Ekrany z nowej wersji systemu

Ser­wisy in­for­ma­cyjne obie­gają wła­śnie linki do pli­ków po­ka­zu­ją­cych nową wer­sję Le­oparda za­po­wia­daną — we­dług róż­nych źró­deł — na pierw­szą po­łowę przy­szłego roku bądź też bli­żej wa­ka­cji 2009. Jaka data pre­miery nie bę­dzie osta­tecz­nie, ozna­czać ona ma skok w ja­ko­ści pracy i wy­daj­no­ści ist­nie­ją­cych sys­te­mów opar­tych o pro­ce­sory In­tela. Wszystko to dzięki sku­pie­niu się na wy­daj­no­ści, wpro­wa­dze­niu funk­cji wy­ko­rzy­stu­ją­cych wszel­kie cuda ofe­ro­wane przez współ­cze­sne układy kom­pu­tera. Nie od dziś wia­domo bo­wiem, że sys­temy ope­ra­cyjne nie są pi­sane w spo­sób wy­star­cza­jąco za­głę­bia­jący się w to, co in­ży­nie­rowe zdo­łali za­kląć w krze­mo­wych kostkach.

Na ob­raz­kach tak na­prawdę nie wi­dać zbyt wiele no­wego — z za­ło­że­nia wszystko dzieje się w miej­scach do­stęp­nych dla pro­gra­mi­stów, a nie zwy­kłych użyt­kow­ni­ków. Sta­tyczny ob­raz nie odda zmiany w ja­ko­ści pracy, na­wet je­śli po­ka­zane zo­staną pierw­sze te­sty wy­daj­no­ściowe — na jed­nym ze zrzu­tów wi­dać otwartą stronę z te­stami Ja­va­Script — zwy­kłem pod­cho­dzić do nich z dużą re­zerwą. Do­piero po­ło­że­nie rąk na kla­wia­tu­rze ma­szyny ze śnie­żnym kot­kiem po­zwoli na wy­cią­gnię­cie wniosków.

Au­to­rzy zrzu­tów ekra­nów po­ka­zali także nową wer­sję książki ad­re­so­wej ze wspar­ciem dla Mi­cro­soft Exchange (już sły­szę głó­śny aplauz u osób mo­zol­nie prze­ko­nu­ją­cych pol­skie firmy do przej­ścia na Ap­ple przy­naj­mniej na sta­cjach ro­bo­czych), wi­dać też nowy do­da­tek w Sa­fari — za­pi­sy­wa­nie stron WWW jako apli­ka­cji. Idea sto­jąca za tym po­my­słem jest już do spraw­dze­nia we wła­snym za­kre­sie na je­dy­nym zna­nym mi przy­kła­dzie. Pro­gram na­zywa się Go­ogle Brow­ser, strona do­mowa znaj­duje się pod ta­kim ad­re­sem. Ko­rzy­stam z niego od pew­nego czasu i nie za­no­to­wa­łem ab­so­lut­nie żad­nych problemów.

Praw­do­po­dob­nie efekt dzia­ła­nia no­wej funk­cji Sa­fari bę­dzie po­dobny — strona zo­sta­nie za­pi­sana w for­mie mi­kro prze­glą­darki po­zwa­la­ją­cej na otwar­cie kon­kret­nej strony i pracę tylko z nią. Nie wiem ja­kie bę­dzie miała inne funk­cje, czy na przy­kład da się tak za­pi­sać lo­kal­nie gry we Flash’u do za­bawy bez In­ter­netu? Czy w ogóle bę­dzie moż­liwe uży­wa­nie tak stwo­rzo­nych apli­ka­cji bez ak­tyw­nego po­łą­cze­nia? Idea pach­nie mi troszkę ideą Gates’a — kom­pu­ter sie­ciowy jako ter­mi­nal, a wszyst­kie apli­ka­cje na ser­we­rach w chmu­rach. Nie po­dej­muję się oceny przed zo­ba­cze­niem jak to bę­dzie za­cho­wy­wało się w praktyce.