Czas i miejsce

Wi­dzie­li­ście już może te zdję­cia? Ro­bią wra­że­nie, prze­ka­zują silne emo­cje, każą za­sta­no­wić się nad ich te­ma­tem. Prak­tycz­nie wszyst­kie wy­ma­gają „je­dy­nie” od­po­wied­niej kom­bi­na­cji czasu i miej­sca — by być tam gdzie „coś” może się stać i zdą­żyć na­ci­snąć spust mi­gawki. To wszystko. Nikt nie roz­wo­dzi się nad me­ga­pik­se­lami, logo na body czy szkle, nie oma­wia róż­nic mię­dzy pro­gra­mami do ob­róbki zdjęć (za­pew­niam że wszyst­kie zo­stały ob­ro­bione aby wzmoc­nić prze­kaz, pod­kre­ślić te­mat). I o to cho­dzi w fo­to­gra­fii we­dług mnie. Widz ma my­śleć o dziecku, męż­czyź­nie we krwi, tra­ge­diach lu­dzi na in­nym kon­ty­nen­cie a nie o stro­nie tech­nicz­nej. By­walcy fo­rów fo­to­gra­ficz­nych z pa­mięci po­tra­fią za­cy­to­wać frag­menty dys­ku­sji jaka mia­łaby miej­sce gdyby fo­to­gra­fia 37 zo­stała wy­sta­wiona pod osąd fo­ru­mo­wi­czów: szumy, szumy, szumy… Dla­tego tak wielu do­brych fo­to­gra­fów nie bie­rze udziału w Sie­cio­wych wo­jen­kach o pik­sele, fo­to­gra­fują i to im wystarcza.

PS. Dzięki Grze­siek za link:)