iMovie’09 — okiem fotografa

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 vo­tes, ave­rage: 4,00 out of 5)

Pa­kiet iLife do­łą­czany do każ­dego no­wego kom­pu­tera Ap­ple sta­nowi bez wąt­pie­nia je­den z głów­nych fi­la­rów walki o serca (i port­fele) użyt­kow­ni­ków. Znam wiele osób które swój pierw­szy kon­takt z „jabł­kami” miały wła­śnie za po­śred­nic­twem jed­nej z za­war­tych w nim apli­ka­cji. W za­leż­no­ści od ob­szaru za­in­te­re­so­wań każdy ma swo­jego fa­wo­ryta. Mi­ło­śnicy zdjęć prze­sia­dują w iPhoto, ope­ra­to­rzy do­mo­wych ka­mer vi­deo będą pra­co­wali w iMo­vie i iDVD, a wszy­scy spraw­dza przy­naj­mniej raz co można zro­bić przy po­mocy iWeb’a.

Bez względu na in­dy­wi­du­alne za­pa­try­wa­nia każdy kto miał oka­zję uży­wać opro­gra­mo­wa­nia iLife z pew­no­ścią za­uwa­żył z jaką łatwo­ścią da się wy­ko­nać po­zor­nie skom­pli­ko­wane ope­ra­cje ta­kie jak przy­go­to­wa­nie al­bumu ro­dzin­nego czy filmu z ostat­niej wy­cieczki. Siłą pa­kietu jest także duży po­ziom in­te­gra­cji, prze­ni­ka­nia się wza­jem­nie ob­sza­rów ja­kie obej­mują po­szcze­gólne apli­ka­cje: zdję­cia wi­doczne i przy­go­to­wy­wane w iPhoto bez pro­blemu zo­ba­czymy w tym sa­mym kształ­cie w iMo­vie czy iWeb, film zmon­to­wany w iMo­vie można prze­kształ­cić w ele­ment pro­jektu iDVD, który po umiesz­cze­niu na krążku bę­dzie wy­glą­dał o niebo le­piej niż więk­szość płyt DVD wy­pa­la­nych przez tak zwa­nych ta­nich fo­to­gra­fów ślub­nych. Cóż, za­sada „tanio-szybko-dobrze: wy­bierz dwa” spraw­dza się i tu.

Wpro­wa­dze­nie na ry­nek no­wej wer­sji iMo­vie było nie­zmier­nie wy­cze­ki­wane. Po­wód był znany od roku: wer­sja ’08 pro­gramu sta­no­wiła we­dług wielu re­cen­zen­tów ślepy za­ułek, za­ska­ku­jące wy­co­fa­nie się z drogi przy­ję­tej wcze­śniej. O skali pro­blemu niech świad­czy fakt, że osoby które ku­piły pa­kiet iLife’08 mo­gły po­brać za darmo iMovie’06. Jak na Ap­ple była to nie­mal de­spe­racka próba za­cho­wa­nia god­no­ści. Żaden z pro­duk­tów pa­kietu nie miał za­raz po pre­mie­rze tak cięż­kiej kry­tyki jak iMovie’08. Cho­ciaż w cza­sie pre­zen­ta­cji po­ka­zano no­wa­tor­skie po­dej­ście do mon­tażu, do­piero po in­sta­la­cji i pierw­szych pró­bach uży­cia wy­cho­dziły po­ważne braki w po­staci cał­ko­wi­cie za­rzu­co­nej li­nii roz­woju: brak więk­szo­ści funk­cji do któ­rych przy­wy­kli­śmy, brak moż­li­wo­ści współ­pracy z wtycz­kami pi­sa­nymi przez ze­wnętrzne firmy, zu­bo­żone moż­li­wo­ści edy­cyjne. Co gor­sza al­ter­na­tywy dla wielu po pro­stu nie było. Za­awan­so­wani użyt­kow­nicy iMovie’06 mo­gli je­dy­nie za­ci­snąć żeby i cze­kać na roz­wój wy­pad­ków. Po­mi­jam rzecz ja­sna Fi­nal Cut’a jako pro­gram z cał­ko­wi­cie in­nej półki, także kosz­to­wej mimo ak­cji ob­ni­że­nia ceny pro­gramu Fi­nal Cut Express.

O tym że jest już do­stępny pa­kiet iLife’09 do­wie­dzia­łem się bę­dąc w po­droży. Za­nim go zo­ba­czy­łem zdą­ży­łem po­je­chać na Czarny Ląd i przy­wieźć kilka go­dzin nie­szcze­gól­nie za­do­wa­la­ją­cego ma­te­riału na­krę­co­nego przy po­mocy dwóch ama­tor­skich ka­mer vi­deo. Dzięki uprzej­mo­ści firmy iSo­urce za­raz po po­wro­cie mo­głem — wy­po­częty i pe­łen za­pału — za­siąść do kom­pu­tera ce­lem za­po­zna­nia się z nową ofertą Ap­ple dla do­mo­ro­słych filmowców.

Mimo nie­zmie­nio­nej idei in­ter­fejsu użyt­kow­nika w po­rów­na­niu do po­przed­niej edy­cji czuję się w bie­żą­cej wer­sji pew­niej. Kom­fort za­pew­nia mi wie­dza na­byta w cza­sie lek­tury kilku re­cen­zji prze­czy­ta­nych za­nim mia­łem oka­zję za­siąść przed mo­ni­to­rem — wszy­scy pi­szą że jest le­piej. Po­nie­waż po­zy­tywne na­sta­wie­nie to po­łowa suk­cesu z tą my­ślą od­pa­li­łem iMovie’09. Nie ocze­kuj­cie ode mnie za­głę­bie­nia się w niu­anse tech­nik spraw­nego mon­tażu, ten tekst ma za­sy­gna­li­zo­wać plusy i mi­nusy ja­kie wi­dzę w pro­gra­mie. Na pewno nie bę­dzie to in­struk­cja obsługi.

Po­doba mi się spo­sób roz­miesz­cze­nia okien i pre­zen­ta­cja ma­te­riału zgra­nego z ka­mer. A wła­śnie, zgry­wa­nie da­nych. Opie­ram się na dość ubo­gim do­świad­cze­niu w tym wzglę­dzie, jako że mam na chwilę obecną do dys­po­zy­cji je­den mo­del JVC z twar­dym dys­kiem jako no­śni­kiem i drugi na ka­sety DV. Mam na­dzieje że w po­zo­sta­łych przy­pad­kach pro­gram za­cho­wuje się podobnie :)

Już przy pierw­szym kon­tak­cie wi­dać zdro­wo­roz­sąd­kowe po­dej­ście pro­gra­mi­stów naj­wy­raź­niej wie­dzą­cych co użyt­kow­ni­kowi może się przy­dać. Mamy do wy­boru im­port da­nych do for­matu od­po­wied­niego do dal­szej edy­cji, co wiąże się z ko­niecz­no­ścią po­cze­ka­nia na za­koń­cze­nie kon­wer­sji in­for­ma­cji z ka­mery. Je­śli je­ste­śmy ogra­ni­czeni cza­sowo mo­żemy wy­brać ar­chi­wi­za­cję bez wcią­ga­nia da­nych do bazy iMovie’09. Pro­gram stwo­rzy de­dy­ko­wany fol­der na wy­bra­nym dysku i umie­ści w nim ma­te­riał w for­ma­cie „su­ro­wym” czyli mó­wiąc wprost zwy­czaj­nie sko­piuje struk­turę fol­de­rów i pliki z ka­mery do wska­za­nego miej­sca na dysku bez ana­lizy za­war­to­ści czy zmiany for­matu da­nych. W za­leż­no­ści od szyb­ko­ści kom­pu­tera pro­ces ar­chi­wi­za­cji może być kil­ka­krot­nie szyb­szy niż pro­ce­dura im­portu, co może być nie bez znaczenia.

W znacz­nie lep­szej sy­tu­acji znaj­dują się po­sia­da­cze ka­mer z no­śni­kami in­nymi niż ka­sety DV. Ma­te­riał z tych ostat­nich zgrywa się w cza­sie rze­czy­wi­stym — go­dzina filmu, go­dzina zrzu­ca­nia. Nie ma także moż­li­wo­ści wy­boru im­por­to­wa­nych kli­pów co bo­le­śnie od­czu­łem na wła­snej skó­rze gdy zo­sta­łem zmu­szony do po­wtór­nego zgry­wa­nia czę­ści ta­śmy po­nie­waż au­to­mat roz­po­zna­jący po­szcze­gólne klipy uznał omył­kowe na­krę­ce­nie kil­ku­na­stu se­kund z za­piętą osłoną obiek­tywu jako za­koń­cze­nie ta­śmy i omi­nął resztę ma­te­riału. Tro­chę czasu mi­nęło za­nim po­ła­pa­łem się dla­czego nie ma kilku ujęć z wy­prawy. Dla ści­sło­ści do­dam, że pra­cu­jąc z ka­merą na ta­śmę do­sta­jemy do dys­po­zy­cji in­ter­fejs ob­sługi pro­cesu zgry­wa­nia po­zwa­la­jący na prze­wi­ja­nie, za­trzy­my­wa­nie i roz­po­czy­na­nie zrzutu w do­wol­nie wy­bra­nym mo­men­cie. Nie jest to szczyt wy­gody, jak raz za­sma­kuje się łatwo­ści z jaką po­stę­puje praca z ka­merą z dys­kiem ra­czej mało praw­do­po­dobne aby chciało się wra­cać do taśm. Nie­mniej gdy nie ma wy­boru jest to do przy­ję­cia. Nie będę tu roz­po­czy­nał dys­ku­sji na te­mat ja­ko­ści ta­kiego czy in­nego no­śnika — po­ru­szamy się po polu ama­tor­skim, a nie profesjonalnym.

iMovie09-import

Pliki prze­nie­sione do we­wnętrz­nej bazy pro­gramu są roz­miesz­czone w fol­de­rze do­ce­lo­wym w no­wej — lep­szej czy gorszej? — strukturze. Do­stęp do nich z po­ziomu sys­temu nie jest utrud­niony ale pro­po­nuję za bar­dzo tam nie mie­szać je­śli nie ma się ak­tu­al­nej ko­pii zapasowej. Idea moż­li­wie łatwej pre­zen­ta­cji zgro­ma­dzo­nego ma­te­riału zo­stała moim zda­niem bar­dzo do­brze zre­ali­zo­wana. W za­leż­no­ści od pre­fe­ro­wa­nych usta­wień mo­żemy zo­ba­czyć zbiór ujęć we­dług po­szcze­gól­nych dni, we­dług wydarzeń.

Pierw­szym nie­do­stat­kiem jaki rzu­cił mi się w oczy jest brak tak sze­roko sto­so­wa­nego sys­temu ocen za po­mocą gwiaz­dek! Są­dzi­łem, że przy­jęte to zo­stało już nie­mal w każ­dym pro­gra­mie, a tu nie­spo­dzianka — klip można od­rzu­cić, do­dać do ulu­bio­nych lub nie oce­niać wcale. Przy nie­wiel­kiej ilo­ści ma­te­riału pew­nie da się tak pra­co­wać, lecz gdy mamy wiele go­dzin kli­pów są­dzę że bę­dzie ciężko. Po­dob­nie bar­dzo bra­ko­wało mi pod­czas prób z mon­ta­żem in­te­li­gent­nego fil­tro­wa­nia. Zna­la­złem ja­kiś szcząt­kowy filtr na dole ekranu jed­nak nie speł­nił mo­ich oczekiwań.

Nie wiem na ile osoby ma­jące bo­gat­sze od mo­ich do­świad­cze­nia w mon­tażu przyjmą wpro­wa­dzone zmiany w in­ter­fej­sie w sto­sunku do po­przed­nich edy­cji iMo­vie. Na oko la­ika po kilku dniach kom­bi­no­wa­nia co, jak i kiedy można klik­nąć je­stem w sta­nie cał­kiem spraw­nie po­ru­szać się po pro­gra­mie i opcjach ukry­tych nie­raz pod za­ska­ku­ją­cymi sfor­mu­ło­wa­niami. Przy­kła­dowo kto mógł się spo­dzie­wać co robi „Przy­ci­na­nie ujęć” po­ja­wia­jące się jako opcja przy ścieżce dźwię­ko­wej? Sami sprawdź­cie — wy­star­czy przy­ci­skać kla­wisz „M” w rytm wy­bra­nej mu­zyki, a po­tem do­dać se­rię ujęć do projektu.

Z ra­cji wro­dzo­nego wstrętu to wszel­kiej ma­ści in­struk­cji i pod­ręcz­ni­ków użyt­kow­nika (co nie jest do­brym po­dej­ściem!) przy­zwy­cza­ja­nie się do no­wych po­my­słów pro­gra­mi­stów Ap­ple i do­grze­ba­nie się do wszyst­kich funk­cji za­jęło mi tro­chę wię­cej czasu niż ocze­ki­wa­łem. Co mi się po­doba (nie wy­klu­czam, że coś przeoczyłem)?

Re­duk­cja wstrzą­sów to jedno z ulu­bio­nych za­gad­nień zna­nych bar­dziej z mar­ke­tingu pro­du­cen­tów ka­mer i apa­ra­tów niż z rze­czy­wi­stych osią­gnięć. Te­raz mamy tą funk­cję w iMo­vie. Czy jest przy­datna? To za­leży od ja­ko­ści wej­ścio­wego ma­te­riału. Funk­cja ana­li­zuje klatka po klatce uję­cie i tak nim ma­ni­pu­luje, że w koń­co­wym efek­cie do­sta­jemy moż­li­wie płynny ruch ka­merą. Dzieje się to kosz­tem utraty pik­seli — ob­raz jest wy­ka­dro­wy­wany, po­dob­nie tro­chę do funk­cji pro­sto­wa­nia zdjęć w iPhoto czy Aper­ture — więc im lep­sza jest roz­dziel­czość ma­te­riału po­cząt­ko­wego tym mniej psuje się ja­kość ob­razu. Koń­cowy efekt cza­sem jest re­we­la­cyjny, a cza­sem pro­gram wy­raź­nie daje znać, że nic nie dało się zro­bić umiesz­cza­jąc pod uję­ciem cha­rak­te­ry­styczny, czer­wony wę­żyk. W opcjach funk­cji znaj­duje się su­wak po­zwa­la­jący na okre­śle­nie stop­nia siły dzia­ła­nia tej funk­cji. Cza­sem warto zo­sta­wić trzę­sący się ob­raz bo jego wy­rów­na­nie bę­dzie wy­raź­nie sztuczne, wszystko za­leży od po­my­słu re­ali­za­tora. Do­da­tek ten nie za­stąpi sta­tywu, pew­nej ręki czy in­nego opar­cia dla ka­mery w chwili na­gry­wa­nia ujęć, ale z tego co wi­dzia­łem działa bar­dzo do­brze da­jąc cza­sem re­we­la­cyjne rezultaty.

Nie opa­no­wa­łem do końca tak re­kla­mo­wa­nej pre­cy­zyj­nej edy­cji po­szcze­gól­nych ujęć wraz z moż­li­wo­ścią ope­ro­wa­nia dźwię­kiem. Uży­łem edy­tora do­słow­nie kil­ka­krot­nie, praw­do­po­dob­nie trzeba mieć lep­sze od mo­ich po­my­sły na sce­na­riu­sze fil­mowe aby go w pełni wy­ko­rzy­stać. Nie­za­leż­nie od tego edy­tor jest pro­sty i w miarę intuicyjny.

Funk­cje ta­kie jak ob­raz w ob­ra­zie czy na­kła­da­nie znane z fil­mów czy pro­gnozy po­gody za po­mocą zie­lo­nego czy nie­bie­skiego tła to dla mnie wyż­sza szkoła jazdy. Wy­ko­na­łem kilka prób ale ich efekty nie na­dają się do pu­blicz­nej pre­zen­ta­cji ;) Wszystko działa, tylko trzeba mieć do­bry po­mysł na ich wykorzystanie.

Znacz­nie wię­cej czasu spę­dzi­łem nad ani­mo­wa­nymi ma­pami — za po­mysł i wy­ko­na­nie zde­cy­do­wa­nie po­chwały! Strasz­nie bra­ko­wało po­dob­nego roz­wią­za­nia! Po­ka­za­nie na ma­pie od­wie­dza­nych miejsc prze­ma­wia o niebo le­piej do wy­obraźni na­szych wi­dzów niż la­ko­niczne pod­pisy pod uję­ciami: Wieże Trango, Karakorum.

Nowa wer­sja iMovie’09 pra­co­wała re­we­la­cyj­nie na no­wym iMaku 20″, po prze­siadce na naj­now­szą wer­sję Maka mini w słab­szej kon­fi­gu­ra­cji wy­raź­nie wi­dać do­skwie­ra­jący brak pa­mięci RAM (te­stowy kom­pu­ter ma 1GB). Czuć to przede wszyst­kim pod­czas uru­cha­mia­nia pro­gramu z pro­jek­tem gdzie do pa­mięci musi tra­fić masa in­for­ma­cji. Da­lej da się względ­nie swo­bod­nie pra­co­wać, nie każda funk­cja bę­dzie dzia­łała płyn­nie, cza­sem po­jawi się nam pi­łeczka ozna­cza­jąca za­my­śle­nie kom­pu­tera ale tra­ge­dii nie ma. Za­pewne ja­kość pracy za­le­żeć także bę­dzie od wiel­ko­ści ob­ra­bia­nego ma­te­riału, im więk­sze pliki z ka­mery (roz­dziel­czość…) tym wię­cej da­nych do przetworzenia.

Z pro­gra­mami pa­kietu iLife’09 mo­głem za­po­znać się dzięki uprzej­mo­ści firmy iSo­urce która prze­ka­zała do te­stów kom­pu­ter iMac wraz z za­in­sta­lo­wa­nym opro­gra­mo­wa­niem. Dzię­kuję w imie­niu swoim i Czytelników!

iSource


Oceń ar­ty­kuł po prze­czy­ta­niu: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 vo­tes, ave­rage: 4,00 out of 5)
Pro­szę o ocenę tego tek­stu przy po­mocy gwiaz­dek. Dzięki temu będę wie­dział czy te­mat i spo­sób jego uję­cia spodo­bał Ci się. Z góry dziękuję!