Chociaż pierwsza wersja tego modelu spotkała się początkowo ze zmasowaną krytyką, to wbrew wielu przewidywaniom „szufelki” znalazły swoje miejsce na rynku i gorących wielbicieli. Prosta konstrukcja, trwałość, stosunkowo niewielka cena i osiągnięta dzięki tym czynnikom wielka popularność iPodów shuffle objawiła się między innymi masowym powstawaniem różnego rodzaju klonów. W niektórych producenci pokusili się o dodanie miniaturowych wyświetlaczy, radia, slotu na karty pamięci ale nie ma to jak oryginał.
Oględziny wstępne
Nowy iPod shuffle to najmniejszy odtwarzacz Apple, jest w czołówce miniaturyzacji o ile jej nie przewodzi — nie znam wszystkich opcji w tej kategorii wagowej. Tak jak w poprzednich modelach z tej linii na próżno byłoby szukać „wodotrysków”. Co więcej, inżynierowie uznali tym razem, że klawisze na obudowie to również sposób na psucie pięknej linii urządzenia. Prawie wszystkie guziki i przełączniki zastąpiono… sterowaniem poprzez układ zamontowany na kablu słuchawek.
Minimalizację posunięto do tego stopnia, że zastąpiono długi przewód USB ze stacją dokującą, krótką przejściówką łączącą port słuchawek — mający do spełnienia podwójną rolę interfejsu audio i danych - z USB w komputerze. Słuchawki są typowe, poza dodatkowym sterowaniem znajdującym się około 20cm od słuchawki. Napiszę o tym za kilka chwil.
Sam iPod ma ascetyczny wygląd, kojarzy mi się trochę z małą zapalniczką. Nie ma na nim żadnych elementów odciągających uwagę od gładkiej powierzchni. W zależności od indywidualnych preferencji można pokusić się o mniej lub bardziej rzucającą się w oczy wersję kolorystyczną (początkowo kolory były tylko dwa, po wakacjach 2009 paletę rozszerzono do 5).
Z tyłu znajdziemy klips umożliwiający przymocowanie do elementu ubioru — na mieście widziałem już ludzi z iPodami na czapkach, szalikach, przy kurtce, na rękawiczce, pasku torebki, troczku plecaka… Co tylko wyobraźnia i zasady mody podpowiedzą. Chociaż element ten robi wrażenie delikatnego, nie sądzę aby tak w istocie było. Nie można go traktować jako niezniszczalnego, ale też nie ma co zbytnio uważać. W zasadzie cały iPod shuffle jest pancerny z założenia, według mnie jedynie wilgoć ma szansę zmusić iPod’a do zamilknięcia. Upadki, wstrząsy, szarpanie — prędzej użytkownik się zmęczy niż coś w ten sposób osiągnie.
Jedyny przełącznik na obudowie to jednocześnie włącznik zasilania i wybór trybu odtwarzania utworów (ciągły i losowy). Tuż obok — przy tak niewielkich rozmiarach urządzenia wszędzie jest blisko — znajduje się gniazdo słuchawek. Właśnie! Rozmiary szufelki to 45,2mm na 17,5mm na 7,8mm przy wadze niecałych 11 gram. Maleństwo nieprawdaż?
Oferowane wraz z szuflą w komplecie słuchawki to standardowy model Apple rozszerzony o sterowanie podstawowymi (i zarazem wszystkimi) funkcjami iPoda. Przełączenie ich do na przykład iPoda Touch pozwoli na przeniesienie prawie wszystkich funkcji na ten model. Siłą rzeczy Touch nie będzie do nas mówił, tak jak potrafi to zrobić iPod shuffle z 2009 roku. Niestety wbudowanie kontrolera na stałe gwarantuje Apple wyłączność na obsługę tego modelu. Producenci zapowiadali że słuchawki ze specjalnym sterowaniem, lub przejściówka ułatwiająca podpięcie tradycyjnych egzemplarzy, pojawią się na rynku. Nie znalazłem za wiele ofert (przykład), trzeba się zastanowić czy warta skórka wyprawki.
Polacy nie gęsi…
To był hit podczas prezentacji: iPod shuffle mówi! Rozgorączkowane emocjami głowy niektórych obserwatorów domyślały się w tym kosmicznych technologii i superkomputera zaszytego w pudełeczku. Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Shuffle faktycznie mówi, ale jest to tekst odtwarzany na dokładnie takiej samej zasadzie jak muzyka, książki czy inna zawartość dźwiękowa. Gdy w iTunes wybierzemy utwory mające trafić do pamięci iPoda, system nagra tytuły, wykonawców i nazwy albumów za pomocą syntezatorów mowy i przypisze je do odpowiednich plików.
W czasie odtwarzania muzyki, po przyciśnięciu i przytrzymaniu klawisza na kablu słuchawkowym, usłyszymy „wypowiadane” słowa. W zależności od tego czy iTunes prawidłowo rozpoznał język nazwy utworu czy wykonawcy, usłyszymy bardziej lub mniej udane interpretacje.
Przykładowo hiszpańskie utwory czyta głos męski, wyraźny, z odpowiednim akcentem, polskie oddano w ręce kobiecego głosu o tak dobrej dykcji, że ta pani powinna czytać zapowiedzi na dworcach. Paradoksalnie angielski jest raczej przeciętny, „facet” jest sztuczny, nawet nie umywa się do naszej lektorki. Do tego część tytułów z mojej biblioteki czyta w sposób niezbyt czysty i zrozumiały.
System czasem gubi się przy określaniu języka utworu. Na przykład włoska wykonawczyni Laura Pausini i jej „Its not goodbye” została przypisana językowi… polskiemu. Tego rodzaju pomyłek zanotowałem całkiem sporo, na szczęście we właściwościach utworu lub albumu można ręcznie przypisać język lektora. Podobno utwory kupowane przez iTunes mają prawidłowo naniesione wszystkie tagi, także język.
Amerykanie też się gubią
W kilku recenzjach opublikowanych dość szybko po premierze przeczytałem ku swojemu zdumieniu, że zaimplementowany w iPodzie shuffle system sterowania polegający na klikaniu jednym przyciskiem w sposób odpowiedni dla danej funkcji jest dla niektórych… za trudny! Dla mnie wydał się on wręcz intuicyjny i bardzo wygodny, może to „wina” klasycznego wykształcenia1 i smykałki do elektronicznych gadżetów?
Jedynym minusem jest sztywne przywiązanie sterowania do słuchawek, miłośnicy innych firm muszą zastanowić się na ile zależy im na ich wykorzystaniu.
Dla kogo ten model?
Nowy iPod shuffle nie zmienia radykalnie swojej grupy docelowej. Wciąż są nią osoby uprawiające sporty oraz miłośnicy muzyki nie zainteresowani ciągłym bieganiem po ustawieniach, parametrach. Ktoś kto dokładnie wie czego chce posłuchać, kiedy i do tego lubi mieć wolne ręce i niezbyt obciążone kieszenie to bez wątpienia powinien zastanowić się nad iPodem shuffle. Przy pojemnościach 2 i 4GB da się na nim zmieścić do 1000 utworów (według danych Apple), czyli zmieści się najnowsza kolekcja The Beatles i zostanie jeszcze sporo wolnego na inne zespoły.
- całe liceum miałem łacinę, za co jestem wdzięczny ówczesnemu systemowi edukacji, bo w połączeniu z naturalnymi skłonnościami językowymi dało to efekt w postaci szybkiej nauki języków, których już nie nazywam obcymi ↩
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!

