Wężyk spustowy

Po­ni­żej opi­szę ka­be­lek ku­piony jesz­cze w 2007 roku tuż przed wy­jaz­dem w grud­niu na Sa­harę — nie chwalę się tylko okre­ślam w ja­kich wa­run­kach przy­szło pro­duk­towi pracować.

Wę­żyk spu­stowy jak sama na­zwa wska­zuje ma umoż­li­wić wy­ko­na­nie fo­to­gra­fii bez do­ty­ka­nia apa­ratu aby nie na­ra­żać go na po­wsta­jące dzięki na­szym nie­ostroż­nym ru­chom drga­nia. Do­dat­kowo dla mnie ważną ce­chą była moż­li­wość wy­god­nej pracy z dłu­gimi cza­sami na­świe­tla­nia. Opi­sy­wany pro­dukt ro­dzi­mego po­cho­dze­nia speł­nił wszyst­kie moje ocze­ki­wa­nia. A na­wet za­sko­czył ob­sługą funk­cji wci­śnię­cia spu­stu do po­łowy! O ni­skiej ce­nie na­wet nie wy­pada wspominać

Na stro­nie pro­du­centa jest w tej chwili opi­sy­wana wer­sja 2.0 PRO po­sia­da­jąca mo­du­łową kon­struk­cję ale są­dzę że ro­dzaj ma­te­ria­łów jak i ja­kość wy­ko­na­nia są po­dobne — czyli bar­dzo do­bre. Ten sam wy­twórca może wy­ko­nać wę­żyki spu­stowe do in­nych mo­deli i ma­rek apa­ra­tów. Wy­star­czy zapytać.

Po­służę się fo­to­gra­fią no­wej wer­sji — moja jest nie­mal iden­tyczna, koń­cówki od strony apa­ratu i prze­łącz­nika są ta­kie same, u mnie ka­bel jest za­mo­co­wany na stałe jak w obec­nej wer­sji stan­dard — cały urok ku­po­wa­nia pierw­szych wersji

Wę­żyk po­zwala na swo­bodną pracę w od­le­gło­ści mak­sy­mal­nie 80 cm, przy czym sama obu­dowa w któ­rej ukryto elek­tro­nikę li­czy so­bie pra­wie 10 cm dzięki czemu bar­dzo wy­god­nie leży w dłoni przy­po­mi­na­jąc nieco sceny z fil­mów ak­cji gdzie czarny cha­rak­ter unosi kciuk nad przy­ci­skiem ukry­tym w dłoni i ob­wiesz­cza: “nie pod­chodź bli­żej bo wszystko wysadzę”

Na obu­do­wie z boku jest umiesz­czony prze­łącz­nik po­zwa­la­jący na kon­trolę dłu­gich cza­sów na­świe­tla­nia. Po prze­sta­wie­niu raz wci­skamy spust aby roz­po­cząć na­świe­tla­nie i raz aby zakończyć.

Koń­cówka mo­co­wana do apa­ratu (mam D2H i F6) pa­suje do­sko­nale i jak pro­du­cent za­zna­cza bar­dzo łatwo i pew­nie da się przykręcić.

Wę­żyk spi­suje się na me­dal, prze­szedł ciężką szkołę prze­trwa­nia za­czy­na­jąc od grud­nia i stycz­nia w pia­skach i py­łach uno­szo­nych z wia­trem na Sa­ha­rze, na­ra­żony na znaczne róż­nice tem­pe­ra­tury. Po­tem “ak­cja” prze­nio­sła się do Ma­roka w lu­tym gdzie rów­nież nie było lekko — zdję­cia od po­ziomu mo­rza do pra­wie 3000 m n.p.m. w Atla­sie w za­le­ga­ją­cym tam śniegu.

Ka­be­lek cały czas dziel­nie wszystko zno­sił, ani razu mnie nie za­wiódł. My­ślę że tak bę­dzie jesz­cze długi czas.

Gra­tu­luję wy­ko­nawcy pro­fe­sjo­na­li­zmu i bez naj­mniej­szego wa­ha­nia po­le­cam pro­dukty wy­cho­dzące z jego rąk.

Strona pro­du­centa wraz z da­nymi kontaktowymi


Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 vo­tes, ave­rage: 5,00 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!