Time Capsule — odpal i zapomnij

Wstęp
F&F czyli fire and for­get to na­zwa jed­nej z grup (ro­dzin?) współ­cze­snego uzbro­je­nia bę­dą­cych na wy­po­sa­że­niu rów­nież na­szej ar­mii. Po­ci­ski tej klasy po­tra­fią po wy­strze­le­niu same (to zna­czy bez ak­tyw­nego udziału czło­wieka lub sys­te­mów na­pro­wa­dza­nia z miej­sca wy­strze­le­nia) tra­fić w wy­zna­czony cel. Ter­min sko­ja­rzył mi się z ideą Time Cap­sule oraz Time Ma­chine w dość oczy­wi­sty spo­sób. Oba “na­rzę­dzia” dzia­łać po­winny bez udziału użyt­kow­nika re­ali­zu­jąc za­ło­żone cele w tle i nie­malże poza na­szą świadomością.

Zdję­cie z ser­wisu ap​ple​.pl

Po kilku ty­go­dniach do­świad­czeń z wy­ko­rzy­sta­niem Time Cap­sule 500GB po­sta­ram się przy­bli­żyć rze­czy­wi­ste moż­li­wo­ści cze­goś co ma spra­wić że od­wieczny pro­blem re­gu­lar­nego wy­ko­ny­wa­nia ko­pii za­pa­so­wych prze­sta­nie być pro­ble­mem, a sta­nie się nor­mal­no­ścią jak my­cie zę­bów wie­czo­rem (i rano!).

Tech­ni­ka­lia
Dane tech­niczne nie kryją w so­bie wiel­kich ta­jem­nic, szcze­gól­nie dla po­sia­da­czy sta­cji ba­zo­wych z se­rii Air­Port Extreme. Time Cap­sule ofe­ruje je­den port USB ob­słu­gu­jący dru­karki i dyski nie­mal w do­wol­nej ilo­ści gdy pod­łą­czymy wszystko przez hub, trzy porty sieci lo­kal­nej, je­den port WAN czyli wyj­ście na świat — wszyst­kie gi­ga­bi­towe. Od strony bez­prze­wo­do­wej oferta jest bar­dzo bo­gata — sieci w stan­dar­dach 802.11 „a”, „b”, „g” oraz „n” i czę­sto­tli­wo­ści pracy w pa­smach 2,4GHz oraz 5GHz. W obu­do­wie umiesz­czono za­si­lacz, sta­cja ma tylko ka­bel łączący ją z gniazd­kiem za­si­la­ją­cym co jest bar­dzo wy­godne, choć sam prze­wód nie jest tak długi jak w Air­Port Extreme.

Zdję­cie z ser­wisu ap​ple​.pl

Fi­zycz­nie Time Cap­sule rzuca się w oczy za­równo wagą jak i ga­ba­ry­tami co jest zro­zu­miałe — w środku mu­siał zmie­ścić się układ za­si­la­nia, chło­dze­nia oraz dysk twardy i wszystko co z nim zwią­zane. Po­więk­sze­nie roz­mia­rów nie wpły­nęło ka­ta­stro­fal­nie na wy­gląd, pro­por­cje są za­cho­wa­nie, sta­cji nie trzeba cho­wać za fi­ranką. Nie wiem tylko kogo i co pod­ku­siło aby wmon­to­wy­wać w obu­dowę lu­strzane logo. Po­tra­fię w tym mo­ty­wie do­pa­trzeć się ro­dzaju ar­ty­stycz­nej in­ter­pre­ta­cji wy­glądu okna Time Ma­chine czy sa­mej idei ko­pii bez­pie­czeń­stwa, nie­stety prę­dzej przy­cho­dzi mi do głowy lu­strzany ekran mon­to­wany nie­mal we wszyst­kim co ekran w ogóle ma. Czy­tel­nicy któ­rzy znają mnie tro­chę dłu­żej wie­dzą że nie pa­łam do ta­kich ma­tryc mi­ło­ścią, choć krótki po­byt u mnie iMaka 24” uświa­do­mił mi, że wcale nie musi być tak źle.

Ser­wer czy nie ser­wer?
We­dług in­for­ma­cji prze­ka­za­nych za­równo przez Jobsa w cza­sie pre­zen­ta­cji jak i póź­niej w ma­te­ria­łach mar­ke­tin­go­wych, w Time Cap­sule mon­to­wane są dyski klasy ser­we­ro­wej. Czyli ta­kie, które speł­niają bar­dzo wy­so­kie normy ja­ko­ściowe, mogą pra­co­wać nie­prze­rwa­nie wiele mie­sięcy a na­wet lat i są uży­wane w naj­wyż­szej klasy kom­pu­te­rach. Tyle mar­ke­tingu, jak mają się do tego fakty? Zgod­nie z teo­rią za­krzy­wia­nia rze­czy­wi­sto­ści przez Jobs’a jest jak po­wie­dział ale nie do końca.

W mo­delu TC 500GB czyli ta­kim jaki był u mnie na te­stach mon­to­wane są na­pędy Bar­ra­cuda ES firmy Se­agate — zde­cy­do­wa­nie wy­soka półka, do­bre opi­nie, prze­zna­czone do pracy 24/7, z gwa­ran­cją 5 lat. Choć ta sama se­ria dys­ków obej­muje mo­dele 1TB, Ap­ple na na­pęd wkła­dany do Time Cap­sule 1TB wy­biera De­sk­star 7K1000 firmy Hi­ta­chi. Nie da się ukryć, że cho­ciaż jest to pro­dukt do­brej firmy, ni­jak się ma do za­sto­so­wań ser­we­ro­wych. Przy­naj­mniej nie w kon­tek­ście pro­fe­sjo­nal­nych serwerów.

Pierw­sze uru­cho­mie­nie
Jak się prze­ko­na­łem na wła­snej skó­rze pierw­szą i ab­so­lut­nie nie­zbędną czyn­no­ścią do bez­bo­le­snego startu z urzą­dze­niem jest po­bra­nie i za­in­sta­lo­wa­nie wszel­kich ak­tu­ali­za­cji za­równo do sys­temu na kom­pu­te­rach które mają się łączyć ze sta­cją jak i do sa­mej sta­cji. Wy­pusz­czone ostat­nio po­prawki sporo zmie­niły, za­ła­tały też kilka błę­dów więc nie warto się spieszyć.

Ko­lej­nym kro­kiem po­winno być skon­fi­gu­ro­wa­nie urzą­dze­nia do pracy w na­szej sieci. Są­dzę że w więk­szo­ści przy­pad­ków Time Cap­sule bę­dzie głów­nym punk­tem wę­zło­wym sieci lo­kal­nej co za­gwa­ran­tuje naj­więk­szą wy­daj­ność. Gdy zde­cy­du­jemy się na pod­łą­cze­nie Time Cap­sule do sieci jako klienta mu­simy li­czyć się z niż­szymi pręd­ko­ściami prze­syłu pod­czas do­stępu do dysku. Pro­to­kół uży­wany w sie­ciach bez­prze­wo­do­wych ma swoje wady, jedną z nich jest spa­dek trans­feru w ta­kiej kon­fi­gu­ra­cji (dane będą mu­siały przejść z na­szego kom­pu­tera przez ro­uter i do­piero będą wy­słane do Time Cap­sule na dysk).

We­dług in­struk­cji ob­sługi pierw­sza ko­pia Time Ma­chine po­winna być wy­ko­ny­wana w nocy w wa­run­kach opty­mal­nego sy­gnału WiFi – czyli z kom­pu­te­rem nie­zbyt da­leko od sta­cji. Moim zda­niem (i nie tylko moim) oszczę­dzimy so­bie ner­wów i cze­ka­nia pod­łą­cza­jąc kom­pu­ter (ko­lejno po jed­nym je­śli jest ich wię­cej) ka­blem Ether­net. Sta­bilne po­łą­cze­nie gwa­ran­to­wane przez łącza gi­ga­bi­towe jest istotne po­nie­waż cały pro­ces prze­bie­gnie za­uwa­żal­nie szyb­ciej i unik­niemy mar­no­wa­nia czasu je­śli coś ze­rwie po­łą­cze­nie. A prze­rwa­nie pierw­szego bac­kupu koń­czy się za­wsze tak samo — trzeba ręcz­nie usu­nąć stwo­rzone ob­razy z dysku Time Cap­sule i za­cząć wszystko od nowa. Każdy ko­lejny bac­kup zgrywa tylko pliki zmo­dy­fi­ko­wane od ostat­niego razu i jest mniej wraż­liwy na zry­wa­nie se­sji, więc póź­niej można spo­koj­nie przejść na po­łą­cze­nie tylko po WiFi.

Życie z Time Cap­sule
Zgod­nie z pre­de­fi­nio­wa­nymi w Le­opar­dzie usta­wie­niami (w Sieci są pro­gramy po­zwa­la­jące na wy­godną zmianę har­mo­no­gramu) sys­tem wy­ko­nuje au­to­ma­tycz­nie ko­pie za­pa­sowe co go­dzinę. Nie mia­łem nie­stety wy­star­cza­ją­cej ilo­ści kom­pu­te­rów – na przy­kład pię­ciu – aby spraw­dzić jak wy­gląda sy­tu­acja gdy mniej wię­cej jed­no­cze­śnie do dysku bę­dzie chciało się do­stać kilku użytkowników.

Wiem już, że udo­stęp­nia­nie dru­karki przez Time Cap­sule (do­ty­czy to też Air­Port Extreme, a i pew­nie Air­Port Express’a) nie jest ide­alne. Gdy kilka osób jed­no­cze­śnie chce coś wy­dru­ko­wać po­ja­wiają się ko­li­zje za­dań, na kom­pu­te­rach wi­doczne jako błąd do­stępu do dru­karki która „nie jest go­towa do pracy”. Nie są­dzę aby w przy­padku dysku było za­im­ple­men­to­wane ja­kieś za­rzą­dza­nie ko­lejką. Z dru­giej strony w wa­run­kach do­mo­wych szanse na przy­tka­nie urzą­dze­nia nie są wiel­kie. Ku­pu­jąc jed­nak urzą­dze­nie do firmy gdzie jest kil­ka­na­ście sta­no­wisk warto mieć ten fakt na uwadze.

Sama kon­fi­gu­ra­cja Time Ma­chine aby dane tra­fiały na ze­wnętrzny dysk jest tak ba­nalna, że za­sta­na­wia­łem się czy w ogóle o niej pi­sać. W usta­wie­niach Time Ma­chine wska­zu­jemy dysk Time Cap­sule i już. Kom­pu­ter bę­dzie sam pil­no­wał aby co go­dzinę zrzu­cić zmie­nione pliki, pa­mię­taj­cie że dane będą zgry­wane z lap­to­pów tylko gdy kom­pu­ter bę­dzie pod­łą­czony do ze­wnętrz­nego zasilania.

Bez do­ko­ny­wa­nia spe­cja­li­stycz­nych po­mia­rów mogę na­pi­sać, że przy zwy­kłej pracy w sys­te­mie (poczta, In­ter­net, do­ku­menty w iWork) z wy­łą­czoną ar­chi­wi­za­cją bazy zdjęć Aper­ture i iPhoto oraz bez bazy iTu­nes praca z Time Cap­sule jest cał­ko­wi­cie prze­źro­czy­sta. Gdyby nie uak­tyw­niona ikona stanu w pa­sku menu nie wie­dział­bym kiedy trwa two­rze­nie archiwum.

Pod­czas prób­nego od­twa­rza­nia in­for­ma­cji nie od­czu­łem ja­kie­goś szcze­gól­nego dys­kom­fortu, Time Ma­chine po­trze­buje kilku chwil na prze­two­rze­nie da­nych z bazy na efek­towny in­ter­fejs co zro­zu­miałe. I tak po ostat­nich po­praw­kach w opro­gra­mo­wa­niu kom­fort pracy z Time Cap­sule oraz z dys­kami pod­łą­czo­nymi przez Air­Port Extreme wzrósł znacząco.

Gdy wy­pełni się dysk
Mimo naj­szczer­szych chęci nie da się prze­wi­dzieć w 100% na jak długo po­jem­ność wy­bra­nego mo­delu Time Cap­sule nam wy­star­czy. Na­wet 1TB czyli 1000GB 1024GB można sto­sun­kowo szybko wy­pchać je­śli w na­szej sieci jest kilka kom­pu­te­rów i wszyst­kie będą miały dysk z Time Cap­sule usta­wiony jako no­śnik dla Time Ma­chine. Co wtedy? Do­stępne są roz­wią­za­nia za­cho­wu­jące gwa­ran­cję pro­du­centa i łamiące jej postanowienia.

Po pierw­sze za­wsze można pod­piąć do­dat­kowy dysk w ze­wnętrz­nej obu­do­wie pod port USB. Bę­dzie on trak­to­wany nie jako roz­sze­rze­nie głów­nego na­pędu, ale jako od­dzielny dysk sie­ciowy. Dzięki moż­li­wo­ści wpię­cia kilku urzą­dzeń (przez huba USB) teo­re­tycz­nie nie po­win­ni­śmy mar­twić się o ogra­ni­cze­nie po­jem­no­ści. Mi­nu­sem ta­kiego roz­wią­za­nia jest niż­szy trans­fer z ta­kich no­śni­ków. Dane mu­szą przejść przez sto­sun­kowo wą­skie gar­dło w po­staci USB 2.0, wbu­do­wany dysk Time Cap­sule nie ma tego ograniczenia.

Dru­gie roz­wią­za­nie jest po­dobne. Pod­pi­namy dysk ze­wnętrzny na USB, wcho­dzimy w na­rzę­dzie Air­Port Uti­lity i wy­bie­ramy ar­chi­wi­za­cję we­wnętrz­nego dysku Time Cap­sule na dysk ze­wnętrzny. Pro­ce­dura jest do­brze prze­my­ślana więc nie nad­pi­suje da­nych na dysku do­ce­lo­wym tylko two­rzy de­dy­ko­wany fol­der i do niego ko­piuje za­war­tość na­pędu Time Cap­sule. Z ra­cji po­jem­no­ści i uro­ków USB chwil kilka na pewno to po­trwa – przy­da­łoby się złą­cze SATA na ze­wnątrz. Każda ko­lejna ko­pia tra­fia w osobne miej­sce więc nie ma ry­zyka po­myłki. Nie roz­wią­zuje to za­pewne pro­blemu koń­czą­cej się po­jem­no­ści dysku w każ­dej sy­tu­acji, jest na pewno do­brym do­dat­ko­wym za­bez­pie­cze­niem przed utratą da­nych (kra­dzież, po­wódź, po­żar itp.).

Gi​zmodo​.com

Trze­cia opcja dla od­waż­nych — Time Cap­sule da się ro­ze­brać względ­nie łatwo, w Sieci jest tro­chę opi­sów wraz ze zdję­ciami. Otwie­ramy, wyj­mu­jemy stary dysk, wkła­damy nowy i… mamy z głowy gwa­ran­cję i pro­blem wy­pcha­nego napędu.

Je­śli Win­dows to co?
Po­sia­da­cze kom­pu­te­rów z sys­te­mem Win­dows zo­ba­czą Time Cap­sule po pro­stu jako dysk sie­ciowy. Bę­dzie można ko­rzy­stać z niego jak z każ­dego in­nego dysku tego ro­dzaju. Opro­gra­mo­wa­nie do bac­kupu także nie po­winno ro­bić pro­ble­mów choć Ap­ple ofi­cjal­nie mówi, że nie wspiera in­nej plat­formy. Z grup dys­ku­syj­nych wiem, że po­sia­da­cze Vi­sty mają pro­blemy z uru­cho­mie­niem sys­te­mo­wego bac­kupu na Time Cap­sule. Wnio­ski dla “win­dow­sia­rzy” są oczy­wi­ste. Ku­po­wa­nie Time Cap­sule do śro­do­wi­ska w któ­rym są tylko kom­pu­tery z Win­dows nie ma sensu. Na rynku jest wiele roz­wią­zań o po­dob­nej funk­cjo­nal­no­ści dla okie­nek, warto po­szu­kać roz­wią­za­nia wśród nich.

Po­dob­nie bę­dzie w przy­padku Linux’a. Kie­dyś udało mi się tra­fić na próbne roz­wią­za­nia wy­glą­da­jące dość po­dob­nie jak Time Ma­chine, nie wiem na ja­kim eta­pie są nad nimi prace, nie śle­dzi­łem te­matu. Nie zmie­nia to jed­nak kon­klu­zji — Time Cap­sule uka­zuje peł­nię swo­ich moż­li­wo­ści tylko z macz­kami (a do­kład­niej z Time Machine).

Luźne pod­su­mo­wa­nie
Time Cap­sule za­cho­wuje się ci­cho, nie mil­czy ale też nie de­ner­wuje w cza­sie noc­nych po­sie­dzeń. Z ra­cji kon­struk­cji – dysk, wen­ty­la­tor – wy­daje coś na kształt szumu, efek­tow­nie star­tuje i ha­muje nie jest to na pewno po­wód do zmartwień.

Na­grzewa się do stanu „cie­pło w rękę” jak się do­tknie, ale po doj­ściu do pew­nej tem­pe­ra­tury (nie mia­łem jak zmie­rzyć) da­lej już nie idzie. Ze względu na ilość wy­dzie­la­nego cie­pła urzą­dze­nie nie po­winno stać w za­mknię­tym pu­dełku (szafka, szu­flada, itp.), czy być czymś przy­kryte. W domu umie­ści­łem je na szafce spro­wa­dza­jąc port USB prze­dłu­ża­czem do huba na biurku, w fir­mach na pewno znaj­dzie się po­dobne miej­sce – wy­star­cza­jąco prze­wiewne i mało przeszkadzające.

Po wstęp­nej kon­fi­gu­ra­cji i zro­bie­niu pierw­szych ko­pii za­pa­so­wych o urzą­dze­niu rze­czy­wi­ście da się za­po­mnieć. Je­dyny kło­pot jaki mia­łem z trans­fe­rami pod­czas two­rze­nia ko­pii przy­ro­sto­wych miał miej­sce gdy pra­co­wa­łem na Mac­Book Air. Zgry­wa­nie da­nych przez Time Ma­chine było za­uwa­żal­nie wol­niej­sze choć trans­fery pli­ków na dysk zma­po­wany w sys­te­mie nie wska­zy­wały na ja­kiś pro­blem. Nie wiem dla­czego tak się działo. Po­cie­szam się że Mac­Book Air nie był mój, że na fo­rach te­mat jest po­ru­szany i że Ap­ple coś z tym zrobi.

Moim zda­niem naj­ko­rzyst­niej pre­zen­tuje się mo­del z dys­kiem 500GB. Re­la­cja ceny do ja­ko­ści i moż­li­wo­ści jest tu naj­lep­sza głów­nie przez wzgląd na za­sto­so­wany dysk. Ni­kogo nie na­ma­wiam do grze­ba­nia w Time Cap­sule, szcze­gól­nie na gwa­ran­cji, ale to też jest ja­kieś wyj­ście. Bę­dziemy mieli wtedy w środku dysk jaki chcemy za­cho­wu­jąc resztę zalet.

In­nym wyj­ściem, także god­nym za­sta­no­wie­nia, jest za­kup sta­cji Air­Port Extreme i dysku w ze­wnętrz­nej obu­do­wie USB. Mamy wtedy do­kład­nie ta­kie same moż­li­wo­ści kosz­tem pręd­ko­ści – trans­fer przez USB za­miast bez­po­śred­nio na dysk. Trzeba jed­nak do­brze wszystko po­li­czyć aby nie prze­pła­cić. Nie warto na pewno ku­po­wać naj­tań­szej obu­dowy z naj­tań­szym dys­kiem w środku – cho­dzi w końcu o na­sze dane. W ta­kich mo­men­tach każdy sam musi oce­nić ile są dla niego warte.

Urzą­dze­nie do te­stów otrzy­ma­łem z firmy iSo­urce.


Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (8 vo­tes, ave­rage: 4,75 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!