Choć za oknami szaro i mało optymistycznie od strony finansów (a przynajmniej tak wokół słychać) mamy o czym myśleć w kontekście przyszłych zakupów. Zgodnie z wielotygodniowymi zapowiedziami przeciekami do bieżącej oferty Apple doszły wzbogacone modele serii Mac mini, iMac oraz Mac Pro.
Mac mini
Nie ukrywam że jest to mój faworyt jeśli chodzi o najbliższe wydatki. Komputer z zewnątrz nie zmienił się szokująco, właściwie wcale co według mnie nie jest złym posunięciem. Sporo nowości pod maską — na pierwszy rzut oka wszystkie ku lepszemu. Zobaczymy czy wyniki pierwszych testów potwierdzą te oczekiwania.
Dostępne w sklepach — na razie nie naszych, ale liczę na szybką reakcję — są dwa podstawowe modele:
- Core 2 Duo, 2 GHz, 1GB RAM, 120 GB HDD za 599€
– Core 2 Duo, 2 GHz, 2GB RAM, 320 GB HDD za 799€
Szczegóły techniczne znajdziecie na dedykowanej stronie Apple.
iMac
Aż strach pomyśleć co stanie się z cenami nowych członków rodziny iMac gdy zostaną w magiczny sposób przeliczone na złotówki… Nic to, cieszę się ze zmian i idę wypełnić kupon Dużego Lotka ;) Coraz mniejszy wybór komputerów z mniejszymi wyświetlaczami sugeruje konieczność przemeblowania biurek po zakupie. Teraz tylko jeden model ma przekątną 20″, pozostałe urosły do 24″.
Początkowa cena najniższego modelu to 1099€ (2.66GHz Core 2 Duo, 2GB of RAM, 320GB HDD, SuperDrive oraz grafika Nvidii). Patrząc z dugiej strony za najwyższy model 24″ trzeba zapłacić o okrągłe 1000€ więcej zyskując — poza powierzchnią ekranu — szybszy procesor, więcej pamięci i dysku oraz lepszą grafikę.
Mac Pro
Komputer z topowej linii stał się jeszcze szybszy i prawdopodobnie wydajniejszy w stosunku do zastępowanych wersji. Pisanie takich rzeczy bez jasnych wyników testów nie przychodzi mi łatwo, jednak pokładam trochę zaufania w tak zwaną cząstkę prawdy zawartą w marketingowych materiałach Apple. Niestety wydajność i nowoczesność słono kosztują — 2299 za „gorszy” model i prawie 3000 za ośmiordzeniowe monstrum.

