jak czasem widzę w jakim tempie biegają palce gimnazjalistów po zwykłej klawiaturze telefonu nie mam wątpliwości, że i na tej można osiągnąć niezłe rezultaty. Prawdopodobnie przyzwyczajenie się do delikatnego dotykania ekranu a nie wciskania „klawiszy” siłą da także dobry efekt w przyszłości – właściciel telefonu nie będzie cierpiał na tzw. „chorobę kciukową” a przynajmniej zagrożenie jest mniejsze.
Minusem klawiatury jest praca w poziomie tylko w Safari mimo znacznie większej wygody pisania w ten sposób – klawisze robią się ogromne i widoczne z daleka. Dlaczego nie można takiego efektu uzyskać na przykład podczas pisania SMSów? Pojęcia nie mam.
Posiłkując się doświadczeniem z Blackberry mogę napisać, że brakowało mi dwóch funkcji – zamiany małej litery na dużą po krótkim przytrzymaniu klawisza i wstawiania kropki po dwukrotnym naciśnięciu spacji. Banalne do implementacji ale może opatentowane przez autorów softu do BB?
Kliknięcie na tekście i przytrzymanie powoduje pokazanie się małej lupy w której – jak to w lupie – widać fragment tekstu z kursorem przemieszczającym się za naszym palcem. Ale płonne nadzieje – nic tak nie zaznaczymy a jedynie będziemy mogli wybrać dokładniej położenie kursora od którego zaczniemy wpisywanie lub usuwanie, a szkoda.
Pisząc po angielsku trzeba przełamać początkową chęć poprawiania każdej literówki zanim dobrniemy do końca wyrazu. System autokorekty bazujący na słowniku ma bardzo dobre rezultaty a ponieważ potrafi się uczyć im więcej będziemy pisać tym lepiej zostaniemy skorygowani. Słowa nieznane dla wbudowanego słownika można dodać do bazy ale trzeba przy tym uważać aby nie zapamiętać jakiegoś błędnego wpisu. Nie da się usunąć jednego słowa, można tylko zrobić reset całej bazy do ustawień fabrycznych czyli kasując wszystko co do tej pory dodaliśmy. Może zostanie to zmienione po aktualizacji oprogramowania…
Po drugiej stronie lustra — oprogramowanie
Aby wprowadzić porządek w opisie postaram się pogrupować zdania w zestawy dotyczące poszczególnych aplikacji jakie znajdują się na telefonie.
Telefon
Niestety mój egzemplarz iPhone’a ma ciągle założoną blokadę SIM (z tego co wiem wyglądające na łatwe zadanie zdjęcia blokady okazało się nieco trudniejsze i kilka grup nieźle męczy się z problemem) więc nie dane mi było sprawdzić czy i jak telefon zachowa się w naszych rodzimych sieciach komórkowych. Adrian za to mieszka po “właściwej” stronie oceanu i przygotował swoją wersję oceny telefonu.
SMS
Nie mam dokładnych danych ale z tego co wiem (i widzę wokoło) Polacy znacznie częściej wysyłają SMSy niż dzwonią. Wpisywanie literek na tradycyjnej klawiaturze gdzie jeden klawisz to kilka liter to dla mnie coś nie do przejścia, ale ja już stary jestem. Jedynym wyjściem są dla mnie telefony jak Blackberry 7230. Albo iPhone.
Aplikacja wyświetla teksty w dymkach i układzie graficznym zupełnie jak iChat. Zielony kolor jest nasz a szaro-biały naszego rozmówcy. Niestety brakuje tutaj dwóch rzeczy: licznika znaków oraz możliwości wysyłania wiadomości do kilku osób jednocześnie. Mimo ograniczenia jednego SMSa do 160 znaków i tak wolałbym wiedzieć ile jeszcze mogę napisać. A właściwie skąd to ograniczenie? Skoro firma AT&T chce dodatkowo zarobić na ilości wiadomości to niech pójdzie po rozum do głowy i zauważy że dzielenie długich wiadomości na fragmenty osobno płatne to żyła złota.
Jeśli ktoś wyśle nam prawidłowo sformatowany adres strony w Sieci program rozpozna to i pozwoli na otwarcie witryny w Safari. Każda rozmowa w postaci wymiany tekstów jest traktowana jako osobny wątek i jako taka znajduje się w grupie oznaczonej nazwą rozmówcy. Jeśli mamy sporo rozmów/wymian SMSów i dojdziemy do wniosku że część można już wykasować to jedynym sposobem będzie usuwanie każdej dyskusji osobno. Przy sporej ilości różnych rozmówców usuwanie pochłonie kawałek czasu. Szkoda że nie można zaznaczyć elementów do skasowania większymi grupami.
Brak wyszukiwania informacji w SMSach a właściwie we wszystkich danych jakie znajdą się w pamięci telefonu to poważny problem moim zdaniem. Wystarczy kilkadziesiąt osobnych rozmów SMSami, do tego drugie tyle maili i już wyszukanie potrzebnej informacji stanowi wyzwanie. A w swoim leciwym Blackberry wyszukiwanie mam całkiem sprawne…
Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że zapisane rozmowy nie trafiają podczas synchronizacji na komputer! Brak możliwości skopiowania i wklejenia tekstu uniemożliwia wydobycie potrzebnego fragmentu aby wysłać go na przykład w treści listu. SMSy nie zostają także na karcie SIM. Słowem nic tylko pisać i pamiętać co się napisało. W razie potrzeby przepisywać w inne miejsca. Dodatkowo przydałoby się sortowanie zapisanych rozmów. Znów przy większej ilości pojawi się problem szukania potrzebnych fragmentów. Domyślne jest sortowanie według daty ostatniego SMSa ale nie zawsze taki układ jest pomocny. No i nie można tego zmienić.
O MMSach pisać za długo nie da się — nie ma czegoś takiego jak MMSy w tym telefonie. Tylko wiadomości tekstowe. Podobno jak dostaniemy od kogoś MMSa otrzymamy informację tekstową z linkiem do strony WWW zawierającej treść listu z multimedialnymi załącznikami ale nie sprawdzałem.
Podsumowując aplikacja do SMSów wygląda ładnie ale najprawdopodobniej nie spodoba się żadnemu ze współczesnych amatorów wysyłania setek informacji dziennie. Może po aktualizacji oprogramowania będzie lepiej… No i koniecznie musi być iChat!
Poczta
Jeden z powodów dla których w ogóle rozważam zakup iPhone’a to dobrze stworzona aplikacja pocztowa. Listy można sprawdzać na nieograniczonej liczbie kont i jeśli używa się na komputerze programu Mail wszystkie ustawienia zostaną automatycznie przeniesione na telefon.
Wyświetlanie tekstu w pełnym formatowaniu oraz możliwość podglądu plików Office’a czy PDF-ów i zdjęć to jest duży plus. Niektórzy zwracają uwagę na brak edycji tych plików i o ile sam pewnie bym tego nie użył rozumiem potrzebę innych. Przynajmniej kopiowanie i wklejanie fragmentów tekstu z pliku bezpośrednio do kolejnego listu byłoby mile widziane.
Odpowiadanie na maile w domyśle ustawione jest tak, że cytowany jest cały list przychodzący a z braku poważniejszej edycji treści (zaznaczanie fragmentów) ograniczenie długości wychodzącej poczty przez przycięcie tekstu jest czasochłonne. Podobnie jak w przypadku SMS-ów nie ma możliwości wykasowania całej serii maili przy pomocy jakiejś prostej czynności. Klikamy po jednej sztuce i to jest przerażające! Przy 20 – 30 listach i 50% spamu raz i drugi może będzie to nawet fajne zajęcie (bo mamy wytłumaczenie dla ciągłej zabawy telefonem) ale w końcu można się zdenerwować. Żeby chociaż były jakieś filtry grupujące na wstępie pocztę, ale tego też nie ma.
Ustawiłem sobie na serwerze osobne konto na które trafiają już odfiltrowane listy pochodzące z innych adresów dzięki czemu mam mniej usuwania ale to nie jest rozwiązanie które podoba mi się w takiej sytuacji najbardziej.
Nie przeprowadzałem dokładniejszych testów obsługi załączników, przerzuciłem kilka plików w jedną i w drugą, widziałem bez problemu tabelki, wykresy, grafiki ale też czytałem że program pocztowy potrafi zaciąć się na pliku XLS z dużymi obiektami wstawionymi w środek. Wtedy pozostaje tylko reset.
Pisanie listów i ich przeglądanie to czysta przyjemność. Obraz jest bardzo czytelny (mówiłem już o ekranie? Piękny jest :)) a „przekartkowywanie” listów palcem ma swój urok. Nie jestem zwolennikiem hurtowego wysyłania listów ale brak pola BCC (blind carbon copy) to także nie jest zaleta. Może po aktualizacji oprogramowania będzie lepiej…
Safari
Safari nawet mimo obecnych wad (brak zapisywania stron lokalnie, brak Flash’a i Javy, raz mi się wysypała ale tak po angielsku – po prostu aplikacja się zamknęła) to mój faworyt. Męczyłem kilka mobilnych Oper i innych „niby” przeglądarek ale to co mamy tutaj jest rewelacyjnie zachwycające. Coś jak powiew znad morza po burzy po wyjściu z dusznego, gorącego pomieszczenia.
Strony są pokazywane – wiecie to prawda? – w całej okazałości a nie w formie skróconej czy mobilnej czyli mało przydatnej. Jeśli tylko pozostali producenci pójdą tym śladem nareszcie będzie można mówić o mobilnym Internecie.
Nawigacja po stronach jest bardzo intuicyjna i szybka (przez WiFi, siłą rzeczy EDGE’a nie testowałem) a z racji synchronizowania zakładek z komputerem można bardzo szybko zapoznać się z informacjami na często odwiedzanych stronach.
Obracanie urządzeniem daje spodziewany i reklamowany efekt obracania strony i to zarówno w prawą i lewą stronę. Zamontowanie urządzenia na jakimś wolno obracającym się kole pozwala na pomęczenie czujnika położenia – wygląda to komicznie ale działa i nie zacięło się mimo kilkudziesięciu obrotów w jedną i w drugą stronę. Był to jedyny test zmęczeniowy na jaki zdecydowałem się mając na uwadze konieczność zwrotu telefonu w całości :)
Przybliżanie poprzez „łapanie” dwoma palcami jest znacznie wygodniejsze moim zdaniem niż podwójne pukniecie w ekran – niechcący można trafić w link a wtedy jest już za późno na zmianę decyzji.
Niestety nie ma wbudowanego czytnika RSSów, jest za to aplikacja Apple pod adresem reader.mac.com która pozwala na przeglądanie wiadomości z kanałów tak jak się tego spodziewamy ale podobnie jak w przypadku stron WWW nie ma możliwości zachowania sobie zawartości do przeglądania bez dostępu do łącza. Klikniecie w Safari w link do RSSów przenosi automatycznie na tą stronę. Może po aktualizacji oprogramowania będzie więcej opcji i poprawiona zostanie stabilność…
Niestety wzięcie do ręki jakiegokolwiek „super telefonu” po doświadczeniach z Safari na iPhone prowadzi do frustracji i to także jest wada. Tylko nie wiem czego.
Zdjęcia
Gdyby nie przepiękny ekran (pisałem już o nim?) nie byłoby się czym zachwycać. A tak można a nawet trzeba zaczynać prezentację telefonu od małego pokazu zdjęć. Na początek puszczamy automat (efektowne przejścia pomiędzy slajdami) a później przechodzimy do przeskakiwania pomiędzy ujęciami za pomocą palca. Na koniec przybliżamy wybrany fragment dwoma palcami i audytorium jest nasze.
Takie małe iPhoto w kieszeni które co prawda nie daje pełni możliwości (brak edycji i stosunkowo mała pojemność) ale do zabrania zdjęć z urodzin dziecka czy z urlopu do pokazania rodzinie i znajomym z powodzeniem wystarczy. Pomyślcie że nawet niezbyt obyte z nowoczesną technologią osoby będą mogły same przeglądać albumy. Na pytanie „jak przejść do kolejnego zdjęcia” odpowiadamy „zwyczajnie, palcem” i już.
Zdjęcia robione przy pomocy wbudowanej kamerki trafiają do dedykowanego albumu i są synchronizowane z lokalną biblioteką iPhoto, a każde można przeglądać i ustawiać na przykład jako tapetę czy zdjęcie przypisane do kontaktu w książce adresowej.
Szkoda, że nie można podpiąć się do projektora lub telewizora. No ale może wraz z aktualizacją oprogramowania… Oj zapędziłem się, nie wygląda na to aby potrzebne układy elektroniczne były w środku. A zatem czekamy do wersji 2.0 telefonu.
Mapy
Kolejny powód dla którego warto wziąć iPhone’a do ręki to nawigacja po danych geograficznych i satelitarnych z serwerów Google’a. Jednym zdaniem? Gogle Earth może się schować!
Jeśli mógłbym oglądać w takiej formie informacje które w chwili są dostępne za pomocą strony www.mapa.lodz.pl to kupuję go tylko dla tej funkcji. Niestety póki co to marzenie ściętej głowy ale patrząc z punktu widzenia osób które mieszkają lub pracują w kraju lub regionie gdzie dane dostępne poprzez tą aplikację są wystarczająco szczegółowe to już nie ma się co dziwić że każdy chce mieć taki telefon.
Określenie „wodzić palcem po mapie” ma nowe wcielenie a przyjemność jaką czerpie się z tego zajęcia można porównać … właściwie nie będę robił porównań tylko napiszę że nie mogłem się oderwać. Spodziewam się, że rzeczywistą wygodę pracy z Mapami można mieć tylko przy dobrym połączeniu z Siecią.
Prawdopodobnie jak już aplikacja spowszednieje zacznie doskwierać brak odpowiednich informacji z terenu Polski ale jak dla mnie na pierwsze wrażenie jest dobrze, bardzo dobrze. I to bez wbudowanego GPS’a czy jego obsługi poprzez Bluetooth. Może po aktualizacji oprogramowania…
Kursy akcji, Pogoda, Kalkulator i Notatnik
Zdecydowałem się na umieszczenie tych aplikacji razem bo nie bardzo wiem co byście chcieli na ich temat wiedzieć i co pisać? Podgląd kursów akcji oraz pogoda nie na darmo przypominają odpowiednie widgety z Tigera, pracują bardzo podobnie, wręcz identycznie. Nie wiem skąd są brane dane giełdowe ale pogoda w Tigerze jest pobierana z serwerów Accuweather a w iPhone z Yahoo nie dziwcie się zatem jeśli w komputerze będzie inna temperatura na jutro niż w telefonie.
Fakt, że ikona wywołująca program nie pokazuje bieżących danych tylko ciągle te same, wirtualne jakieś to już naprawdę drobiazg. Małe logo Yahoo w dolnym rogu “pogodynki” otwiera stronę danego miasta znajdującą się na serwerze Yahoo z podstawowymi informacjami o mieście lub całkiem rozbudowanymi — to już zależy od miasta.
Kalkulator to miły dodatek ale człowiek z maturą (pełną!) powinien moim zdaniem umieć przeprowadzić serię operacji jakie umożliwia ten program (cztery podstawowe) w głowie. Student dowolnego kierunku raczej nie znajdzie w nim wsparcia. Pewnie jakby go nie było to dopiero by gromy na firmę poleciały, a tak mają spokój a znajomość tabliczki mnożenia za trochę stanie się ekstrawagancją. Głupimi łatwiej rządzić, przynajmniej tak mówią…
Klawisze kalkulatora są duże, wygodne, prawdopodobnie nawet osoby ze słabym wzrokiem będą mogły się nim posługiwać. Wyniku operacji nie skopiujemy na przykład do pisanego SMSa aby pochwalić się jak szybko liczymy. Jednak jest nadzieja na konieczność używania szarych komórek! Ale pewnie aktualizacja oprogramowania rozwieje moje nadzieje i kopiować będzie można…
Notatnik … co o nim napisać więcej poza tym że jest i działa… Nie rozumiem jak można było wpaść na pomysł tak interesującego interfejsu, włożyć tyle pracy w przygotowanie oprogramowania a nie zrobić podstawowych funkcji pracy z tekstem? Coś musiało iść nie tak, bo ciężko mi uwierzyć że programiści uznali “kopiuj/wklej” za zbędne polecenia. Jakby tego było mało wpisany tekst w Notatniku nie jest przenoszony w czasie synchronizacji na komputer. Chyba że dzieje się to w tak tajnym miejscu że nic nie znalazłem jedynie przez brak w mojej osobie talentów Pana S. Holmesa. Być może — jak mówią niektórzy — sytuacja ulegnie poprawie wraz z pojawieniem się Leoparda. Tam w nowej wersji Mail’a jest funkcja notatnika, może to będzie miejsce na wpisy z Notatnika na iPhone’a? Faktycznie, można wysłać notkę pocztą ale ubogi w funkcje “edytor tekstu” musiał mieć jakieś założenia u leżące u podstaw jego powstania. Na razie wygląda to na zalążek aplikacji, takie jajko z niespodzianką z której nie jest wiadomo co wyjmiemy. Może aktualizacja oprogramowania przyniesie jakieś odpowiedzi…
Kalendarz
Bez kalendarza w formie elektronicznej miałbym problem z funkcjonowaniem. Blackberry wykorzystuję w zasadzie głównie do pilnowania terminów a synchronizacja kalendarza z komputerem to czynność odruchowa jak u Pawłowa.
To co widziałem na telefonie jest ładne i funkcjonalne ale ma niedociągnięcia. Czemu taki potężny komputer nie może udźwignąć kilku kalendarzy jednocześnie? Synchronizacja powoduje “spłaszczenie” i ujednolicenie kolorów kilku kalendarzy (praca, rozrywka, spotkania itp) w jeden co daje efekt rozmycia informacji trudny do opanowania. Trzeba się będzie przyzwyczaić… albo poczekać na aktualizację oprogramowania. Nie ma także list rzeczy do zrobienia co dla mnie nie jest tragedią ale nie wszyscy podejdą do tego tak liberalnie.
Aparat fotograficzny
Jak napisałem we wstępie dobrze że jest coś do zapisu zdjęć tylko czemu nie filmów? Nie przesadzajmy, 4GB to nie jest mało a krótki filmik z takiego aparatu wiele nie pożre. Na razie jednak są tylko zdjęcia ale za to całkiem ładne jak są ku temu odpowiednie warunki. W gorszych warunkach będzie gorsze zdjęcie ale też nie tragiczne. Efekt końcowy zależy od zastanego oświetlenia i niczego więcej — do dyspozycji mamy jedynie spust wirtualnej migawki i możliwość przekręcania telefonu w prawo i lewo tak aby uchwycić scenę w pionie lub w poziomie. Zauważyliście (to do szczęśliwych posiadaczy) że ikona której naciśnięcie zwalnia migawkę także obraca się wraz z telefonem? Nie wiem po co ale fajnie to wygląda :)
Dodatkowych ustawień (balans bieli, czułość, efekty specjalne) nie ma. A tak fajnie by było mieć mobilną wersję Photo Booth :) Może nowa wersja oprogramowania będzie to już miała…
YouTube
Miłośnicy tego serwisu poczują się urażeni ale przyznaję się — odkryłem YouTube dzięki iPhone. Wiedziałem wcześniej że coś takiego istnieje ale jakoś nie znajdowałem radości w przeglądaniu tego co ktoś tam powrzucał. Teraz to co innego — mogłem siedzieć w Manufakturze (najbliższy w okolicy bezpieczny HotSpot, bezpieczny bo nie trzeba się włamywać na cudze Liveboxy) i śmiać się do ekranu. Mniejsza o to jak taka scenka wyglądała z zewnątrz. Serwis działa bardzo dobrze a od osób które próbowały łączyć się przez sieć komórkową w USA wiem, że obraz jest znacznie lepszy a czas reakcji krótszy przy połączeniach przez WiFi.
Czytałem na forum że nie wszystkim “prywatnym importerom” telefonu YouTube działa w Polsce. Pojęcia nie mam czemu tak się mogło stać — jakiś błąd oprogramowania? Do mnie trafił jakiś specjalny egzemplarz? Ej zaraz, gdzie mam swoją kartę SIM? Może mam zdjętą blokadę… eee jednak nie…
Wczoraj w pracy wszedłem na główną stronę serwisu YouTube — bardziej podobała mi się wersja z iPhone’a. Mniejszy natłok informacji, wygodne do przeglądania i z pewnością — jak się trafi dobry materiał — dobra rozrywka o ile w okolicy jest WiFi.
Fani YouTube pewnie potrafili by wskazać jakieś niedociągnięcia implementacji na telefonie ale jak dla mnie wszystko działało w porządku.
iPod
Miałem zbierać się do podsumowania kiedy przypomniałem sobie, że nic nie było o iPodzie:) Najpoważniejszą zmianą jaka rzuca się przy pierwszym kontakcie to brak polerowanej, metalicznej obudowy. A ja już myślałem, że do końca świata będzie to jedynie słuszny materiał na rewers iPoda. Do tego nie ma kółka — świat się kończy najwyraźniej.
Implementacja Coverflow w iPhone aż prosi się o zadanie pytania — czemu komputerowa wersja Coverflow nie pozwala na takie efektowne odtwarzanie muzyki poprzez odwrócenie okładki i wybranie utworu? Czy w Leopardzie już tak będzie?
Nawigacja po utworach i materiałach video jest wygodna i chociaż brak kółka to nie miałem problemów z przestawieniem się na inną filozofię pracy. Okładki do Coverflow wczytują się dość szybko nawet przy dużej ilości plików a reakcja na polecenia wydawane palcem są szybkie. Co prawda czasem nie trafiałem w utwór ale to pewnie wina mojego pośpiechu (bo telefon trzeba oddać) i braku doświadczenia.
Znajomej brakowało dość specyficznej funkcji — karaoke. W poziomym układzie tekst piosenki powinien przewijać się obok na przykład okładki płyty. Niektórzy mają pomysły prawda?
Moim zdaniem część dotycząca iPoda jest najlepiej dopracowana, być może ten fragment projektu jest najdłużej na stołach kreślarskich i był tworzony z myślą o iPodzie video czyli czymś podobnym do iPhone’a ale bez telefonu tylko sama muzyka i filmy?
Podsumowanie (niezbyt obiektywne)
Jeśli ten tekst pozwolił Wam zobaczyć najnowsze dziecko Apple nieco chłodniejszym okiem to będę bardzo się cieszył. Nie chciałem brzmieć jak osoba wynajęta do zachwalania telefonu ale nie mogę oszukiwać mówiąc że mi ten projekt kompletnie się nie podoba.
Widzę całkiem sporo niedoróbek i wad, znakomita większość wynika z braków w oprogramowaniu czyli jest stosunkowo łatwa do poprawienia. Niestety wyjścia telewizyjnego już tak nie dodamy, ale za to nieszczęsne “kopiuj/wklej” chyba można wkomponować?
Telefon jest bardzo atrakcyjny ale czy trzeba być pierwszym w okolicy który go posiada? Pamiętacie pierwszą serię iPodów i ich początkową cenę? I jak wygląda teraz ten model w porównaniu z kolejnymi? Nie mam zamiaru krzyczeć z pogardą w głosie (jak to czasem ma miejsce) na osoby które wykładają pieniądze na iPhone’a czy inne premierowe produkty — gdyby nie ich poświęcenie i chęć bycia pierwszymi nie można by ocenić czy ten telefon czy dowolny inny produkt mieści się w kategoriach sukcesu czy porażki. To właśnie “ci pierwsi” przekonują Jobsa i innych do konieczności rozwinięcia linii, usprawnienia działania czy dodania nowych funkcji. Jeśli wszyscy dojdą do wniosku że nie kupują i czekają na wersję 2.0 to takiej nigdy nie zobaczą. Ktoś musi zachęcić projektantów do dalszej pracy a w tym świecie kartą do głosowania jest karta kredytowa.
Na pocieszenie powiem, że w USA mają gorzej — idąc do Apple Store z mocnym postanowieniem “tylko pooglądam i nie kupuję” ciężko jest wytrwać po kilku minutach wodzenia palcem po ekranie.
Co ja mam zamiar zrobić? Poczekam na aktualizację softu i o ile będzie niosła ona zmiany zbliżone do zapowiadanych w przeciekach to prawdopodobnie skuszę się na wydatek. Co prawda w dalszym ciągu uważam, że w iPhone jak dla mnie najmniej potrzebną funkcją jest telefon jednak moja prywatna lista zalet (normalna przeglądarka, poczta oraz iPod z video plus multitouch) ma szansę przeważyć szalę na stronę “kupię”.
Co Wam radzę? A ja wam radzę zróbcie jak uważacie :)
W ramach tego samego opisu tekst nadesłany przez Adriana z Nowego Jorku.
To już 10 dni jak jestem „szczęśliwym” posiadaczem iPhone’a. Na początku zaraz po premierze byłem jakoś sceptycznie nastawiany do nowego dziecka firmy Apple. Mając niemile doświadczenia z poprzednimi dziećmi tej firm — Macbook i iPod Nano postanowiłem, ze nie będę się napalał na iPhona i poczekam aż trochę okrzepnie na rynku. No ale po wizycie testowej w Apple Store, nie byłem już tego pewien.
W poniedziałek 9 lipca stałem się „szczęśliwym” posiadaczem nowego telefonu.
Nie będę tu opisywał jaki on jest i co potrafi, skupię się raczej na moich odczuciach użytkownika. Z racji miejsca w jakim przebywam będzie się to odnosiło do rynku amerykańskiego.
Pierwsze chwile
Aktywacja przebiega bez żadnych problemów. Parę szybkich pytań o dane osobowe, wybranie pakietu dodatkowego (pozostałem przy starym numerze telefonu) i po 10 minutach telefon zaczyna działać. Synchronizacja przebiega bez problemu, wszystko jak w iPodzie. Szybko i bezstresowo.
Gadamy…
No i tu pierwsze rozczarowanie. Jakość rozmów słabsza niż w starej Motoroli V3, osoby z którymi z niej rozmawiałem mówią że wszystko jest ok, ale ja prawie nic nie słyszę. Szybkie sprawdziłem ustawienia ale nie ma tam żadnej pomocnej opcji. Dużo pomogło ściągnięcie zabezpieczające folii z ekranu:) (takie małe zaniedbanie). Ale nadal jakość rozmów nie jest na poziomie Motoroli.
Duży plus należy się słuchawką dołączonym do zestawu. Poprawa jakości rozmowy jest duża. Wada takiego rozwiązania to ze podłączając słuchawki wyłącza się głośniczki i nie słychać jeśli się ma je zdjęte, że ktoś dzwoni.
Kolejna rzecz jaką zauważyłem to niska czułość anteny (czyli potocznie nie ma pola :)). Wcześniej moim operatorem był w Cingular i podróżując do pracy nie miałem żadnych „dziur zasięgowych”, teraz na 30 minutowej trasie mam ich aż 4. Cingular z AT&T to teraz jedna sieć i jak mi powiedziano w ich info-linii korzystają z tych samych przekaźników. Wiec wina ewidentnie leży po stronie telefonu.
No i ostatnie co mnie denerwuje w telefonie, to duża liczba połączeń powiedzmy głuchych, tzn. odbieram połączenie a w słuchawce cisza. Dopiero kolejne z tego samego numeru jest normalne. Zdarza się to zawsze przy sieci T-Mobile, czasami przy Sprint. Nie ma tej sytuacji przy rozmowach wewnątrz sieci i z siecią Verizon. Przypuszczam że jest to wina operatora czyli AT&T i jako ze mocno się on zabrał za upgrade swojej sieci jest szansa, że będzie lepiej.
Korzystanie z internetu
Po lekturze artykułów w sieci na temat prędkości tego rozwiązania bylem nastawiony do tego sceptycznie, ale jestem bardzo milo zaskoczony szybkością. YouTube działa bez opóźnień i zaciec. Sprawdzanie poczty i ściąganie załączników (system samoistnie ich nie ściąga — trzeba kliknąć w załącznik i dopiero wtedy zostaje on ściągnięty z sieci), korzystanie z Safari — przebiega bez problemów.
iPod jest dobrze, ale…
W tej części nic odkrywczego się nie pojawiło. Po prostu wszystko działa tak jak należy i do czego przyzwyczaiły nas iPody. Doczepić się mogę do odtwarzania video. Porównując videocast np. Szkło Kontaktowe iTVN to na ekranie komputera wygląda to lepiej, tak jakby przegrywając iTunes stosował jakąś kompresję albo się iPhone nie wyrabiał (obraz jest bardziej poszatkowany), oczywiście widać co się dzieje na ekranie ale mogłoby to wyglądać lepiej. Poza tym dwa razy zdarzyło mi się, że próba włączenia czegokolwiek w iPodzie powodowała wyjście do ekranu głównego, i konieczne było wyłączenie iPhona.
Oprogramowanie
YouTube jak pisałem wcześniej działa i może zapewnić miła rozrywkę w podróży. Safari mimo małego ekraniku pozwala na wygodne przeglądanie stron i nie spotkałem się ze stroną która by się rozsypała.
Mail intuicyjny w obsłudze, problematyczne jest pisanie w nim po polsku bo słownik angielski zmienia wyrazy ale można się przyzwyczaić i nabrać przyzwyczajenia obserwacji ekranu i klikania we wpisany wyraz, żeby wyłączyć słownik (nie znalazłem opcji by go na stałe wyłączyć).
SMS ładny :), nie będę się rozpisywał. Wada jedna jak w Mailu. BTW: Kiedyś gdzieś widziałem na blogu informacje ze z iChata w Leopardzie można wysyłać SMS’y sprawdziłem i to jest prawda, ale lepsze jest to ze jak załączyłem iChata w Tygrysku to z niego również mogę wysyłać SMS’y ale tylko do tych ludzi co wcześniej wysłałem z Leoparda :)
Kalendarz, do tego co ja wykorzystuje — czyli parę spotkań, przypomnienie o rachunkach i urodzinach to w zupełności wystarcza.
Maps najlepsze z tego wszystkiego co jest w tej chwili zawarte i najbardziej mi pomocne. Wbrew potocznej opinii moduł GPS nie jest konieczny do życia. Opcja Step-by-step i zdolność czytania oznaczeń na drogach w zupełności wystarcza. Az zal ze nie było iPhona jak bylem na wakacjach:).
Podsumowanie
Ostatecznie, mimo niewielu wad — które jak myślę będą wyeliminowane aktualizacją oprogramowania — urządzenie jest bardzo dobrym zamiennikiem telefonu i iPoda z paroma miłymi dodatkowymi funkcjami. Mam nadzieje że w najbliższym czasie również zostanie ono rozbudowane o dodatkowe funkcje, jak gierki, mały arkusz kalkulacyjny, itp. A najlepiej jakby zostały dopuszczone do tworzenia oprogramowania firmy trzecie. Wtedy szybko bym się pewnie doczekał zrealizowania mojego marzenia — możliwości podpięcia do niego aparatu i mailowania fotek. No ale na początek wystarczy, żeby z maila można było fotki do Photo zapisać lub choćby jako tapetę ustawić.
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!

