Pewnie że wiem o nowościach od Apple, mam już nawet upatrzony komputer dla siebie1, tylko nie bardzo mam teraz natchnienie do opisywania zmian sprzętowych w zaprezentowanych produktach. Na pewno już czytaliście o premierach na innych blogach.
W zamian coś z zupełnie innej kategorii, niekoniecznie też nowość ale ja stykam się z tej klasy urządzeniem po raz pierwszy: profesjonalny światłomierz dedykowany dla użytkowników aparatów cyfrowych. Ponieważ jego cena oscyluje gdzieś w okolicach kosztu komputera który mam zamiar kupić nie spodziewam się aby L-758DR to zagościł u mnie na stałe. Póki jednak jest mogę powiedzieć jak go odbieram.
Zacznijmy od tego, że światłomierz jest w każdym aparacie — lepszy lub gorszy układ daje informację o poziomie naświetlenia fotografowanej sceny tak, żeby efekt końcowy zadowolił fotografującego. Niestety, ktoś komu zależy na zapewnieniu perfekcyjnego naświetlenia elementów będących w cieniu jak i w pełnym świetle z uwzględnieniem faktu używania oświetlenia studyjnego, nie może zaufać pomiarowi oferowanemu przez korpus aparatu. Jest to może wystarczające rozwiązanie dla takiego pstrykacza jak ja, profesjonalny fotograf bez wątpienia powinien mieć w ręku zewnętrzny światłomierz i umieć się nim posłużyć.
Na rynku jest wiele światłomierzy, jednak opisywany przeze mnie model został specjalnie przygotowany pod kątem fotografii cyfrowej — sensor w „cyfrówkach” ma mniejszą dynamikę tonalną niż tradycyjny materiał światłoczuły, nie wspominając o ludzkim oku. Sekonic L-758DR jest wyposażony w gniazdo USB, w komplecie z urządzeniem dostajemy także oprogramowanie (Windows/Mac) będące w zasadzie główną atrakcją zestawu. Dzięki niemu, po wykonaniu serii zdjęć testowych posiadanym przez nas aparatem, będziemy mogli dokonać szczegółowej analizy naświetlenia poszczególnych kadrów. Program przygotuje na tej podstawie profil danego modelu aparatu. Po jego wgraniu do światłomierza, podczas wykonywania pomiarów danej sceny otrzymamy informację o tym, czy dany fragment będzie odpowiednio naświetlony na zdjęciu czy może już wykracza poza zakres czułości naszej puszki.
Sporym minusem dla fotografa który niekoniecznie musi być informatykiem jest kiepski system pomocy podczas przeprowadzania profilowania, poza tym specjalna karta do profilowania jest dostępna jako niezbyt tania opcja. Do kilku ustawień softu musiałem dochodzić metodą prób i błędów. Zaletą Sekonic’a jest możliwość bezprzewodowego odpalania lamp studyjnych (o ile są kompatybilne z systemem PocketWizard) oraz konstrukcja będąca podobno odporna na mokrą pogodę — nie sprawdzałem. Wszelkie elementy sterujące są rozsądnie rozmieszczone na obudowie, trudno jednak aby było inaczej skoro to Sekonic czyli firma z olbrzymim doświadczeniem w temacie.
Chociaż mam już pewne doświadczenie w ocenianiu jakości fotki w oparciu o ekran aparatu, to dopiero po kilku zdjęciach wykonanych przy pomocy światłomierza przekonałem się dogłębnie jak zwodnicze jest poleganie na wbudowanych ekranikach LCD — chociaż klatka była doskonale naświetlona wedle wskazań L-758DR, to gdybym polegał na LCD uznałbym że zdjęcie jest nieudane.
Moje niezmiernie małe doświadczenie z pracą ze światłomierzem nie pozwala na snucie rozważań na temat wygody pracy w studio z tym urządzeniem. Bez wątpienia jednak ktoś komu leży na sercu perfekcja fotografii w warunkach studyjnych czy w kontrolowanym plenerze2 powinien poważnie zastanowić się nad zakupem modelu światłomierza, który wybitnie zwiększy szanse powstania doskonale naświetlonych fotografii.
- jeśli ktoś nie wie to od zeszłego roku nie mam komputera w domu, to znaczy czasem mam ale wypożyczane od Apple, w styczniu lub w lutym może to się zmieni — jest nowy mini :) ↩
- przez kontrolowane warunki mam na myśli przede wszystkim czas jaki potrzebny jest na wykonanie pomiaru i zastosowanie się do wskazań, w fotografii reporterskiej jest to często niemożliwe; ↩
Oceń artykuł po przeczytaniu: Proszę o ocenę tego tekstu przy pomocy gwiazdek. Dzięki temu będę wiedział czy temat i sposób jego ujęcia spodobał Ci się. Z góry dziękuję!


